Technologia całkowicie zrewolucjonizowała produkcję muzyki. Obecnie wszystkie nagrania powstają dzięki komputerom, a dokładnie przy użyciu Digital audio workstations (DAW), np FL Studio, Ableton Live Czy Logic Pro. Są to programy komputerowe umożliwiające nagrywanie, miksowanie, mastering nagrań w sposób prosty i przede wszystkim pozwalają bez większych problemów nanosić dowolne poprawki (w przeciwieństwie do konsoli i taśm magnetycznych używanych w erze analogowej). Część produkcji oczywiście w pełni realizowana jest przy użyciu rzeczywistych instrumentów nagrywanych i DAWy używane są tylko do obróbki śladów.
W zdecydowanej większości utwory pop powstają z:
- W pełni nagranych „rzeczywistych” instrumentów akustycznych (pełne ścieżki) – do tej grupy można zaliczyć też wokal
- Zsamplowanych nagrań akustycznych brzmień – sample perkusyjne
- Stemów nagranych przy użyciu wirtualnych instrumentów (VSTi).
Programowanie – bo tak w slangu producentów nazywa się ustawianie wszystkich parametrów, tworzenie patternów, automatyzacji i tak dalej – zdecydowanie uprościło nagrywanie muzyki – przykładowo nie trzeba wynajmować perkusisty, aby nagrać ścieżkę rytmu. Kilka kliknięć myszką i w kilka minut importujemy wcześniej nagrane sample (można to zrobić samemu, ale częściej wykorzystuje się ściągnięte z sieci), z których tworzymy pattern perkusyjny. Banalnie proste! Jest jedno ale (a właściwie dwa).
Synteza subtraktywna
Wirtualne instrumenty wytwarzają dźwięki na zasadzie syntezy subtraktywnej. Brzmi to skomplikowanie i tak naprawdę takie jest. Pokrótce wyjaśnia ją poniższy schemat:
Prześledźmy po kolei jak powstaje dźwięk (biegniemy bo czarnych strzałkach):
- Wysyłamy do wtyczki informację, aby zagrała dźwięk A4.
- Informacja ta trafia do źródła dźwięku – oscylatora. Wtyczka wie, że w stroju paryskim dźwięk A4 ma częstotliwość tonu podstawowego równą 440 Hz. Taki sygnał (o takiej częstotliwości) generuje. Do wyboru jest 3 podstawowe typy sygnałów – sinus, piłę, sygnał prostokątny o różnych stopniach wypełnienia – i sygnał losowy (niezwiązany z częstotliwością), czyli szum.
- Sygnał z oscylatora trafia na układ filtrów dolno- i górnoprzepustowych. Ich zadaniem jest modyfikacja widma sygnału.
- Sygnał audio po filtracji trafia na wzmacniacz (po filtracji ulega stłumieniu).
Każdy parametr poszczególnych bloczków sterowany może być przez:
- LFO – oscylator małej częstotliwości – zazwyczaj częstotliwość dźwięku,
- ADSR – kontroler obwiedni – wzmocnienie i częstotliwości filtrów (to właśnie obwiednia decyduje czy dźwięk będzie długi i miękki, czy krótki i twardy).
Brzmi to coraz bardziej skomplikowanie, a dodam jeszcze, że na sygnały nakłada się efekty typu unisono (multiplikacja z nieznaczną zmianą częstotliwości), reverb (pogłos), delay (echo) i inne. Każdy z nich ma swoje swoje parametry, które trzeba odpowiednio ustawić. Łącznie takich różnych ustawień w tych bardziej zaawansowanych wtyczkach jest ponad 500. Jak te wszystkie parametry ustawić, aby otrzymać miękkie dzwonki? Pianino? Smyczki? A może twardy, elektroniczny bas? Tu z pomocą przychodzą presety.
Presety
Nazwa preset pochodzi od słowa set, czyli nastawiać (tutaj – programować) z przedrostkiem pre-. Presety to tak naprawdę pewne wcześniej zdefiniowane producentów wirtualnych instrumentów ustawienia. Banki presetów zawsze dołączane są do wtyczek i podzielone są na sekcje zgodnie z przyjętymi konwencjami tak, aby producent w łatwy sposób mógł znaleźć interesujący dźwięk. Tak naprawdę dla wielu to banki presetów są ważniejsze przy wyborze wtyczki niż same jej możliwości – to tutaj kryje się pułapka i sekret najlepszych producentów.
Stosowanie tych samych presetów, nawet tych z najbardziej drogich banków, zabija kreatywność i przede wszystkim sprawia, że nagrania stają się… powtarzalne i niewyróżniające się. Korzystanie z samych presetów nie jest złe i Dr. Luke czy Max Martin również ich używają, z tą różnicą, że nigdy nie używają ustawień defultowych! Nawet jeśli sami nie zaprogramują wtyczki VSTi, to zmieniają z góry zdefiniowane parametry, aby nie tylko brzmienie pasowało do ich konwencji i całości aranżu, ale żeby uzyskać coś nowego!
Artykuł oryginalnie pojawił się na blogu Mateusza – PopRunTheWorld.



