Shakira – Sale el sol (2010) – recenzja

Shakira Goes Spanish and the Sun Comes Out

Interesujący są artyści, którzy potrafią wydawać płyty, co rok. To wcale nie znaczy, że ich piosenki są złe. Po prostu są bardzo produktywni i mają dużo weny (i pieniędzy). Rok temu Shakira wydała bardzo dobre i dobrze przyjęte She Wolf, które przyniosło m.in. przebój o tym samym tytule. W tym roku w połowie października ukazała się kolejna płyta gorącej Kolumbijki – dwujęzyczne Sale el sol (po angielsku The Sun Comes Out).

Pierwszym singlem promującym krążek jest utwór Loca – w dwóch wersjach, po angielsku wokalistce towarzyszy Dizzee Rascal, natomiast po hiszpańsku El Cata. Przebój zdecydowanie – przynajmniej dla mnie. Ale płyta zawiera jeszcze kilka naprawdę dobrych kawałków, przy których będzie można świetnie się bawić. Przykładem niech będzie Rabiosa, również nagrana w dwóch wersjach – po angielsku z Pitbullem, a po hiszpańsku ponownie z El Catą; czy Gordita z Residente Calle 13.

Większość utworów jest po hiszpańsku, co tylko dodaje im pikanterii. Shakira tworząc tę płytę wróciłą do swoich korzeni, kiedy to jeszcze przed światowym sukcesem, jakbym była płyta Laundry Service, nagrywała płyty tylko po hiszpańsku. Tamte kawałki były mocne, rockowe i z pazurem. Takie też są np. Tu boca czy Sale el sol z najnowszego albumu. Dobre wrażenie robi również ballada Lo que más czy cover utworu zespołu The XX Islands. Dodatkowo na krążku znajdziemy K-Mix hymnu Mistrzostw Świata w Piłce Nożej w RPA, czyli Waka Waka. Ta wersja jest prawdopodobnie nawet lepsze od oryginału, a to rzadkie.

Jedyne utwory, które średnio przypadły mi do gustu to Antes de las seis i Mariposas. Sam nie wiem, dlaczego, nie są złe, nie mniej jednak nie pokochałem ich tak bardzo jak tych opisywanych powyżej. Podsumowujące jednak, Sale el sol Shakiry to naprawdę dobra płyta i jedna z lepszych tego roku. Warto posłuchać. 9/10

  • Najlepsze utwory: Rabiosa, Loca, Addicted to You, Tu boca, Gordita
  • Najgorsze utwory: Antes de las seis, Mariposas.

Recenzja oryginalnie opublikowana na blogu autora, unnami.eu.

Czytaj również