MENU

    Sanah i jej uczta w Lublinie. Relacja Julii Maciąg

    Sanah w ubiegłym miesiącu wyruszyła w swoją trzecią trasę po Polsce, aby promować swój najnowszy album Uczta. Każdy koncert czymś zaskakuje, ponieważ w każdym mieście jest przynajmniej jeden z gości, którego zaprosiła do stworzenia tego krążka. Dodatkowo możemy posłuchać jednego deseru, zwykle są to wiersze znanych poetów. Tak również było w Lublinie, który był piątym przystankiem wokalistki na mapie. Wydarzenie w tym mieście było moim pierwszym zetknięciem się z Zuzanną Jurczak na żywo. Choć planowałam wybrać się na jej wcześniejszą trasę, ale Irenka nie przemówiła do mnie na tyle, aby udać się na tamto widowisko. W przypadku Uczty było inaczej, głównie ze względu na bardzo dobre piosenki wpadające szybko w ucho, dzięki którym ma się taką potrzebę pójścia i przekonania się o tym na własnej skórze.

    Sanah News Polska (@SanahNewsPolska) / Twitter
    fot. Konrad Kubuśka / DM Agency

    Przed samym koncertem uczestnicy mogli usłyszeć odgłosy natury, głównie ćwierkanie ptaków. A całe show rozpoczęła orkiestra towarzysząca piosenkarce podczas całej trasy. Wykonywała ona Cztery pory roku Antoniego Vivaldiego, z czego dla każdej pory roku przeznaczono osobny akt, a akt zima Sanah otworzyła, grając na skrzypcach. Zmiany pogodowe można było odczuć podczas piosenek Pora roku zła, jak zaczął padać śnieg oraz w trakcie Snu we śnie, kiedy wokalistka tańczyła w deszczu. Wspomnę jeszcze, że akt wiosna Zuzia zapoczątkowała śpiewem w rytm Wiosny Vivaldiego swoją piosenkę Oczy, co mi zaimponowało, po czym przeskoczyła szybko do piosenki Ale jazz!. Co kolejny sezon pogodowy piosenkarka także miała na sobie cztery różne okrycia. Potem zrzucała je, aby bawić się razem z publicznością w rytm jej przebojów w długiej, zielonej sukience. A bawiła się wraz z publiką fenomenalnie! Sama podkreśliła po Eldorado, że nigdy nie widziała tylu skaczących ludzi jednocześnie i że Lublin potrafi się bawić.

    Artystka wykonywała kilka piosenek ze swojej najnowszej płyty oraz z poprzednich wydawnictw, choć była głównie przewaga Królowej Dram na koncercie. Mimo wszystko uważam, że było to bardzo przemyślane, aby setlista była różnorodna (bo zmienia się ona z każdym koncertem). Sanah razem ze swoimi chórzystkami, jak i tancerkami miały proste, choć ciekawe choreografie, a najbardziej mi się podobał wykon piosenki ostatnia nadzieja, kiedy to one swoim tańcem oddawały klimat westernowych filmów. Nawet gitarzysta zmienił gitarę i włożył kowbojski kapelusz, aby oddać nastrój utworu. Szampan również oglądało się z zachwytem, ze względu na nieudziwniany układ taneczny, jak i sam vibe piosenki. Można powiedzieć, że to był taki taniec z takiej typowej wiejskiej imprezy, który każdy z uśmiechem na ustach zatańczy.

    Co muszę przyznać to fakt, że Zuzia ma naprawdę talent wokalny. Głównie zauważyłam, że kiedy śpiewa na żywo, brzmi kropka w kropkę jak w swoich oryginalnych utworach, więc miałam wrażenie, iż mam słuchawki i słucham jako jedyna w pomieszczeniu muzyki. Było zdecydowanie lepiej, bo słuchawki poszły w odstawkę na rzecz wykonywanych na żywo piosenek oraz zabawy z fanami. A to o artyście świadczy bardzo dobrze, więc wokal spisał się na 6 z plusem. Dodatkowo integracja z fanami była również odczuwalna. Płytę zachęcała do wspólnego śpiewania, do trybun machała, witała się z każdym i się dziwiła, że aż tyle osób postanowiło posłuchać jej występu na żywo, za co oczywiście dziękowała. Jeszcze warto wspomnieć o jej mini solówkach na skrzypcach, które wywarły na mnie ogromne wrażenie.

    Najważniejszy w całej uczcie jest występ z gościem specjalnym. W przypadku wydarzenia w Hali Globus tym gościem była Ania Dąbrowska. Osobiście dodam, że kiedy zobaczyłam ją, zaczęłam płakać ze szczęścia, ponieważ mogłam usłyszeć swój ulubiony utwór, czyli Baczyński (Pisz do mnie listy) na żywo w kompletnym składzie. Nie mogłam powstrzymać łez, gdyż występ był bardzo wzruszający. Ponadto, publiczność włączyła latarki w telefonach, dzięki czemu inaczej człowiek mógł spojrzeć na ten utwór. Oczywiście Sanah przypominała o pamięci nad twórczością Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, a następnie wykonała wraz z zaproszonym gościem jeden z najpopularniejszych przebojów Ani, czyli Z Tobą nie umiem wygrać, przy okazji zachęcając fanów do wspólnego śpiewania.

    Na deser Zuzia zagrała jeden z wierszy Jacka Cygana na pianinie. Przyznała, że mogą pojawić się lekkie niedociągnięcia, gdyż na pomysł melodii wpadła w dzień koncertu, ale mimo wszystko wyszło nieziemsko i bardzo mnie zaintrygowała, więc będę cierpliwie czekać na wersję studyjną tego lubelskiego deseru.

    Mimo braku kilku piosenek, które zamarzyłam usłyszeć sądzę, że warto było wybrać się na Ucztę u Sanah. Mam ochotę na więcej smaczków od wokalistki, czułam się „najedzona” podczas jej show. Póki jest okazja warto poświęcić te dwie godziny, aby świetnie się bawić oraz mieć chwilę na popłakanie wśród dźwięków ballad. Najchętniej wybrałabym się jeszcze na jedną taką ucztę, bo każda jest różnorodna i jedyna w swoim rodzaju.

    Julia Maciąg
    Julia Maciąg
    Działa głównie w Krakowie. Relacjonowanie koncertów, czy pisanie amatorskich recenzji to (zaraz po śpiewaniu) jej pasja. Kocha rozmawiać o muzyce i odkrywać nowe, muzyczne talenty. Tik Tok to jej zajawka i to właśnie ją widujecie najczęściej na naszym Tik Tokowym profilu. Otwarta na każdy gatunek muzyczny — od popu aż do rapu.

    Ostatnio opublikowane