Dotarliśmy do ostatniego wydania Tego Słuchamy w tym nieszczęsnym roku. Sprawdźcie, jakie dźwięki towarzyszą Piotrowi, Dominice i Christianowi pomiędzy świętami a powitaniem nowego roku.
Piotr Sadowski
TRAVIS SCOTT – GOOSEBOMBS FEAT. KENDRICK LAMAR
To ostatnie Tego Słuchamy w tym roku, więc poczułem się zobowiązany do urozmaicenia waszych sylwestrowych playlist. Z tego powodu zapraszam na taki własny Sylwester Marzeń, który będzie dla was jak powietrze, prąd, gaz itd. Na pierwszy ogień wiecznie żywe goosebombs.
PLAYBOI CARTI – GO2DAMOON FEAT. KANYE WEST
Travis z Kendrickiem podgrzali atmosferę, więc możemy spróbować podtrzymać ją nowością. Pod choinką znaleźliśmy długo wyczekiwane Whole Lotta Red od Playboi Cartiego i chociaż album wypadł trochę poniżej oczekiwań, to znalazły się na nim bangery, o których szybko nie zapomnę. Na przykład ten z Kanye Westem. Niestety, o ile sam krążek jest za długi, tak ten kawałek zasługuje na dodatkowe zwrotki w wersji deluxe.
SHOUSE – LOVE TONIGHT
Zmieniamy scenę na naszym sylwestrze. Z drugiej dobiegają do nas elektroniczne, house’owe dźwięki. To długi wstęp do Love Tonight od australijskiego duetu SHOUSE. Tu wszystko idealnie ze sobą gra, od wokalu, przez instrumenty, po chórki w tle. Jest pięknie, polecam!
DUA LIPA – LOVE AGAIN
Zamiast zostać i tuptać do coraz szybszego tempa, szukamy trzeciej sceny, a witają nas na niej pierwsze nuty z My Woman, czyli sampla użytego w Love Again od Duy Lipy. Nie słucham za dużo popu, ale muszę przyznać, że Brytyjka kupiła mnie tym albumem w stu procentach! Swoją drogą, dużo miłości nam się tu zrobiło pod koniec.
Ben Böhmer live above Cappadocia in Turkey for Cercle
Miłością pałam też do dźwięków autorstwa Ben Böhmera. I do całej serii nagrań od Cercle, która polega na tym, że najlepsi didżeje tego globu wysyłani są do najpiękniejszych miejsc, by zagrać tam swoje sety. Jest już po naszym sylwestrze. Pierwszy stycznia. Rozsiądźcie się na kanapie i odpalcie całe nagranie na telewizorze. Czeka na was piękny lot balonem. Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku!
Dominika Pawłowska
Heart – There’s The Girl
Na początku grudnia jedna z liderek Heart, wokalistka Ann Wilson potwierdziła, że powstaje filmowa biografia zespołu. To wystarczyło, żeby na moją playlistę wróciła muzyka tego wyjątkowego, kobiecego bandu. Chociaż to kawałek Alone przyniósł mu największą sławę, to ja aktualnie ciągle wracam do piosenki There’s The Girl, która też znalazła się na kultowym już albumie Bad Animals i co ciekawe, wykonuje ją nie główna wokalistka grupy, czyli Ann, tylko jej siostra – gitarzystka Nancy Wilson.
Kylie Minogue – Real Groove
Cała płyta Disco to złoto, ale Real Groove to zdecydowanie jej najjaśniejszy punkt. Moja sylwestrowa playlista jest już gotowa i to właśnie ten kawałek jest na jej szczycie. Jak mnie cieszy, że został oficjalnym singlem!
INXS – Suicide Blonde
Suicide Blonde to jeden z moich najukochańszych kawałków tej grupy i mimo tego, że powstał już trzydzieści(!) lat temu, to brzmi niesamowicie świeżo. Wyjątkowo wielbię wersję na żywo z koncertu, jaki zespół dał na Wembley w ramach trasy Live Baby Live – od Michaela Hutchence’a naprawdę ciężko oderwać wzrok…
Taylor Swift – no body, no crime (feat. Haim)
Ciężko jest wybrać najlepszą piosenkę z evermore, ale już po pierwszym przesłuchaniu tej płyty, szczególne miejsce w moim serduszku ma kawałek no body, no crime. Tu się wszystko zgadza – świetny tekst, opowiadający intrygującą historię kryminalną, muzyka utrzymana w klimatach pop-country i cały ten tajemniczy klimat unoszący się nad kompozycją. Od ponad dwóch tygodni nie mogę przestać tego słuchać.
