Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 19)

Dzisiaj mamy dla Was trochę soulu, trochę polskiego hip hipu, trochę rocka. Całkiem ciekawa mieszanka. Utwory prezentują Wam Damian, Zuzanna i Agata. Sprawdźcie!

Damian Mączyński

KękęMłody Polak

Utwór pochodzący z najnowszego krążka radomskiego rapera – Nowe rzeczy, wydanego, podobne jak debiut, w Prosto Label. Kawałek ten pełen jest patriotycznych emocji, zgodnych z hasłem – Bóg, Honor Ojczyzna. Nowe rzeczy to nowocześniejsze bity, charakterystyczna nawijka, bezkompromisowe teksty. Dowody? Przesłuchajcie Młodego Polaka!!!

Trzeci WymiarParanoje

Pora na drugi singiel promujący nadchodzący album ekipy – Odmienny stan świadomości. Po ekscentrycznym Zabiłem grubasa, czas na Paranoje. Wyrazisty bas, hipnotyczny bit i sampel oraz dubstepowe wstawki. Połączenie starego z nowym. Szad, Nullo i Pork napisali i zarapowali pełne metafor, niebanalne zwrotki. Szykuje się album roku?

ScorpionsRock ‘n’ Roll Band

Utwór jak przystało na tytuł – rock ‘n rollowy z czadowym riffem w refrenie. Panowie Schenker i Jabs serwują świetne rzemiosło, grając solówki unisono na dwie gitary. Dużo w tym wszystkim nieokrzesanych brzmień, niepozbawionych rozstrojeń i zabrudzeń, które zostały skontrastowane ze sterylnymi refrenami. Dynamiczny, zadziorny, melodyjny. Taki powinien być rock!!!

https://www.youtube.com/watch?v=o32oXH25QH8

EuropeAngels (With Broken Hearts)

Zmieniamy klimat. Czas na piękną balladę zespołu, który osiągnął wielką popularność w połowie lat 80 – tych. Po powrocie dekadę temu Europe komponuje coraz lepsze utwory, czego przykładem jest Angels (With Broken Hearts). Cudna purplowska kompozycja, w której słyszymy inspiracje When a Blind Man Cries.

Pink FloydComfortably Numb

Pora na rockowy klasyk. Comfortably Numb pochodzi z legendarnego albumu The Wall. Ów utwór cechuje nieskomplikowany perkusyjny rytm, wokół którego rozlega się hipnotyczny wokal Gilmoura i Watersa oraz bogate, a zarazem wyważone brzmienie. Doprawione to jest partiami gitary akustycznej oraz wybitnymi solówkami Gilmoura. Napisano o nich wiele. Pozostaje mi podpisać się pod słowami recenzentów gloryfikujących i skonstatować, że zarówno gitarowe solówki, jak i cały utwór to synonimy piękna, wprowadzające w krainę przyjemnego odrętwienia.

Zuzanna Janicka

The Civil Wars – Same Old Same Old

Jeśli miałabym wskazać zespół, który zbyt szybko zakończył działalność, wskazałabym na duet The Civil Wars. Ich ostatnia (imienna) płyta ukazała się w 2013 roku, przynosząc nam chociażby ładne Same Old Same Old, które jest cichą balladą, w której gitara akustyczna oraz smyczki stworzyły nieco smutny nastrój.

Janelle Monae – Come Alive (The War of the Roses)

Jedna z najbarwniejszych wokalistek ostatnich lat. Może i druga płyta nie podbiła mojego serca, ale debiutowi się to udało. Jest to krążek bardzo różnorodny. W Come Alive (The War of the Roses) zaprezentowano nam rockowe brzmienie, którego dopełnieniem jest sama Janelle, która krzyczy, wrzeszczy i pokazuje, że ma mocny głos.

https://www.youtube.com/watch?v=IEuPY1Q69QU

Bjork – Hunter

Długo zwlekałam z przesłuchaniem jakiejkolwiek płyty islandzkiej gwiazdy. Zaczęłam jednak od produktu z górnej półki – krążka Homogenic. Hunter czaruje syntezą niemalże jazgotliwych smyczków i elektronicznych zapożyczeń, tworząc nieco nerwową atmosferę, która kontrastuje ze stonowanym wokalem Björk.

Jennifer Lopez – Love Don’t Cost a Thing

Nowe piosenki Lopez zawodzą. A stare? Nie są nie wiadomo jak ambitne, ale bronią się przebojowością i przyjemnymi melodiami. Tak jak Love Don’t Cost a Thing z albumu J.Lo. Utwór jest dla mnie kwintesencja tego, co w muzyce pop było niegdyś najlepsze i najpopularniejsze. Uwielbiam!

Tom Waits – Martha

Piosenka z debiutanckiego albumu Toma Waitsa, Closing Time, zauroczyła mnie od pierwszych sekund. Nieco smutne smyczki dopełniają melancholijny klimat tego nagrania, które jest listem artysty do kobiety imieniem Martha.

Agata Omelańska

Flyleaf – Fire Fire

Swego czasu Flyleaf był dla mnie ogromnie ważnym zespołem i w buntowniczych czasach zajmował honorowe miejsce w playliście. Bardzo zatęskniłam za rytmicznym, gitarowym kawałkiem Fire Fire, bo czuję, że moja miłość do rocka powoli ustępuje elektronice. Gorąco zachęcam do przesłuchania całego albumu New Horizons – swoją drogą, ostatniej płyty z Lacey Sturm na wokalu.

Marina and the Diamonds – I’m A Ruin

O najnowszym albumie Marina and the Diamonds pisałam bardzo dobrze i swoje zdanie utrzymuję. Moje serce absolutnie należy do utworu I’m A Ruin – ujął mnie piękny, kobiecy, smutny i jakże prawdziwy tekst. To zdecydowanie najmocniejszy punkt FROOT, płyty, której słucha się ze smakiem nie tylko ze względu na tytuł.

Austra – Painful Like

Painful Like – niby żywy, rytmiczny, synthpopowo zmysłowy, a z drugiej strony pięknie smutny. W gorszych chwilach życia mam w zwyczaju otaczać się smętami, ale Austrę polubiłam przede wszystkim za subtelną, pełną ciekawych sampli elektronikę. Muzyka nie dla każdego, ale obok płyt tej kanadyjskiej formacji nie mogę przejść obojętnie. A przenikliwy wokal Katie Stelmanis trudno pomylić z jakimkolwiek innym głosem.

Hippie Sabotage – Don’t Leave Me Alone

Hippie Sabotage, czyli jak brzmi ekipa od remiksu Stay High (Habits)? A bardzo dobrze – dosłownie wchłonęłam The Sunny Album i jestem pod jego sporym wrażeniem. Połączenie hip-hopowych beatów i ciekawej, hipnotyzującej elektroniki tworzy świetny, świeży album z pazurem. Moimi ulubieńcami są utwory Don’t Leave Me Alone, In Your Eyes i Your Soul – można i się pobujać, i zrelaksować.

HVOB – Oxid

Podsłuchane od znajomego i pokochane od razu. Oxid to utwór delikatny, spokojny i łagodny, zahipnotyzował mnie od pierwszej chwili i zachęcił, by sięgnąć po cały album zespołu. Kawałek idealny na relaks po ciężkim dniu: ładnie brzmi, sympatycznie kołysze, intryguje tajemnicą. Zdecydowanie ma w sobie to coś.

Czytaj również