Kolejny tydzień z piosenkami od których nie możemy się uwolnić. Dziś prezentują je Łukasz M, Filip oraz Łukasz J.
Łukasz Mantiuk
Natalia Kukulska – Miau
Natalia Kukulska bardzo zaskoczyła mnie swoim albumem. Mocny, zadziorny, elektroniczny. Takie lubię. Z wyrazem i pazurem. Zdecydowanie jednym z najlepszych elementów tego wydawnictwa jest utwór Miau. Nie mogę się od niego uwolnić.
Imagine Dragons – Friction
Koło Natalii Kukulskiej moją uwagę ostatnio zaprząta póki co najlepszy album roku – Smoke + Mirrors Imagine Dragons. Oczywiście, prawdopodobnie najlepsze jest Gold, jednak mojej uwadze nie umknęło Friction. Po więcej informacji (i emocji) na ten temat zapraszam do mojej recenzji.
AWOLNATION – I’m on Fire
Soundtrack do 50 Shades of Grey to arcydzieło. Wersja Crazy in Love, którą przygotowała Beyoncé to majstersztyk. Jednak mojej uwadze nie umknie również ten cudowny, krótki utwór, który przygotowało Awolnation. I’m On Fire trwa zaledwie około 2 i pół minuty, jednak ma w sobie coś. To idealne preludium, które można umieścić przez remixem Crazy in Love. Razem tworzą idealną całość.
Paloma Faith – Only Love Can Hurt Like This
Palomę znam głównie Can’t Rely on You. Lubię ten utwór. Całego krążka, z którego on pochodzi nie przesłuchałem jeszcze. Potem obejrzałem BRIT Awards i mnie olśniło. Only Love Can Hurt Like This jest perfekcyjne. Tak bardzo nostalgiczne, mocne i prawdziwe. Nie mogę się od niego uwolnić do gali.
Bebe Rexha – I’m Gonna Show You Crazy
LOCO
MANIAC
SICK BITCH
PSYCHOPTH
Głównie dla tego niesamowitego, szalonego refrenu. Koniecznie posłuchajcie, jeśli nie znacie.
Filip Wiącek
Nightwish – Sagan
Pierwszy singiel zapowiadający nadchodzący album Nightwish – Élan – rozczarował mnie. Jest trochę nudny i przede wszystkim bardzo niekorzystnie wypada w porównaniu ze Storytime sprzed 4 lat czy solowym A Lifetime of Adventure Tuomasa. B-side utworu przedstawia się nieco lepiej. Sagan jest bowiem bardziej dynamiczne, w pewnym sensie też wesołe. Przywodzi na myśl album Oceanborn, co już samo w sobie jest sporym plusem. Mam jednak nadzieję, że na Endless Forms Most Beautiful znajdą się lepsze propozycje.
https://www.youtube.com/watch?v=etzyscd_Sqg
Closterkeller – Dwie połowy
Od pewnego czasu nie mogę (znowu) uwolnić się od muzyki polskiej grupy Closterkeller. Najczęściej wracam do trzech albumów – cudownego Nero, Cyan oraz Aurum. To z tego ostatniego pochodzi dramatyczny, emocjonalny numer Dwie połowy. Podobnie jak inne z albumu charakteryzuje się długimi, rozbudowanymi instrumentalnymi partiami. Jednak obok tego, powtórzę się, dramatycznego i emocjonalnego refrenu naprawdę nie sposób przejść obojętnie.
Queen – Who Wants to Live Forever
Wszyscy kochają We Are the Champions, śpiewają We Will Rock You i nucą A Kind of Magic. A tymczasem niewątpliwie najlepszym utworem, jaki nagrała grupa Queen, jest ta niepozorna ballada Who Wants to Live Forever. To niepowtarzalny utwór niosący ze sobą niezwykły ładunek emocjonalny. Brawa należą się Freddiemu Mercury’emu – zaśpiewać w tak wspaniały sposób naprawdę nie jest łatwo. Polecam także instrumentalną, zagraną na samym pianinie wersję tej kompozycji zatytułowaną Forever.
Skylar Grey – I Know You
Soundtrack 50 twarzy Greya jest naprawdę znakomity. Mógłbym tu w zasadzie dać każdy utwór z niego pochodzący – świetną Jessie Ware, niesamowitą Annie Lennox czy seksowne remiksy Beyonce. Ostatnio najczęściej wracam jednak do I Know You. Uważam, że to najlepsza kompozycja, jaką Skylar kiedykolwiek popełniła. Orkiestralna ballada, na pozór delikatna i krucha, okazuje się być piosenką niezwykle mocną, emocjonalną i trafiającą prosto w serce. A wokal Grey (zbieżność nazwisk przypadkowa) w moście to coś pięknego.
Apocalyptica – Shadowmaker
Nowy album Apocalyptiki to jeden z najbardziej przeze mnie oczekiwanych krążków 2015 roku. Póki co grupa ujawniła dwa utwory. O ile Cold Blood to całkiem przeciętny numer, tak Shadowmaker to pierwsza klasa. Początek może i nie robi wielkiego wrażenia, ale już to, co dzieje się po drugim refrenie (niesamowite, rozdygotane i nieco nawet niepokojące partie wiolonczeli), to już jest muzyka na najwyższym poziomie.
Łukasz Jaćkiewicz
Estelle – Time After Time
Ostatnio zakochałem się w nowej płycie Estelle. Ostatnio prezentowałem Wam energetyczne Make Her Say, a dziś przedstawiam typową kompozycję R&B w niebagatelnej odsłonie. Takie jest właśnie Time After Time.
Ella Henderson – Mirror Man
Doskonała propozycja singlowa, w której zakochałem się kilka dni temu. Nie jest zbytnio przebojowa, a jednak ma coś w sobie co przyciąga. Trochę liryczna, zaśpiewana bez zbędnych upiększaczy.
Big Sean feat. Jhene Aiko – I Know
Dwie wielkie osobowości łączą siły. Wschodzaca gwiazda R&B dołączyła do znanego rapera i efekt wyszedł piorunujący. Nie usłyszycie tego w radiu, ani w innym znanym eterze. Warto jednak się z nią zapoznać.
Max & Nick Dungo – Take Me to Church
Max to mistrz coverów. Prawie każdy ma specjalne miejsce w mojej playliście. Zaskakująca jest dla mnie jego wersja Take Me To Church Hoziera, która nabrała tu innego wymiaru. Z lirycznej wersji, stała się nieźle nabitowana, jednak wciąż piękna.
Charli XCX – So Over You
Na koniec propozycja na tak zwane „odmóżdżenie”. Może i cały album Sucker nie powala, ale znajdują się na nim kawałki, które można posłuchać z przymrużeniem oka. So Over You idealnie do tego pasuje.


