Rysy – Traveler (2015), recenzja Kacpra Rogalewskiego

Nikt chyba nie będzie dyskutował jak powiem, że to elektronika rządzi w polskiej muzyce. Śmietanka polskich artystów coraz częściej rozwija swoje skrzydła właśnie w tym kierunku. Muzyka ta wymaga niezwykłej oryginalności, a przede wszystkim pasji. A tego na pewno nie brakuje duetowi Rysy, którzy jeszcze rok temu był jedną wielką niewiadomą. Dzisiaj ich debiutancka płyta jest poważnym kandydatem do miana najlepszego polskiego albumu 2015 roku.

Zespół Rysy to autorski projekt Wojtka Urbańskiego i Łukasza Stachurko znanego z Sonar Soul. Nie da się ukryć, iż ci panowie zdążyli już zagościć w naszej kulturze. Od wielu lat za pośrednictwem masy projektów wspólnie tworzą muzykę. A co za tym idzie na pewno można nazwać ich już weteranami polskiej sceny sztucznych dźwięków. I to doświadczenie czy dojrzałość artystyczną widać też na scenie. Rok temu całkowicie spontanicznie powstał duet Rysy. Odnoszę wrażenie, że cały projekt narodził się w idealnym momencie. Bowiem coraz więcej ludzi skupia swoją uwagę na takich dźwiękach. I pomimo tego, że to ekstremalnie wymagajaca publiczność myślę, że panowie sprostali temu wyzwaniu.

Bezsprzecznie ogromnym atutem debiutanckiego albumu Rys są wszelakie kolaboracje. Na Travelerze możemy usłyszeć Justynę Święs (The Dumplings), Baasch’a oraz Piotra Ziołę. Justynę niemalże można uznać za trzeciego członka zespołu. Jej głos możemy usłyszeć, aż w 7 kompozycjach z płyty. Przyznam szczerze, że udział tej młodej artystki z Zabrza niezwykle rozświetla dzieło Wojtka Urbańskiego i Łukasza Stachurko. Wszystko dzięki tej delikatności, która idealnie zaprzyjaźniła się z ambitnymi bitami. Justyna ma w sobie ogromne pokłady wrażliwości artystycznej, którymi potrafi hipnotyzować. Obecność Baasch’a natomiast to najprościej mówiąc dojrzałość TraveleraBartek Schmidt nie jest świeżakiem w polskiej muzyce. Wielkrotnie już nas zachwycał i porażał swoimi umiejętnościami. Natomiast na debiutanckim albumie Rys pełni on rolę starszego brata, który momentami uspokaja dziewiczę szaleństwo projektu. Ostatnim gościem muzyków jest niejaki Piotr Zioła. Nie ukrywam, że jego obecność na tym albumie wywołala u mnie największą ciekawość. Pomyślicie dlaczego, w końcu nie jest on znany szerszej publiczności. A mianowicie o Piotrku usłyszałem dzięki jego występowi w jednym z konkursów typu talent show. Już w 2013 roku wiedziałem, że jego zdolności nie pozwolą mu przejść bez echa. Trochę musiało to potrwać (aż 2 lata), ale w końcu się doczekałem. Głos Piotrka i piekielny talent Rys to przepis na nietuzinkową muzykę. Cieszę się, że to właśnie przy okazji tworzenia Travelera ponownie usłyszeliśmy o tym młodym wokaliście z Opola.

Nie można jednak zapominać o czysto instrumentalnej stronie albumu. Na tym wydawnictwie bowiem znalazły się także 2 kompozycje pozbawione partii wokalnych. I bardzo dobrze, że tak się stało. Utwór Fib czy Brat to prawdziwe przypieczętowanie talentu Wojtka i Łukasza. Bywa mrocznie i głęboko, ale to wszystko jest perfekcyjnie wymierzone. Ba! A wręcz wybitnie wykonane. Nie mówię tylko o samych melodiach utworów, ale o tym jak krystalicznie jest dopracowany ten krążek. Na Travelerze nie ma miejsca na pomyłki czy fuszerkę. Dźwięki tego albumu są bardzo czyste oraz profesjonalne. To jest na prawdę światowy poziom.

Utwór zamykający wydawnictwo pt. Traveler zasługuje na osobny akapit. Mowa oczywiście o piosence zatytułowanej Przyjmij Brak. Nie wiem jak ubrać w słowa radość, która towarzyszy mi podczas słuchania tego utworu. W końcu jest coś świeżego, ciekawego i przede wszystkim w stuprocentach polskiego. Jestem szczęśliwy, że taka muzyka powstaje w tym kraju. Za pomocą tak prostych dźwięków udowodniono jak niezwykle melodyczny jest nasz język. A do tego jak bardzo zbędny jest nam język angielski w muzyce. Tego mi brakowało. Na dokładkę wystarczy się wsłuchać w partie wokalnej naszej muzycznej przyszłości czyli Justyny i Piotra. Oni są muzyczną bombą, która będzie nam co jakiś czas eksplodować. Mam nadzieję, że sukces tego utworu pokaże wszystkim muzykom w tym kraju, że warto sięgnąć po słownik języka polskiego. Rysy wystosowali piękny apel, który i ja popieram. Miejmy nadzieję, że zastosują się do niego podczas tworzenia kolejnego potomka.

Czytaj również