Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 239)

Kolejny poniedziałek standardowo rozpoczynamy od naszej rubryki Tego Słuchamy. Posłuchajcie propozycji, jakie w tym tygodniu przygotowali dla Was Kamila, Weronika oraz Piotr.

Kamila Ryszkowska

The Raconteurs –  Thoughts And Prayers

Moje zestawienie otwiera jeden z moich ulubionych artystów –  Jack White. Tym razem jednak nie solo a w zespole The Raconteurs. Ostatni album muzyków Help Us Stranger bardzo przypadł mi do gustu a najbardziej utwór – Thoughts And Prayers.

Foals – Exits 

Wielkimi krokami zbliża się jeden z najbardziej wyczekiwanych koncertów na tegorocznej edycji OFF Festival czyli koncert grupy Foals. Panowie kilka miesięcy temu wydali jeden z najlepszych albumów tego roku. Moim ulubieńcem jest zdecydowanie utwór Exits.

Balthazar – I’m Never Gonna Let You Down Again

Idealnym krążkiem na lato jest również ostatni album grupy Balthazar – Fever. Jednym z moich ulubionych kawałków z tego właśnie albumu jest utwór I’m Never Gonna Let You Down Again.

Tame Impala – Borderline

Jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów to krążek Tame Impala. Mam nadzieję, że będzie równie dobry jak singiel zapowiadający nowe wydawnictwo – Borderline

Marilyn Manson – Killing Strangers 

Moje zestawienie zamyka mocniejsze brzmienie czyli Marilyn Manson z utworem Killing Strangers.

Weronika Oszajca

Lana Del Rey – Doin Time

Doin Time to wspaniały cover kawałka Sublime wykonywany przez Lanę del Rey. Od razu bardzo przypadł mi do gustu, a świeża aranżacja ma zadatki na przebój lata. Idealnie wpasowujące się w letni klimat wykonanie umila mi nie tylko wakacyjne przygody, ale również oczekiwanie na nowy album Amerykanki, który ukaże się za niecały miesiąc.

Pink Floyd – Obscured By Clouds

Obscured by Clouds to siódmy album studyjny Floydów, będący zarazem jednym z najbardziej niedocenianych. Nic dziwnego, skoro następnymi wydanymi albumami są takie dzieła jak Dark Side Of The Moon czy Wish You Were Here. Mimo tego, album powstały jako ścieżka dźwiękowa do filmu La Vallée stanowi ciekawą pozycję wśród innych propozycji legendarnej formacji i z pewnością warto poświęcić chwilę tej perełce progresywnego rocka. Szczególnie lubię tytułowy kawałek, do którego często powracam.

Greta van Fleet – Highway Tune

Debiutancki numer amerykańskiego bandu nie opuszcza mojej głowy od fenomenalnego koncertu na Openerze. Młodzi muzycy wracający w swojej twórczości do brzmień sprzed lat dali świetny koncert i udowodnili, że nie bez powodu nazywa się ich przyszłością klasycznego rocka. Highway Tune to ich największy przebój, ale i kawałek, od którego warto zacząć przygodę z tym zespołem.

LP – Girls Go Wild

To kolejna pozostałość po tegorocznym Openerze. Laurę Pergolizzi śledzę odkąd zrobiło się o niej głośno za sprawą wielkiego przeboju Lost On You i śmiało polecam jej muzykę każdemu. Cieszę się, że mimo wielu przebytych trudności artystka nie poddała się w dążeniu do sukcesu – było warto! Wyjątkowa aparycja i osobowość, a także niezaprzeczalny talent wokalny sprawiają, że obol twórczości LP trudno przejść obojętnie. W swoim zestawieniu umieściłam singiel promujący jej ostatnie wydawnictwo, który świetnie uzupełni playlistę na niejednej domówce.

Beyoncé – MOOD 4EVA

Od wydania The Gift minęło już trochę czasu i śmiało można wybrać piosenki, które nie osłuchują się po kilku odtworzeniach. Jednym z moich faworytów jest nuta stworzona we współpracy z Jay’em-Z i Childish Gambino. Połączenie jedynego w swoim rodzaju głosu Queen B, dobrze napisanego tekstu i świeżego brzmienia afrykańskich sampli to strzał w dziesiątkę i numer, który śmiało mogę polecić.

Piotr Krajewski

Ofelia – Zaraz

Nigdy bym nie pomyślał, że będę z ogromną przyjemnością słuchał singla gwiazdy M jak miłość. To piękne uczucie, gdy człowiek się tak miło zaskoczy. Zaraz to kawał dobrej muzyki. Ofelia, czyli Iga Krefft, pięknie wchodzi w świat muzyki, interesująco łącząc alternatywę z wpadającym w ucho popem. Wcale nie dziwią porównania do Zawiałow czy Podsiadło. Dobre to!

Sam Smith – How Do You Sleep?

How Do You Sleep? to kompletnie inna odsłona Sama Smitha. Nie ma tu wszechobecnej melancholii i wzruszającej melodii. Tym razem Brytyjczyk odważnie zaprasza na parkiet, co dobrze widać w zaskakującym teledysku. Sam tańczy, a my razem z nim. Świetny, zmysłowy i modny taneczny pop.

Taylor Swift – The Archer

Kolejna piosenka, która udowadnia, że Taylor Swift ma niezwykły talent do pisania świetnych i mądrych tekstów. Cieszę się, iż na nadchodzącej płycie Lover znalazło się miejsce właśnie dla tego utworu. Minimalistycznego, bardzo melancholijnego i pełnego nostalgii. Oby więcej takich kompozycji w jej repertuarze.

Tame Impala – The Less I Know The Better

Do tego przeboju zawsze wracam z ogromną przyjemnością. To już kolejny raz, kiedy hit Tame Impala towarzyszy mi w letnie dni. Ich psychodeliczny pop jest tak uzależniający, a The Less I Know The Better to najlepszy przykład. Szalona mieszanka disco, funku i synth popu to przepis na kapitalny kawałek, który kompletnie się nie nudzi.

Pink – I Am Here

Utwór petarda, który zachwyca za każdy razem swoją niesamowitą energią. Świetnie zbudowany kawałek z mnóstwem zaskakujących momentów. W I Am Here Pink niezwykle udanie flirtuje z gospelem i indie folkiem, z którego słynie chociażby zespół The Lumineers. Amerykance naprawdę pasuje taka stylistyka. 

https://www.youtube.com/watch?v=btWXFB6L4IA

Czytaj również