Rod Stewart – Another Country (2015), recenzja Jonatana Paszkiewicza

54 lata na scenie i 29 płyt w dyskografii – oto godny podziwu dorobek siedemdziesięcioletniego Roda Stewarta. Upływ lat działa zdecydowanie na korzyść Brytyjczyka. Stewart ciągle prezentuje znakomitą formę, czego dowodem jest jego najnowszy, 29. studyjny album. Płyta Another Country ukazała się 23 października br. i przedstawia wokalistę w miejscami nowej muzycznej odsłonie.

Czy mając 28 płyt na koncie, a więc łącznie kilka setek utworów, można mieć jeszcze cokolwiek ciekawego do zaproponowania? Okazuje się, że tak. Swoim najnowszym albumem udowadnia to Rod Stewart. Another Country to połączenie wszystkiego tego, co na pozór sprzeczne – energii ze spokojem, nowoczesności z tradycją, romantyzmu z realizmem, czy wreszcie eksperymentu ze zdobytym na przestrzeni lat doświadczeniem. Mogłoby się wydawać, że takie zestawienia wzajemnie się wykluczają. Nic bardziej mylnego.

Pierwsza piosenka jest jednocześnie pierwszym singlem, który promował nową płytę. Mowa o utworze Love Is, z wysuwającymi się na pierwszy plan skrzypcami, klasycznymi gitarami i uroczym chórkiem w tle. Do tego niebanalny tekst, choć o miłości. To po prostu bardzo pozytywna kompozycja, nastrajająca i motywująca do równie pozytywnych działań. Przepełniony kolorami teledysk idealnie oddaje jej klimat.

Ciężko jednoznacznie określić gatunek premierowych piosenek. Sam Stewart mówi o eksperymentowaniu dźwiękami reggae, ska oraz muzyki celtyckiej. Osobiście dorzuciłbym do tego worka elementy country; wszystko oczywiście na fundamentach rocka i popu.

Please to kolejny utwór z płyty i kolejny singiel ją promujący. Znowu chórek, ale gitary już elektryczne, z dodatkiem wyrazistej perkusji. Wszystko to tworzy klimat zgoła inny od klimatu poprzedniej piosenki. Ze swojskiego Love Is przechodzimy zatem do typowo rockowego Please. I tak rodzi się mój kolejny faworyt tej płyty. Na szczególną uwagę zasługuje genialnie zaintonowany przez Stewarta tytuł piosenki, przewijający się kilka razy w czasie jej trwania.

Walking in the Sunshine to kolejna rockowa propozycja, bardzo przyjemna, w stylu Stewarta, natomiast Love and Be Loved to już wspomniane wcześniej klimaty reggae. Nie jestem fanem tego gatunku, ale w łagodnym wykonaniu Roda Stewarta taka piosenka brzmi nadzwyczaj dobrze. Tym bardziej, że wokalista nigdy wcześniej nie miał z reggae do czynienia. Następne utwory, We Can Win oraz tytułowe Another Country, to ponownie mieszanki różnych stylów muzycznych, ale między sobą znacznie się różniące. Pierwszy z wymienionych utworów – energetyczny i dźwięczny, drugi zaś bardziej stonowany, ale nadal niepozbawiony energii – tak w muzyce, jak i w głosie Stewarta. Podobnie jak w przypadku piosenki Love Is, ciśnie mi się na usta określenie „pozytywna”, po prostu. I taki właśnie jest cały album.

Siódma pozycja, Way Back Home, stanowi trzeci singiel promujący płytę Another Country. To pierwsza spokojna, nastrojowa, tekstowo wręcz nostalgiczna piosenka na trackliście albumu, znakomicie (być może wbrew pozorom) kontrastująca z poprzednimi utworami, a także z poprzednimi, przebojowymi singlami. Iście kojący, bezbłędny wokal Roda Stewarta łączy się z doskonałą warstwą muzyczną. Widziałbym tę balladę jako utwór przewodni dobrego filmu.

Utwory Can We Stay Home Tonight? oraz Batman Superman Spiderman stanowią kontynuację nastrojowego klimatu. Piosenka Batman Superman Spiderman została napisana przez Roda Stewarta jako kołysanka – artysta zadedykował ją swojemu najmłodszemu synowi. Fantastyczna muzyka w tym kawałku.
The Drinking Song to powrót do lekko rockowego grania, a Hold the Line przypomina stylem Love Is czy Another Country. Album zamyka utwór A Friend for Life z repertuaru Steve’ego Harley’a, którą Stewart wziął na warsztat. I wyszło mu to całkiem dobrze, a piosenkę samą w sobie uważam za bardzo dobry wybór na zakończenie tracklisty.

Na dwudziesty dziewiąty album Roda Stewarta złożyło się łącznie dwanaście utworów. Stewart nagrał płytę bardzo różnorodną, ale co ważne – spójną. Dodatkowym atutem jest bardzo dobra produkcja materiału, o którą zadbał Kevin Savigar. Wybór singli uważam za najlepszy z możliwych – poczynając od energetycznego Love Is, poprzez przebojowe Please, na balladowym Way Back Home kończąc. Wszystkie te piosenki przypadły mi do gustu najbardziej z całego albumu.

Another Country to płyta prawie doskonała. Jej odbiór zależy tylko i wyłącznie od tego, czy ktoś lubi muzykę i głos Roda Stewarta, czy nie. Artyście pozostaje życzyć tak dobrej formy, jaką prezentuje obecnie, a o poziom jego jubileuszowego, trzydziestego albumu, nie będzie trzeba się martwić.

Czytaj również