W 2001 Solange zaczęła zazdrościć swojej starszej siostrze Beyonce. Ta była bowiem bardzo rozpoznawalna na całym świecie, sprzedała mnóstwo płyt z grupą Destiny’s Child. Młodsza Knowles chciała się nawet przez pewien czas wkręcić do zespołu. To jednak nie wypaliło i ostatecznie zaśpiewała jedynie chórki w utworze Little Drummer Boy ze świątecznego krążka. W 2003 wydała natomiast album solowy.
Płyta Solo Star brzmi tak, jak brzmiałaby płyta Beyonce, gdyby ta nagrała ją w wieku 16 lat. Tyle, że starsza Knowles takiej muzyki nigdy nie nagrywała. Nawet za czasów pierwszych płyt Destiny’s Child jej utwory brzmiały dość dojrzale. Natomiast Solo Star sprawia wrażenie płyty bardzo dziecinnej. Łączy elementy takich gatunków jak pop, r&b, hip hop oraz dance-pop. 10 lat temu pewnie nawet sama Solange słuchała podobnej muzyki.
Do płyty podszedłem pełen pozytywnych emocji. Jednak z każdym kolejnym kawałkiem mój optymizm gasł. Pod koniec albumu miałem ochotę wcisnąć kwadracik na radiu. Dziś odbieram krążek nieco lepiej, ale nadal uważam, że daleki jest od ideału. Przede wszystkim za dużo tu nijakich, podobnych do siebie i nic nie wnoszących piosenek. Do tego opisu idealnie pasuje taneczne Ain’t No Way – kawałek nudny, bez polotu i pazura. Nie podobają mi się też takie utwory jak Thinkin’ Bout You (pojawiający się w nim raper nie pomaga) czy spokojniejsze (i usypiające) This Could Be Love. Obiecująco zaczynało się Wonderland. Niestety słodki refren sprawił, że cała magia tego numeru gdzieś uleciała. Średnio przekonuje mnie ponadto Feelin’ You. Piosenka ma dwie części. Mnie bardziej podoba się druga. Oprócz Solange pojawia się w niej raper o pseudonimie N.O.R.E. I chyba tylko tym różni się od pierwszej części. Jest to jednak miłe urozmaicenie.
Zacząłem od niezbyt pozytywnego przedstawienia Solo Star. Może więc teraz przejdę do plusów albumu. Bo, bądź co bądź, takich też ma kilka. Najbardziej podoba mi się utwór tytułowy. To bardzo przebojowa mieszanka r&b i hip hopu. Ma mocną, wyrazistą melodię. Wyróżnia się na tle innych, znacznie mniej energicznych kawałków. Podoba mi się też wykonanie Knowles. W tym utworze wykazuje najwięcej pewności siebie. Warto zwrócić uwagę również na sam tekst. Solange śpiewa, że zaczyna iść własną drogą i wreszcie stała się tą tytułową Solo Star (solową gwiazdą). Wcześniej śpiewała jedynie w chórkach i pisała piosenki dla innych artystów. Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie również kawałek Get Together. Za jego produkcję odpowiada Timbaland. Choć dziś kojarzy mi się on ze słabej jakości tanecznymi piosenkami, to kiedyś tworzył naprawdę dobre r&b. Tak jest i tutaj. Get Together to ciekawy, przyciągający uwagę utwór. Wyróżnia się zastosowaniem instrumentów smyczkowych. Z szybszych piosenek podoba mi się także urocze i przyjemne True Love oraz This Song’s for You, które charakteryzuje się wykorzystaniem gitary elektrycznej.
Najbardziej byłem ciekawy utworu Naive. Solange wykonuje go razem ze swoją siostrą Beyonce oraz raperką Da Brat. Często jest tak, że gdy spotyka się kilka utalentowanych piosenkarek, wychodzą dobre i ciekawe kolaboracje. Tak jest i w tym przypadku. Numer bardzo dużo zyskuje dzięki gościom Beyonce oraz Da Brat. Wyszedł im bardzo przyjemny, wakacyjny numer. Ostatnią piosenką, która zdobyła moje uznanie, jest Sky Away. To jedyna ballada na albumie. Przyznam, że bardzo brakuje mi tu innej tego typu piosenki. Wokalistka brzmi w niej bardzo dobrze. Sama muzyka jest delikatna, stonowana. Uważam ponadto, że Sky Away mogłoby znaleźć się nawet na krążku Dangerously in Love Beyonce. Tam również ładnie by błyszczało.
Solange śpiewa o rzeczach bliskich nastolatkom: zauroczeniach, imprezach, chłopakach. Wielokrotnie przewijają się zwroty typu I’m in love with you. Są to teksty proste, momentami wręcz prostackie. Na pewno nie podnoszą oceny płyty. Spodobał mi się właściwie jedynie ten do utworu tytułowego.
Płyta Solo Star zrobiła na mnie średnie wrażenie. Solange nagrała kilka bardziej przebojowych kawałków i całą masę nijakich i mało wyrazistych piosenek. Z całego albumu bardzo lubię Solo Star, całkiem podobają mi się też utwory Get Together, Naive czy Sky Away. Reszta to nieco zbyt dziecinna mieszanka popu, r&b i hip hopu. Często nie będę do tej płyty wracał. Już teraz zdradzę natomiast, że kolejne dokonania wokalistki są znacznie lepsze.
http://www.youtube.com/watch?v=bYVhfKBqTGM

