Sheppard – Watching the Sky (2018), recenzja Aleksandry Żeleźnik

Znalezione obrazy dla zapytania sheppard watching the sky album cover

W 2014 r. podbili serca publiczności swoim, jak dotąd, największym hitem – Geronimo. Później przyszedł czas na debiutancki album, który tak naprawdę sukces odniósł w ich rodzimej Australii. W tym roku grupa Sheppard powróciła z nowym krążkiem. Niestety, odnoszę wrażenie, że ten materiał przepadnie dokładnie tak samo jak jego poprzednik. Z jednej prostej przyczyny – jest do bólu nijaki.

Zespół Sheppard powstał w 2009 r. w Australii. W skład grupy wchodzi rodzeństwo George, Amy i Emma Sheppard oraz dodatkowo muzycy – Michael Butler, Jason Bovino, Dean Gordon. Grupa na swoim koncie ma jeden międzynarodowy hit z 2014 r. Utwór Geronimo podbił wiele lokalnych rozgłośni radiowych na całym świecie, dzięki czemu o Sheppard zrobiło się głośno. Swój debiutancki album zatytułowany Bombs Away wydali w lipcu 2014 r. Po krótkiej promocji grupa zaczęła pracę nad kolejnym wydawnictwem. Co ciekawe, promocję drugiego albumu rozpoczęto już w 2016 r. W październiku pojawił się singiel We Belong, który był pierwszym zwiastunem nowego materiału. I tak przez następne dwanaście miesięcy doczekaliśmy się jeszcze trzech singli, które nie zwróciły na siebie większej uwagi. W 2018 r. grupa postawiła na jeszcze dwa kawałki, które słuchacze mieli okazję poznać przed premierą krążka. Finalnie, Watching The Sky na sklepowych półkach pojawiło się 8 czerwca i przeszło bez większego echa.

Zacznijmy od początku. Album rozpoczyna krótkie, zaledwie minutowe instrumentalne intro, które później zamienia się w pełnoprawny utwór Coming Home. Piosenka ciekawa, z bardzo wpadającym w ucho refrenem. Zdecydowanie na plus. Kolejnym utworem, który warto pochwalić jest Edge of the Night – dość ciekawa wariacja na temat popu, z ciekawie ułożonym refrenem. Na plus również kawałek Choke, który dość tajemniczo się zaczyna, później przyśpiesza tempo i zdecydowanie wyróżnia się na tle całej reszty. Następna, Riding The Wave to spokojniejsza, chillowa propozycja, a wokalnie bardzo przyjemna w odbiorze.





To by było na tyle. Reszta utworów jest bardzo nierówna, nijaka, przekrzyczana albo zupełnie bez pomysłu. Warto zwrócić uwagę, że partie śpiewane przez Amy (Love Me Now, We Belong, Live For You, Castaways) w ogóle nie pasują, słucha się ich bardzo źle… zwyczajnie w świecie męczą. Może ktoś lubuje się w tego typu krzykach, ja niestety spasuje. Dziewczyna zdecydowanie lepiej sprawia się na drugim planie – w chórkach jej głos dodaje różnorodności, w solowych partiach niestety nie jest to coś czego da się spokojnie słuchać.

Warto także pochylić się nad utworami, które są całkowicie przeźroczyste, nijakie, które albo nic do albumu nie wnoszą, albo są kolejną piosenką podobną do całej reszty. Mowa tu o Hometown (typowy zapychacz, bez którego można spokojnie się obejsć), czy wspomniane już We Belong (przeciągnięte, szybko nuży, podział wokali zupełnie nie wypalił) i Live For You (ballada ze zbyt dużą szczyptą dramatyzmu).

Po odsłuchaniu całego materiału doszłam do wniosku, że Sheppard chcieli zwyczajnie w świecie na płycie umieścić za dużo piosenek. Stąd końcowy efekt znużenia i pewnej ulgi. Cieszyłam się, że to już koniec.

Podsumowując, Watching The Sky to album bardzo nierówny. Słychać, ze zespół Sheppard starał się jak mógł żeby dostarczyć nam dobry materiał, jednak ewidentnie coś po drodze nie wyszło. Chcieli pokazać swoją różnorodność, a tak naprawdę to ona była powodem ich niepowodzenia. Eksperyment tym razem się nie powiódł. I chociaż pojawiły się jakieś pojedyncze perełki to jednak pośród tych czternastu piosenek było ich za mało by można uznać ten album za udany.

oceny

autor recenzji

Aleksandra Żeleźnik
Aleksandra Żeleźnik
Lat 23, studentka. Miłośniczka dobrej muzyki. Słucha wszystkiego co wydaje jej się interesujące i godne uwagi. Fanka Adama Lamberta, Arctic Monkeys oraz Royal Blood.

Sprawdź nasze inne

Recenzje