Sara Jaroszyk swoją karierę zaczynała bardzo wcześnie, nagrała trzy płyty z piosenkami dla dzieci z programu „Jedyneczka”. Niedawno wydała płytę Światłocienie, a dziś prezentuje Wam, czego aktualnie słucha.

THE INTERNET, KAYTRANADA – GIRL
Na początek piosenka, która sprawia, że czuję się dobrze. Odkrycie sprzed kilku lat. Kosmiczna oprawa teledysku, przestrzenne, łagodne dźwięki, piękna kombinacja beatu i basu…i ten głos. No właśnie, bo chyba to najbardziej przyciągnęło mnie do tego zespołu. Chłopczyca z aksamitnym głosem i zerowym napięciem na cokolwiek. Śpiewa, zwracając się do swojej dziewczyny “they don’t know your worth, tell ‘em you’re my girl”. To jest coś, co od razu przykuwa uwagę i dobrze, bo zespół ma wiele do zaoferowania. W składzie jest też Steve Lacy, który swoją solową EPkę nagrał na… iPhonie! Wyszło naprawdę nieźle. Nieważne czego słuchacie, jeśli chcecie poleniuchować i posłuchać miłej, słonecznej, kalifornijskiej muzy to polecam Wam The Internet.
SEVDALIZA – AMANDINE INSENSIBLE
Kolejna pozycja na tej liście to już kompletnie inny świat. Sevdaliza to zachwycająca wiedźma XXI wieku. Patrząc na nią podczas tegorocznego występu na Open’erze widziałam wszystko to, co najbardziej inspiruje mnie w innych artystach – pasję, oddanie, (kipiący w tym przypadku) sensualizm i pierwiastek czegoś nieuchwytnego, co trudno nazwać słowami, bo to część metafizycznego doświadczenia. Sevdaliza to zagadkowa, przepiękna i surrealistyczna artystka, nie można przejść obok niej obojętnie. Jej twórczość kojarzy mi się z Massive Attack czy The Doors… to muzyka nocy, niezwykle pociągające dźwięki niepokoju, niebezpieczeństwa i tego, czego nie można nazwać słowami. Polecam Wam też teledysk do piosenki “Human” – prawdziwy spektakl dla oczu ;)
BEYONCE, JACK WHITE – DON’T HURT YOURSELF
Beyonce to obecnie jedna z najbardziej cenionych artystek na świecie. Bey jest siłą natury, jej głos zdaje się nie mieć ograniczeń. Nie bez powodu wymieniam ją jako swoją wielką inspirację, uosabia talent, wielkie oddanie, odwagę, pracowitość, pokorę. A żeby tego było mało w tej piosence występuje obok innej siły natury, którą bez wątpienia jest Jack White. Jego styl da się wyczuć od pierwszych dźwięków, jest nie do podrobienia. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że mam słabość do niepokornych Panów w stylu Jack’a, dlatego jest to wymarzony duet: silny głos Bey w połączeniu z charakterystycznym riffem gitarowym Jacka. Utwór, który razem stworzyli jest niezwykle drapieżny, można powiedzieć nawet, że agresywny, ale tak właśnie brzmi furia kobiety po zdradzie i co poradzić? Brzmi zaskakująco dobrze ;) Szczególnie w wersji live, którą miałam przyjemność usłyszeć na koncercie Beyonce w tym roku.
JANELLE MONAE, PRINCE – GIVIN EM WHAT THEY LOVE
Lubię kiedy muzyka jest SEXY. To jeden z przykładów i nie mogłabym pominąć tego numeru, bo śpiewa na nim nie tylko piekielnie zdolna i charyzmatyczna Janelle, której twórczość serdecznie Wam polecam, ale również moja miłość, ikona muzyki i wcielenie tego, co oznacza bycie sexy – Prince. Posłuchajcie tylko tego głosu… do tego jeszcze solo na gitarze. Jest to z pewnością jedna z moich ulubionych piosenek, ma perfekcyjne, niezwykle smaczne brzmienie; tempo, które lubię i groove, który nastraja do miłości; do tego zaskakuje instrumentalnym, podniosłym zakończeniem. Wszystko splatają dwa, charyzmatyczne wokale, które świetnie ze sobą współgrają. Uwielbiam kiedy wspaniali artyści łączą siły, szczególnie kiedy jest to połączenie głosów kobiety i mężczyzny. Prince umiał dojrzeć prawdziwy talent, udało mu się to nie tylko w przypadku Janelle, ale również Lianne La Havas czy Selah Sue – każda z nich jest inna, każda wyjątkowa i twórczość każdej z nich warta jest uwagi.
NAO – BAD BLOOD
Listę zamyka Nao – to kolejny piękny, nietuzinkowy kobiecy głos w tym zestawieniu. Płyta For All We Know była jedną z płyt towarzyszących mi w trakcie tworzenia mojego albumu Światłocienie dlatego tym bardziej serdecznie polecam wysłuchać ją w całości. “Bad Blood” może być idealnym wstępem do tego wydawnictwa. To piosenka, której mogę słuchać codziennie, kilka razy dziennie i za każdym razem z taką samą dozą przyjemności. To też kolejny niezwykle seksowny numer napakowany pięknymi harmoniami, brzmieniami syntezatorów i basu. Ale chyba najlepszym elementem tej układanki są zaśpiewy Nao i przebiegi po skali, szczególnie moment gdy jej słodka barwa odmienia się w dolnym rejestrze i przeistacza w coś zupełnie innego – za każdym razem wywołuje u mnie ciarki. Jej płyta na pewno wprawi Was w miły nastrój.
Płyta Światłocienie jest już w sklepach.

