Listopad w pełni. W tym tygodniu Marta, Arek i Łukasz prezentują utwory, które towarzyszą im w ten jesienny czas. Nie zabraknie melancholijnych brzmień, a także kilku głośnych nowości.
MARTA UMIEJEWSKA
Vance Joy – Emmylou
Moje zestawienie to będzie tym razem niezbędnik jesieniary. Spokojnych, nieco smutnych i melancholijnych wokali, najlepiej w towarzystwie dźwięków gitary, mogę w zasadzie słuchać przez cały rok, ale tylko w czasie jesieni jest to społecznie akceptowalne. Vance Joy, którego utwór „Riptide” na pewno znacie, jest doskonałym kompanem do długich wieczorów przy książce i herbacie. A refreny takie jak „You are loved„, powtarzane wielokrotnie jak mantra, sprawiają, że nieważne jak zimno jest na zewnątrz, w sercu od razu robi się cieplutko <3
Gregory Alan Isakov – Second Chances
Kolejny pan, z którym chętnie posiedziałabym w skarpetach przy kominku. Gregory zdecydowanie znajduje się w top 5 moich ulubionych muzyków, a pod względem liczby odtworzeń jest top 1. Jego płyty tworzą wspaniały „hygge” nastrój, a ten konkretny utwór jest w dodatku bardzo subtelny, dodający otuchy i… mądry. Moja ulubiona linijka to oczywiście „If it weren’t for second chances, we’d all be alone”. Warto się nad tym zastanowić.
Bon Iver – Re: Stacks
Trudno wybrać jedną piosenkę z repertuaru Bona Ivera, bo wszystkie są dobre. Każda ma w sobie coś wyjątkowego, a jednocześnie są na tyle podobne, że tworzą bardzo spójne albumy. Z tego powodu polecam słuchanie całych jego płyt, które, ponownie, doskonale nadają się jako tło spokojnych rozmów przy kawie i ciastku. Moje ulubione to te dwie pierwsze: „For Emma, Forever Ago” oraz „Bon Iver”.
The Head and the Heart – Another Story
Odrobinę żywszy utwór, ale wciąż mieści się w granicach tego, co lubią jesieniary. W dodatku teledysk nakręcony jest w lesie, pojawiają się stare aparaty, przytłumione kolory i delikatne ujęcia kobiecych loków. W tekście z kolei słuchamy o płomieniu w kominku, snach i… wilku, co tak wyje w (księżycową) noc. Idealne połączenie, czyż nie?
Agnes Obel – The Curse
Moje zestawienie zamyka wspaniała Dunka, która w przyszłym roku odwiedzi nasz kraj. Muzyka, którą wykonuje, odrobinę odbiega od piosenek opisanych powyżej, ale jest tak piękna, że nie mogła się tu nie znaleźć. W dodatku jak coś pochodzi ze Skandynawii, to od razu wydaje się bardziej atrakcyjne i przytulne, i tak samo jest z dźwiękami z płyt Agnes Obel. Otulają jak kocyk i pozwalają się wyciszyć. Zachęcam do obejrzenia także nagrania z sesji live, żeby zobaczyć, jak pięknie przedstawione są w niej instrumenty. Odsyłam również do innych, nowych utworów Agnes.
Miłej jesieni!
ARKADIUSZ ZROŚLAK
Natalia Nykiel – Quya
W zeszły piątek Natalia Nykiel niespodziewanie wydała EPkę Origo. Cały minialbum trzyma świetny poziom, jednak otwierający to wydawnictwo utwór Quya. W tym przypadku surowe, elektroniczne brzmienie doskonale komponuje się z językiem hiszpańskim. To jest to, czego mi ostatnio brakowało.
Billie Eilish – everything i wanted
Swój nowy singiel wypuściła także Billie Eilish. everything i wanted jest hołdem dla relacji artystki z jej bratem, równie utalentowanym bratem Finneas’em. Wokalistka także za pośrednictwem swojej najnowszej piosenki opowiada o koszmarze sennym, w którym jej samobójstwo nie zwróciło niczyjej uwagi. I chociaż piosenka nie ma takiego komercyjnego potencjału jak na przykład bad guy, to jednak naprawdę warto zwrócić na nią uwagę.
Stach Bukowski – Los
Stach Bukowski to stosunkowo młoda formacja na polskim rynku muzycznym. Jednak warto śledzić dalsze poczynania pochodzącego z Olsztyna tria, bo drzemie w nich spory potencjach. Niech przykładem na to będzie gitarowa, melancholijna kompozycja Los.
Allie X – Regular
Pochodząca z Kanady Allie X jedna z najbardziej niedocenianych artystek. Jeżeli jeszcze nie znacie jej twórczości, ponieważ praktycznie każdy z jej numerów do indie pop na najwyższym poziome. Nie inaczej jest z jej najnowszą propozycją zatytułowaną Regular.
Ofelia – Meteoryt
Będąca w polskim show-biznesie od kilkunastu lat Iga Krefft wydała ostatnio swój debiutancki album. Aktorka na rynku muzycznym znana jako Ofelia zaprezentowała jedno z najciekawszych, tegorocznych wydawnictw w polskiej muzyce. Jednak z całego, świetnego albumu wybrałem hipnotyzujący Meteoryt. Magia w czystej postaci.
Łukasz Jaćkiewicz
Dido – Don’t Think Of Me
Ostatnia sobota minęła mi na pierwszym w Polsce koncercie Dido. Z tego też powodu w mojej dziennej playliście pojawiło się sporo kawałków tej wokalistki. Moim ulubionym jest poniższy:
Natalia Nykiel – Volcano
Arek postawił na niesamowite Quya, które z chęcią też bym tu umieścił. Jednak, aby nie powielać wybrałem mój drugi ulubiony kawałek z płyty czyli Volcano. Elektroniczno – hipisowska kompozycja ma wiele nawiązań do starych syntezatorów, które wielbię.
Rosalia – A Pale
Rosalia w ostatnim czasie dużo eksperymentowała, co nie do końca mi się podobało. Powróciła jednak do korzeni i zaprezentowała świetny singiel A Pale. Szkoda tylko, że taki krótki.
Ms. Lauryn Hill – Guarding The Gates
Gdy już myślałem, że Lauryn zapowiada nową płytę, okazało się, że jej nowa piosenka to jedynie jeden z utworów, które znalazły się na ścieżce dźwiękowej pewnego filmu. Szkoda, ale zawsze to coś nowego.
Brenda Lee – Rockin’ Around the Christmas Tree
Bo święta tuż tuż.

