Muzyczny świat wciąż żyje wczorajszym rozdaniem nagród Grammy. A my tradycyjnie przedstawiamy nowe Tego Słuchamy. Połowę marca umilą propozycje wybrane przez Jagodę, Karolinę i Weronikę.
Jagoda Dobrzyńska
DANIEL GRUPA I RENATA PRZEMYK – MOJA MODLITWA
Na ten utwór czekałam miesiącami… i warto było. Moja modlitwa to jedyny utwór z warstwą tekstową na debiutanckiej płycie Daniela Grupy – Zanim nadejdzie noc. Głos Renaty Przemyk, wzruszający tekst i genialna muzyka autorstwa Daniela… Po prostu miód dla moich uszu, ale również ogromne poruszenie. Coś pięknego. A będzie jeszcze piękniej, jeśli Moja modlitwa stanie się kolejnym utworem promocyjnym.
WOLFSHEIM – KEIN ZURÜCK
Ostatnio nałogowo tego słucham. Jest to kawałek nieistniejącego już niemieckiego zespołu, lecz wciąż „na czasie”. Fantastyczny synth pop i aż zdziwić może to niektórych słuchaczy, że takie perełki naprawdę istnieją. A jednak! Wystarczy dobrze poszukać. Warto.
MILEY CYRUS I DUA LIPA – PRISONER
Nic odkrywczego, wiem. Jednakże Prisoner jest absolutnie genialne! Wiedziałam, iż będzie z tego hit, już od ogłoszenia tego epickiego duetu. Kobiece, silne głosy ze świetną linią melodyczną… to nie mogło się nie udać. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko wyobrazić sobie występy z Prisoner na koncertach… Czujecie to?
HIDDEN BY IVY – THE RAINMAKER
Wiecie, że Hidden By Ivy to polski duet muzyczny? Tak, wiem, może to niektórych zszokować. Ale oni są, po prostu… świetni! Połączenie gatunków – między innymi rock, pop i jazz – jest jakieś kosmiczne, jeśli chodzi o ich dyskografię. Ponieważ wydali niedawno świetny singiel, postanowiłam zbadać zespół bliżej. Posłuchałam The Rainmaker i… poległam. Końcowe dwie minuty są fantastyczne!
OLGA POLIKOWSKA – DALEKO
Na debiutancki album muzyczny polskiej wokalistki, Olgi Polikowskiej, czekałam długo. I warto było! Całą płytę uważam za jedną z najlepszych w tym roku, aczkolwiek numer Daleko totalnie skradł moje serce. Poważnie, liczę na to, że Daleko stanie się singlem i będzie muzyczny wideo-klip. Musi tak się stać!
Karolina Babik
Bruno Mars, Anderson .Paak, Silk Sonic – Leave the Door Open
Silk Sonic – nowy projekt, za którym stoją Bruno Mars i Anderson .Paak. – zaprezentował swój pierwszy singiel – Leave the Door Open. Retro klimat klipu idealnie wpisuje się w soulowy klimat piosenki. Album An Evening with Silk Sonic momentalnie stał się dla mnie najbardziej wyczekiwaną premierą 2021 roku!
Haim feat. Taylor Swift – Gasoline
Danielle Haim i Taylor Swift to od lat moje ulubione wokalistki. Po premierze ich wspólnego singla nie mogę więc powstrzymywać się od ciągłego zapętlania go! Głos Taylor wpisał się w brzmienie kawałka znakomicie – z chęcią posłuchałabym jej w kolejnych kompozycjach indie-rockowych!
Ashe & FINNEAS – Till Forever Falls Apart
Cóż to jest za duet! Dawno żaden damsko-męski utwór nie urzekł mnie tak, jak propozycja Ashe i Finneasa. Harmonia głosów, intrygujące stopniowanie dynamiki, prosty i piękny tekst, a do tego równie urzekający teledysk. Ochhh, jakie to dobre!
Tom Odell – numb
Tom Odell jest jednym z tych nielicznych artystów, w przypadku których żadna muzyczna pozycja mnie nie zawodzi. Najnowszy singiel Brytyjczyka – numb – również przypadł mi do gustu. Tym razem Odell postawił na lekki flirt z elektroniką – ze zniecierpliwieniem wyczekuję kolejnych epizodów tego połączenia!
King of Leon – Stormy Weather
Na tegoroczny krążek Kings of Leon czekałam już od premiery pierwszych zapowiadających go piosenek, które nakręcały mnie na kolejne nowości od amerykańskiego zespołu. Warto było czekać! Stormy Weathers – jeden z singli – całkowicie kupił mnie linią basu i partią perkusji. Zresztą, cały album zapętlałam już niejednokrotnie – szczerze polecam, jeśli jeszcze nie zdążyliście go przesłuchać!
Weronika Oszajca
Lana del Rey – Chemicals Over The Country Club
Mimo że Lana del Rey wciąż wybiera dobrze znane jej fanom, charakterystyczne dla jej twórczości delikatne brzmienia, każda kolejna romantyczna i subtelna melodia urzeka mnie niemalże tak samo. Wydana wraz z początkiem roku piękna ballada, promująca nadchodzący album o tym samym tytule, od razu skradła moje serce. Wsłuchanie się w marzycielską melodię i poetyckie słowa wspaniale relaksuje. Nie sposób nie wspomnieć również o dopracowanym, utrzymanym w vintage’owym klimacie teledysku, do którego również powracam z przyjemnością.
Coals – Pearls
Coals niekwestionowanie jest jednym z moich ulubionych fenomenów polskiej sceny muzycznej. Pearls to singiel łączący oryginalne, zrytmizowane elektroniczne brzmienie z urzekającą, delikatną melodią i kreatywnie skomponowanym i fenomenalnie wyeksponowanym tekstem. Wydany w marcu zeszłego roku album Docusoap to godna polecenia, świetna muzyka, zaserwowana w eksperymentalnej formie.
The Beatles – Blackbird
W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć odrobiny nostalgii oraz odniesienia do muzyki z ubiegłego wieku. Uwielbiam Beatlesów, a wydana w 1968 roku piosenka Blackbird jest jednym z moich (wielu) ulubionych przebojów, mogę śmiało polecić ją zarówno tym, którzy chętnie sięgają po kawałki chłopców z Liverpoolu, jak i tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z ich muzyką.
The Weeknd – After Hours
Ubiegły rok obficie obdarował nas unikalną, inspirowaną latami 80. muzyką elektroniczną. Wydany przez The Weeknd’a wybitny krążek After Hours jest tym, do którego wracam najczęściej. Jednym z moich ulubionych kawałków jest tytułowa piosenka, w której melancholijny tekst dopełnia fenomenalnie skomponowana muzyka. Nieco futurystyczna, równoważąca w sobie energiczną dynamikę oraz emocjonalność i głębię, to świetna, kojąca propozycja na długie wieczory.
Daria Zawiałow – Kaonashi
Kaonashi to pierwszy utwór, będący zapowiedzią nadchodzącego albumu Darii Zawiałow, jednej z moich ulubionych polskich artystek. To kolejna wspaniała, skłaniająca do refleksji piosenka, pełna pięknych metafor, uzupełniona genialnym teledyskiem.

