Carpark North to duńska grupa elektroniczno-rockowa. We współpracy z polskim managementem zespołu muzycy przygotowali dla Was swoje Tego Słuchają.

Eggstone – “April And May”
Dorastałem w małym duńskim miasteczku Skive, gdzie trudno było o jakiekolwiek inspiracje. Wtedy poznałem Thomasa Troelsena (wcześniej członek: Superheroes, Private, Junior Senior; teraz uznany na świecie producent i songwriter). Założyliśmy zespół. On grał na bębnach, ja byłem odpowiedzialny za gitarę i wokal. Dzięki niemu poznałem Szwedzką scenę indie, zespoły takie jak: The Wannadies, Bob Hund, The Cardigans oraz Eggstone. To była miłość od pierwszego przesłuchania. Poznałem zupełnie nowy sposób komponowania, łączenia rytmów i melodii. Mimo tego, wydawało mi się to niezwykle naturalne i znajome. Do dziś ma to duży wpływ na to, jak piszę piosenki.
The LA’s – “There She Goes”
Kolejny, fundamentalny element mojego muzycznego dojrzewania. Tę piosenkę odkryłem stosunkowo późno. Miałem chyba 20 lat kiedy usłyszałem ten stary popowy klasyk. Uderzyło mnie to jak piękna może być prostota. Trzy akordy, jeden hook i nieskomplikowana linia melodyczna, powtarzane w kółko, z niewielkimi zmianami. Czułem się jakby ktoś umył okna mojego domu, jakbym po raz pierwszy w życiu zobaczył niebo. To było prawdziwe odkrycie. Wtedy naprawdę zrozumiałem czym jest pop.
Radiohead – “Kid A”
Zawsze lubiłem radiohead. Kto nie lubił? Ale kiedy zrobili ostry skręt w lewo i wybrali eksperymentalne, elektroniczne brzmienie w miejsce melancholijnego, melodyjnego rocka, wiele osób przestało ich słuchać. Ja wciągnąłem się jeszcze bardziej. Zawsze zastanawiałem się nad tym jak to było w zeszłym wieku, kiedy powstawały nowe gatunki i techniki nagrywania. Kiedy ludzie puszczali płyty i zastanawiali się nad tym jak zespołom udawało się uzyskać te oryginalne brzmienia. Kiedy pojawiły się komputery, ograniczenia zniknęły, wszystko stało się możliwe. Od tego czasu nic nie zaskakiwało. Przynajmniej mnie. Dopóki nie trafiłem na “Kid A”. Zwłaszcza utwór otwierający płytę i kompozycję tytułową. To był mój “Sgt. Pepper”. Nie rozumiałem go, ale czułem i pokochałem.
The Cure – “Friday I’m In Love”
Pisania piosenek nauczyłem się od Eggstone. Czym jest pop od The LA’s. Sztukę poznałem dzięki Radiohead. Ale to The Cure pokazali mi czym jest klimat. Oczywiście znałem ich od zawsze, ale nie kupowałem ich emo-makijażowego wizerunku. Przyznam, że nawet trochę mnie przerażał. Był zbyt dziwny. Ale zdaje się, że “Friday I’m in Love” czekało aż będę gotowy. Od premiery utworu minęły dekady, ale ten utwór zdawał się skradać i w końcu mnie dopadł. Powoli. Za każdym razem odczuwałem większa radość słysząc te kawałek w radiu czy na imprezach. W końcu się uzależniłem. Nigdy nie uważałem, że ma jakąś świetną melodię, produkcja też wydawała się przeciętna. Ale tu chodzi o nastrój. Ten piątkowy klimat. Do tego czasu byłem raczej teoretykiem, wiedziałem które dźwięki i rytmy działają w określony sposób i dlaczego. Ten utwór sprawił, że chciałem zapomnieć o tym wszystkim i skupić się na tym co czuję robiąc muzykę.
Justin Bieber – “What Do You Mean”
W czasie kiedy wyszła ta piosenka mieszkałem w Australii. Chciałem odpocząć od muzyki, zyskać nowe spojrzenie na sprawy. Byłem tam z rodziną przez trzy miesiące. W radiu non stop leciał nowy singiel Justina. Byłem zafascynowany tym prostolinijnym kawałkiem, który wskazywał nową drogę. Zarówno dla Biebera jak i całej międzynarodowej sceny. Podobało mi się to. Specyficzne, zabawne motywy i swobodna produkcja, coś świeżego w popie. Po raz pierwszy od przyjazdu do Australii otworzyłem laptopa i zacząłem robić muzykę. Powstał wtedy utwór “Feel So Real” z naszego nowego albumu “HOPE”. I pierwszy raz od dawna znalazłem nowego idola. Gwiazdę pop, która miała odwagę postawić pierwsze kroki i pokazać publiczności nowe obszary. Swoją drogą to pierwszy utwór, który zapewnił mu pierwsze miejsce na listach przebojów w Australii.
Zespół aktualnie promuje swój nowy album, Hope.


