Stereophonics – Scream Above the Sound (2017), recenzja Justyny Rojek

0
330

Jest wiele zespołów, które wraz z upływem czasu nie są w stanie stworzyć nic nowego, wyznał Jamie Morrison w wywiadzie dla NME i po chwili dodał: Nasza muzyka jest nadal wspaniała i znacząca (…). Można odetchnąć z ulgą, w końcu Stereophonics z każdą kolejną płytą potwierdzają, że dwie dekady na brytyjskiej scenie rockowej nie poszły na marne. 10 milionów sprzedanych płyt na całym świecie, 10 singli w zestawieniu TOP10 Singles na Wyspach – brzmią jak suche fakty, ale poparte wieloma kompozycjami, których czas się po prostu nie ima (Dakota, Have a Nice Day, Maybe Tomorrow). Ruszają więc ponownie do boju i bez żadnej presji wydają swój dziesiąty już studyjnym materiał Scream Above The Sounds. Wiernych fanów na pewno nie zawiodą, a co z resztą słuchaczy?

Pomimo dwudziestu lat jakie minęły od debiutanckiej płyty Word Gets Around, Stereophonics ani myślą o muzycznych podsumowaniach lub „co gorsze” o przejściu na zasłużoną emeryturę. Zresztą już podczas trasy koncertowej do poprzedniej płyty Keep the Village Alive, Kelly Jones zapowiedział, że albumu kompilacyjnego nie będzie. I nie ma się czemu dziwić, panowie ze Stereophonics nadal czują dryg do tworzenia niebanalnych melodii. W efekcie więc grupa serwuje nam swój najnowszy album Scream Above The Sounds. Porcja jedenastu (w wersji deluxe 16) świeżych i pełnych nadziei kompozycji ma występować w opozycji do negatywnych informacji, które codziennie nas bombardują ze wszystkich stron. Spróbujmy więc wznieść się ponad cały ten hałas i znaleźć wspólny głos – właśnie przez piosenki zespołu.

Singiel Caught By The Wind już na starcie przypomina nam o tym z czego Stereophonics słyną najbardziej, czyli porywających popowo-rockowych hymnów o emocjonalnym wydźwięku. Napisana w następstwie ataku terrorystycznego w paryskim klubie muzycznym Bataclan w 2015 roku, w rzeczywistości jednak odrzuca wszelkie poczucie strachu i zastępuje je celebracją życia. Przy następnej pozycji Taking A Tumble odnoszę wrażenie, że panowie włączyli tutaj jeszcze więcej z gitarowej zadziorności i równocześnie podkręcili tempo całej piosenki. Nie da się także nie zauważyć sporego nawiązania do energicznego kawałka C’est la Vie pochodzącego z przedostatniej płyty zespołu Keep The Village Alive.

Drugi singiel All In One Night, z którego został zaczerpnięty tytuł albumu Scream Above The Sounds, to zdecydowanie inna muzyczna bajka. Melancholijna, zapętlona wokół powtarzających się gitarowych akordów, stanowi idealne – nienarzucające się tło dla lirycznej historii. Zainspirowana filmem Sebastiana Schippera „Victoria”, pokazuje, jak w ciągu jednej nocy nasze życie może zmienić przypadkowo poznana osoba. Kontynuując dalej spokojniejsze, ale również bardziej eksperymentalne tory na uwagę zasługuje What’s All The Fuss About. Akordy akustycznej gitary przywodzą tutaj na myśl klimat flamenco, który zostaje ostudzony przez gorzkie brzmienie trąbki. W efekcie całość absolutnie nie nudzi, ale wprowadza miłą dla ucha, klimatyczną odmianę. Geronimo jest kolejną odsłoną muzycznych poszukiwań zespołu. Bluesowo-rockowa kombinacja z wybijającymi się na pierwszy plan chropowatymi partiami saksofonu z początku przyjmuje swobodny i zawadiacki ton. Z czasem przeradza się w bardziej improwizowane granie, w którym czuć posmak twórczości Toma Waitsa.

W największym kontraście do powyższych melodii pozostają mniej przebojowe, za to poruszające i płynące z głębi serca dwie kompozycje. Ballada Before Anyone Knew Your Name to hołd złożony tragicznie zmarłemu Stuartowi Cable’u – byłemu perkusiście grupy i przyjacielowi Jonesa. Samotny akompaniament pianina z dobitnie powtarzaną frazą: I miss you, man, niosą ze sobą najbardziej emocjonalny ładunek z całego albumu. Podobne oszczędne wrażenia brzmieniowe, za to dobitniejsze w kontekście lirycznym dostarczy utwór Boy On A Bike. Przy dźwiękach akustycznej gitary Kelly wspomina swoje dzieciństwo – czas w którym czuł się nieustraszony i wolny. Teraz poszukuje takiego miejsca, aby na nowo poczuć się bezpieczny.

Rewolucji brzmieniowej na Scream Above The Sound nie będzie, zresztą zazwyczaj Stereophonics nie wychodzili poza swoją strefę komfortu. Nienachalne melodie okraszone zachrypniętym wokalem Jonesa oraz refleksyjne teksty po raz kolejny stanowią receptę na udany materiał w dorobku Walijczyków. Dlatego oddani fani nie doznają zawodu, lecz niekoniecznie przełoży się to na nowych słuchaczy zespołu.