Fleetwood Mac – Songbird
Przepiękna ballada, moim zdaniem jeden z najbardziej niedocenionych utworów z albumu Rumours. Napisana, zaśpiewana i zagrana na fortepianie przez Christine McVie – bo tylko jej muzyczna wrażliwość i poetycki duch mogły nadać tej kompozycji tak magiczny, intymny klimat.
Christian Cieślak
Rina Sawayama – Comme Des Garçons (Like The Boys)
Jako, że to ostatnie w tym roku „Tego Słuchamy”, to musi być ono równie wyjątkowe, jak te mijające już dwanaście miesięcy. Moja sylwestrowa playlista na pewno nie obędzie się bez Riny Sawayamy, która za sprawą swojego debiutanckiego albumu zdominowana popową przestrzeń i zadomowiła się w niej na dobrej. SAWAYAMA zarówno w swym podstawowym, jak i rozszerzonym wcieleniu, zapewni każdemu fanowi beztroskiej zabawy odpowiednią dawkę tanecznych doznań na nadchodzący 2021 rok.
Lady Gaga, Ariana Grande – Rain On Me
Lady Gaga również pokazała na co ją artystycznie stać, wydając swój dotychczas najbardziej ambitny album w karierze. Chromatica zaskoczyła, zarówno jeśli chodzi o dźwięki, jak i tematykę swojego szóstego studyjnego dzieła. Gaga zabrała nas w niezwykłą podróż po swym kolorowym, szalonym i niepowtarzalnym świecie tanecznych dźwięków. Mnie nie sposób wskazać na to, co najlepsze na Chromatice, więc polecam ją w całej swej muzycznej okazałości.
Kali Uchis, Rico Nasty – Aquí Yo Mando
Kali Uchis to moja kolejna tegoroczna muza. Zarówno jej debiutanckie Isolation, singiel Solita, kwarantannowa epka TO FEEL ALIVE oraz jej drugi album Sin Miedo, nieustannie wybrzmiewało w mojej głowie, nie dając mi ani chwili wytchnienia. Niezwykłym jest aura i klimat jej piosenek, które choć spokojne, kryją w sobie niezmierzone pokłady pasji, energii oraz zadziora. Pamiętajcie, by zwracać uwagę na jej kolejne artystyczne kroki, bo nikt jak Kali nie umie kreować tej specyficznej eterycznej atmosfery.
Miley Cyrus – Midnight Sky
Po kilku latach sympatii wobec Miley Cyrus, tej w końcu udało się mnie przekonać do kupna jej albumu. Plastic Hearts jest póki co najlepszym dziełem w jej długoletniej karierze i nie sposób mi się od niego oderwać. I kto by pomyślał, że Midnight Sky nie zdobył od razu mojego serca, nabierając smaku z każdym kolejnym przesłuchaniem. Spośród pozostałych kompozycji Plastic Hearts na wyróżnienie zasługuje również Night Crawling z udziałem Billy’iego Idola, Gimme What I Want, Prisoner oraz uwspółcześniona wersja nieśmiertelnego przeboju Blondie Heart Of Glass.
Chloe x Halle – I Wonder What She Thinks Of Me
Ungodly Hour to równie niespodziewana premiera, co SAWAYAMA, która pojawiając się praktycznie znikąd, bezsprzecznie zawładnęła muzycznym światem. Nie mam wątpliwości, że każdy telewizyjny występ Chloe x Halle promujący ich dzieło można zaliczyć do niesamowitych oraz unikatowych. Ungodly Hour to najbardziej niezwykle 40 minut R&B, które ukoją Wasze zszargane nerwy. Teraz czas na Beyoncé, aby nauczyła się czegoś nowego od swoich podopiecznych.

