Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 269)

Marzec zaczynamy oczywiście od kolejnej odsłony Tego Słuchamy. Tym razem Izabela, Marta i Piotr przygotowali zestawienia, w których mainstreamowe dźwięki przeplatają się z alternatywą.

Izabela Zadura

100 gecs – xXXi_wud_nvrstøp_ÜXXx

Pamiętacie, jak wyglądał internet circa 2008? Jeśli chcecie chociaż na chwilę przenieść się do czasów Myspace’a i oglądania na Youtube fanowskich teledysków ze ścieżką dźwiękową w stylu nightcore, włączcie 100 gecs. Mnie osobiście uderzyła fala nostalgii i dziwne poczucie, że robię coś nielegalnego. Muzyka 100 gecs zagina czasoprzestrzeń.

The Used – Paradise Lost, a poem by John Milton

Jeśli już jesteśmy przy roku 2008… Jeden z uwielbianych przeze mnie wówczas zespołów, The Used, w kwietniu powróci z nowym albumem. Paradise Lost… to znakomita próbka materiału zarówno świeżego, jak i świetnie nawiązującego do emo korzeni grupy. Chodzą słuchy, że The Used będą supportować My Chemical Romance podczas europejskiej trasy. Jeśli tak – do zobaczenia latem (mam nadzieję)!

Dua Lipa – Don’t Start Now

Gdyby nie nowa era w twórczości Duy, nadal uważałabym ją za jedną z najbardziej mdłych i najmniej charyzmatycznych wokalistek na scenie pop. Jej świeże single sprawiły jednak, że postanowiłam jej dać kolejną szansę. Może muzyka żywcem wyjęta z fitnessowych tutoriali z lat 80. to droga do mojego serca? Tak czy inaczej, nie mogę przestać nucić Don’t Start Now.

The 1975 – The Birthday Party

Ciężko znaleźć entuzjastę muzyki, który nie czekały obecnie na nowy album The 1975. Wydane przez zespół dotychczas single są bardzo zróżnicowane – zaczęliśmy od punkowego People, aby dotrzeć do spokojnego, prawie balladowego The Birthday Party z pięknym saksofonem i absolutnie psychodelicznym teledyskiem. Matty Healy nadal pozostaje niezrównanym narratorem współczesnej rzeczywistości.

slowthai – Nothing Great About Britain

Nieważne, jak o Tobie mówią, ważne, żeby mówili. Skandaliczne zachowanie rapera na gali NME Awards na pewno skłoniło wielu do sięgnięcia po muzykę slowthai, a ta jest znakomita. Boleśnie szczery artysta nie idealizuje swojego kraju, wręcz przeciwnie, a samą królową określa mocnymi inwektywami. Pozycja obowiązkowa, zwłaszcza w czasach Brexitu.

Marta Umiejewska

Harry StylesCherry

Bardzo przyjemna nutka z dość świeżego albumu pana Stylesa. Idealnie sprawdzi się jako plumkanie w tle do wieczoru z ksiązką albo kieliszkiem wina. Duże brawa za końcówkę – zaskakuje i intryguje.

Flora CashYou’re somebody else

Ciekawy tekst i sielankowa melodia, to dwa główne atuty tej piosenki. Mam wrażenie, że oszczędny zestaw instrumentów tylko uwypukla ważny i bardzo temat utworu, który porusza kwestie zdrowia psychicznego. Autorzy tekstu tak go komentują: „Czasami, gdy mamy do czynienia z problemami psychologicznymi, dosłownie czujemy się wyobcowani wewnętrznie; obcy sobie. Piosenka ostatecznie nabrała wielu znaczeń i perspektyw, ale na początku było to coś w rodzaju autoterapii”

Alexander BiggsMadeleine

Genialny, sugestywny tekst, parę wulgaryzmów, a do tego spokojne tempo i bardzo przyjemny głos – uwielbiam takie połączenia! Niebanalne, a mimo to jakoś łatwo się w tym przejrzeć.

London GrammarWasting my young years

Słuchanie tej piosenki to dobry pretekst, żeby się zastanowić nad tym, jak spędzamy czas. Warto ustawić sobie licznik czasu spędzonego przed ekranem na telefonie – te nowe pokazują nie tylko jak długo używaliśmy smartfona, ale też które aplikacje zabierały nam najwięcej czasu. Oglądając ostatnie produkcje Netfliksa zwróciłam uwagę na to, ile różnych rzeczy w ciągu dnia robią tam bohaterowie w porównaniu do mnie. Nikt przecież nie chciałby oglądać dwugodzinnego filmu o tym, jak ktoś przegląda Instagram. Dlatego zachęcam do zastanowienia się, czy wasze życie jest ciekawe dla was i jak można je uatrakcyjnić.

Lou Doillon – Too Much

Po viralowym filmiku „Be a Lady They Said” od razu pomyślałam o Lou Doillon, która w tej piosence śpiewa o tym, że „za dużo się uśmiecha” albo że „zbyt wiele pokazuje”, podobnie „jak wszystkie inne”. Nie wiem, czy taki był jej zamysł, ale na szczęście sztukę każdy może interpretować po swojemu. A po rozmowie z Lou Doillon wnioskuję, że nie obraziłaby się za zestawienie jej z tym filmikiem.

Piotr Sadowski

Stormzy – Vossi Bop

Energy crew! Już jutro do Warszawy wpadnie Strozmy. Widziałem go w 2018 roku w Krakowie, rok później na Open’erze, ale wciąż mi mało. Brytyjczyk wykorzystuje swój talent w stu procentach i jest gwarancją solidnego, energetyzującego show.

Jan-rapowanie & Nocny – Pilot

Nie potrafię napisać złej rzeczy na temat twórczości Janka i Nocnego. Wpada mi w ucho dosłownie wszystko, co wydają. Dlatego też Uśmiech gości w moich słuchawkach od niespodziewanej premiery podczas Patościeżki. Jeszcze nie potrafię wybrać mojego ulubionego kawałka. Do głowy wpadają mi Dziewczyny z klasy, Co ja wiem?, CENTRALNY, ale serio nie wiem. Dlatego wrzucam Pilot, bo póki co tylko do niego doczekaliśmy się obrazka.

Coals – Pearls

Coals najnowszą płytę promują chillwave’ową, marzycielską kompozycją, idealną na szarą pogodę, która ostatnio dała się we znaki na moim (w sumie to naszym!) Śląsku. Właśnie podczas pisania tego tekstu zdałem sobie sprawę, że nowy album Kachy i Łukasza wyląduje na streamingach już w ten piątek. Humor poprawiony, to już przecież za chwilę!

The Cure – Friday I’m In Love

It’s Friday I’m in love! Tak będę śpiewał po premierze płytki Coalsów!
Ale tym utworem przede wszystkim chciałem przybić piątkę z organizatorami Open’era. Zarzucić im można wiele, ale póki co skład nadchodzącej edycji prezentuje się naprawdę bardzo dobrze. Oby tak dalej!

Tame Impala – One more hour

Na sam koniec wrzucam utwór z pierwszego od 2015 roku albumu Tame Impala. Warto było na niego czekać, bo póki co The Slow Rush jest w mojej ocenie najlepszym krążkiem 2020 roku. One More Hour jest pięknym, ponad 7-minutowym jego zwieńczeniem. Melodia w kawałku wrzucona została do spokojnego potoku, który co jakiś czas na swojej drodze spotyka rwący wodospad, przez co wszystko zaczyna szaleć i przyśpieszać. Odleciałem, co nie? Dokładnie tak samo, jak przy pierwszym odsłuchu tej płyty.

Czytaj również