Jest taka część Dody, której wiele osób nie zna i równie wiele po prostu nie pamięta. Ciężko też nie pomyśleć, że sama artystka o niej zapomniała. Co zostaje z Dody, kiedy zmyjemy z niej makijaż, maskę komerchy i nazwiemy ją po prostu Dorotą?
Mnóstwo osób nie słucha piosenek Dody. Duża część z nich nawet nie zna tych utworów i opiera się tylko na tym, co usłyszy w radio, gdzie zazwyczaj puszczane są sezonowe hity. Nie znam za to nikogo, kto, jakkolwiek nie byłby nastawiony w temacie, nie zna Dody. Kojarzona z wiecznym wytapetowaniem, głupotą typową dla blondynki i niezwykle irytującym śmiechem ma wielu zagorzałych antyfanów. O ile mogę zrozumieć ich niechęć do tej piosenkarki, to nigdy nie potrafiłam pojąć dlaczego odmawiają jej talentu wokalnego, który niewątpliwie ma i wyłapuję to nawet ja (a ja się na tym nie znam).
Najbardziej znane utwory Dody to żywiołowa i zabawowa Dżaga, słodkie Dwie Bajki, Szansa, której tekst docelowo miał skłaniać do refleksji, ale stała się kolejnym popowym kawałkiem, miłosne Katharsis i ciekawe Nie Daj Się i To Jest To, które jest również interesujące, ale ponownie – zbyt wiele uwagi skupia na rozrywkowej muzyce. Są to utwory słuchane i lubiane, często jednak łączone tylko z zabawą, niewiele wnoszące.
Jest jednak utwór Dody, który znają niemal wszyscy i jest równie popularny, co w/w, a jednak ma bardziej spokojny klimat, stawia na przesłanie i możemy w nim podziwiać talent wokalistki. Chodzi mi oczywiście o Znak Pokoju wykonywany na Festiwalu w Sopocie (2005), gdzie został nagrodzony Słowikiem Publiczności, a album na którym się znalazł (Ficca) pokrył się platyną.
I pamiętaj o tym, że
gdy serce skończy bieg
spokojnie zaśniesz, gdy
nie przypomną twarze się
co przez ciebie życia sens
straciły bo Ty
wolałeś, wolałeś
Być zły
Na tym samym albumie znajduje się koncertowa wersja piosenki Mam Tylko Ciebie, która pierwotnie pochodzi z debiutanckiego krążka Virgin (2002). Jest to kawałek, który należy do kategorii „miłosne”. Szczerze przyznam, że nie lubię tej kategorii. Tekst jednak nie jest tak tuzinkowy, jak przy większości tego typu utworów. I po raz kolejny – do tego utworu nie podskakujemy na dyskotece, ale za to podziwiamy głos Doroty.
Następnym tego typu utworem jest Kolejny Raz z albumu Bimbo (2004), który zyskał status Złotej Płyty.
I na sam koniec najlepszy, moim zdaniem, ze starych utworów Doroty. Okno Boże (również z albumu Bimbo), w którym współgrają ze sobą tekst i muzyka. Nie ma w nim nic z irytującego, różowego kiczu, nie ma miłościwej rozpaczy ani rozpaczliwej miłości.
Bóg zamyka po to drzwi,
by otworzyć okno mi
Rozłóż ręce, leć jak ptak
baw się życiem, baw się tak
By z głową do góry wstać !
Po drodze coś się Dorocie zagubiło, w Virgin coś nie zagrało i efekt jest, jaki jest. Niemniej jednak warto pamiętać o tym, że jest kilka utworów, które przyciągają nie tylko klubowiczów. Wystarczy zresztą zajrzeć do komentarzy na YT, by zobaczyć, że jest wiele osób, którym „takiej Dody brakuje”. Warto się też czasami zastanowić zanim opluje się talent wokalny Dody, jeśli się go nie zna i ocenia tylko po wyglądzie i zachowaniu artystki. Doda sama sobie zaszkodziła, ale mimo to powinniśmy umieć, chociaż czasami, oddzielić wartość utworu od sympatii bądź antypatii do danego wykonawcy. Jak widać nie samym kiczem Doda śpiewa.





