Stefflon Don – SECURE (2018), recenzja Christiana Cieślaka

Przechadzając się po internetowych ścieżkach trafiłem ostatnio na bardzo interesujący tekst. Jego autor analizował jak coroczne zestawienie magazynu ‘XXL’ prezentujące świeże twarze w świecie hip-hop’u jest kompletnie nieadekwatne do rzeczywistego wpływu wyróżnionych artystów na ten gatunek muzyki. Jedną z wyróżnionych „świeżych facjat” była brytyjska raperka Stefflon Don, która niedawno wydała swój drugi w karierze mixtape pod tytułem SECURE. Efekt? Od czego by tu zacząć…

Znalezione obrazy dla zapytania Stefflon Don – SECURE

Zacznę może od okładki, choć przysłowiowej książki nie należy oceniać po jej okładce. Najzwyczajniej w świecie, nie da się nie zauważyć, że zdjęcie Stefflon Don na przedzie SECURE nawiązuje do fotografii z albumu Lil Kim The Notorious Kim, która swego czasu spowodowała niemałe kontrowersje i została ocenzurowana. W związku z tym ewidentnym odniesieniem, spodziewałbym się po dziele Pani Don dość częstego rzucania mięsem oraz ostrym seksem w tekstach oraz świetnie skomponowanej muzyki, która by jeszcze bardziej podkreśliła ostre i wyraziste rymy autorki. Niestety, ale otrzymałem coś zupełnie innego. A co? Szesnaście bardzo przeciętnych kompozycji, które na dobrą sprawę są wariacją na temat jednej, tej samej melodii, lecz o różnej szybkości i z innym tekstem, choć w gruncie rzeczy z bardzo podobnym przesłaniem. Początek, czyli prawie dwuminutowa introdukcja pod tytułem Lil Bitch, zwiastowała bardzo fajny krążek, bo była dynamiczna, ostra i zachęcająca mnie do dalszego słuchania SECURE. Na moje nieszczęście, z każdym kolejny utworem było tylko nudnej i siermiężnej.

Przyznam się szczerze, że nie wiem co mógłbym jeszcze powiedzieć o tym dziele. Stefflon Don w każdym kolejnym numerze brzmi dokładnie tak samo, nie moduluje choćby minimalnie swoim głosem, przez co czuję znużenie już przy piątym utworze, bo czwarty to interludium. Oczywiście, nie każdy jest Nicki Minaj, której głos przy rapowaniu naprawdę potrafi poskakać sobie po skali, jednak na choćby minimum modulacji powinno stać każdego szanującego swoją sztukę artystę, tym bardziej gdy jest się artystą aspirującym do miana najlepszego w swoim gatunku. Nie wspomnę też o tym, że muzycznie SECURE jest równie jednostajny. Poza wspomnianym Lil Bitch i zamykającym Free Drip Tony Montana (Online), które rzeczywiście są całkiem fajne i wybiją się nieco na tle tej dźwiękowej sieczki, tak naprawdę nie ma tu nic melodyjnie szczególnego. Łącznie te dwa mini utwory trwają niecałe cztery minuty, a cały SECURE trwa 48 minut (!!!). JA P*******! Nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, dlaczego to tak jednolicie wszystko brzmi. Brak kasy na bity?! Zdaje sobie sprawę, że mixtape nie jest pełnoprawną płytą, jednak spójrzmy chociażby na Charli XCX, która wydała dwa tego typu krążki w jednym roku, a są kompletnie różne, to po pierwsze, a po drugie, piosenki na nich zawarte również są odmienne od siebie, choć tworzą przyjemną, a przede wszystkim spójną całość. Tu, wszystko się ze sobą zlało i stworzyło nudną artystyczną papkę, którego treść w gruncie rzeczy mnie nawet nie obchodzi.

SECURE jest nudne, jest wtórne, jest nikomu niepotrzebne. Jeden duet z Luisem Fonsim nie zapewni Stefflon Don sławy, a wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej zdołuje jej pozycję, jako obiecującej raperki, którą z pewnością jest, ale nie za sprawą tego albumu. Gdyby muzyka Pani Don była tak różnorodna jak jej kreacje prezentowane na Instagramie, to byłaby naprawdę ciekawą muzyczną osobowością. Niestety, po SECURE pozostał mi ból głowy i jeszcze większa ochota na jakąś fajną muzykę, jednak już nie w wykonaniu Stefflon Don.

PS Czuję się dokładnie tak jak Stefflon Don na początku klipu do klipu Pretty Girl. W skrócie… Co ja robię tu?!

oceny

autor recenzji

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Sprawdź nasze inne

Recenzje