Kto by dziesięć lat temu pomyślał, że roześmiana, pucułowata Szkotka w niemodnej fryzurze podbije świat? Kiedy wyszła na scenę Britain’s Got Talent wydawało się, że będzie klasycznym, humorystycznym wypełniaczem pomiędzy faktycznymi talentami, jednak wraz z pierwszymi nutami I Dreamed a Dream to jej talent przyćmił wszystkie pozostałe. I chociaż nie wygrała programu, rozpoczęła jedną z najbardziej błyskotliwych karier w historii programu – płyta Ten zgrabnie podsumowuje dekadę działalności artystycznej Susan Boyle.
„Susan Boyle ma głos disnejowskiej księżniczki”, twierdzi jeden z komentarzy pod utworem A Million Dreams i trudno się z nim nie zgodzić. Dziewczęca, jasna barwa głosu szkockiej piosenkarki jest wprost stworzona do repertuaru musicalowego, dlatego Boyle poświęciła się wyłącznie coverowaniu wcześniej skomponowanych utworów. Na warsztat wzięła jednak nie tylko broadwayowskie klasyki, ale również utwory muzyki popularnej, serwując je w aranżacjach wziętych żywcem z desek teatru muzycznego.
Ten otwierają cztery premierowe covery i muszę przyznać, że świadczą o fenomenalnej (i wciąż doskonalonej!) formie wokalnej artystki. Szczególnie efektownie wypada A Million Dreams (Król Rozrywki wciąż nie traci ani trochę na świeżości) z towarzyszeniem chóru oraz 500 Miles z repertuaru rockowej grupy The Proclaimers – trudno uwierzyć, że to „tylko” cover, gdyż poza tekstem i linią melodyczną, cały utwór napisano od nowa, dzięki brzmieniu fortepianu i orkiestry zyskując kameralny, kobiecy charakter.
Kolejne trzynaście utworów to, zgodnie z dewizą albumu, the best of piosenkarki, ale wyraźnie zróżnicowane gatunkowo. Nie zabrakło zatem kultowego już I Dreamed a Dream, musicalowego klasyka nad klasyki – Over the Rainbow, czy mojego ulubionego Wild Horses, który to utwór, moim zdaniem, przebija swoim wyrazem i emocjonalną głębią pierwowzór. Imponuje operowe niemalże Climb Every Mountain, ale doznamy też duchowych uniesień dzięki Amazing Grace, cohenowskiemu Hallelujah czy Perfect Day z repertuaru Lou Reed. Z niezmienną satysfakcją słucham także kameralnego, onirycznego Mad World – kompozytorzy i producenci dali tutaj popis swoich możliwości, gdyż przeniesienie nowofalowego hitu do świata ballady i musicalu w sposób tak efektywny (i efektowny!) to wyczyn karkołomny, jego miejsce w zestawieniu najlepszych nagrań Susan Boyle jest więc w pełni zasłużone.
Wyróżnia się także Cry Me a River, zabierając nas na chwilę do świata jazzu. Boyle nie próbuje wchodzić w buty Elli Fitzgerald, ale pozwala sobie na dużo więcej swobody, aktorstwa i „pazura” w głosie, uzyskując rezultat mogący pretendować do miana bondowskiego. Nie jest to może świeże i wyjątkowo odkrywcze podejście, ale urozmaica skoncentrowaną na musicalach twórczość piosenkarki.
Przymiotników „wybitna” czy „niepowtarzalna” nie postawiłbym obok twórczości Susan Boyle. Ale opisałbym ją niemniej istotnymi cechami – szczera, pokrzepiająca, autentyczna, prosto z serca. Ten znakomicie podsumowuje dziesięć lat działalności fonograficznej skromnej Szkotki z potężnym głosem. To repertuar bezpieczny, zachowawczy, ale takim właśnie ma być – spełnionym marzeniem o śpiewaniu musicali, w którym nie doszukamy się cienia udawania. Dla chcących zamknąć oczy i pomarzyć – pozycja zdecydowanie warta posłuchania.
- Data premiery: 31 05 2019
- Single: A Million Dreams
Wild Horses
Cry Me a River
