Robert Plant. Życie (2014), recenzja Kuby Koziołkiewicza

Jeżeli ktoś jest uzależniony od muzyki, nie da się zaplanować życia. Jeśli w moim wieku muzyka nadal przyprawia mnie o gęsią skórkę i ściska za gardło, skąd mogę wiedzieć, jak to się potoczy? – ten cytat Roberta Planta, widniejący na tyle obwoluty ocenianej przeze mnie biografii, idealnie określa jego samego: zawziętego, nie poddającego się, stawiającego muzykę zawsze na pierwszym miejscu. Skąd to wszystko wiem? Z tej genialnej książki.

Robert Plant – Życie została napisana przez Paula Reesa – brytyjskiego dziennikarza muzycznego, związanego z takimi szanowanymi w świecie muzyki rockowej magazynami jak Q czy Kerrang!. Co bardzo istotne, wiele razy spotkał się osobiście z wokalistą Led Zeppelin, przez co książka ta jest wielce wiarygodna. Fakt ten jedynie potwierdzają słowa Planta, który nazwał autora tej pozycji świetnym kolesiem.

Historia Roberta zawarta w tej pozycji rozpoczyna się w roku 2007, kiedy to Zeppelini reaktywowali swoją działalność na pożegnalny koncerty dla swych wiernych i oddanych fanów. Autor opisuje całą tą sytuację oczami zniechęconego i zażenowanego głównego bohatera. Nie jest tajemnicą, że Plant nie był zachwycony wizją brania udziału w tym show – wiele, wiele lat wcześniej zapowiedział, iż zespół definitywnie przestanie istnieć w momencie, kiedy to jeden z członków odejdzie z tego świata (John Bonham, perkusista grupy, zmarł we wrześniu 1980 r. w wieku zaledwie 32 lat. Po tym zespół – zgodnie z umową – zakończył karierę. W czasie tego występu na bębnach zagrał syn Johna – Jason). Jednak presja reszty żyjącego składu jak i również miłośników twórczości tej legendy hard rocka sprawiła, iż grudzień 2007 roku zapisał się już na zawsze w historii muzyki rozrywkowej jako miesiąc, w którym to Led Zeppelin zagrali po raz ostatni. Po epickim występie Plant bardzo szybko opuścił backstage, bo jak mówił sam zainteresowany: atmosfera za kulisami O2 (londyńskiej areny, w której zespół wystąpił) wyjątkowo mi nie odpowiadała. Wsiadł do swojego bardzo drogiego samochodu i udał się do ulubionej knajpy serwującej… kebaby. Przyznam się szczerze, iż myślałem, że osoba tak majętna jak Plant stołuje się wyłącznie w wykwintnych i cholernie drogich restauracjach z widokiem na Tamizę. Nic bardziej mylnego – Życie zawiera właśnie mnóstwo tego typu historyjek, które w sposób obiektywny i rzetelny tworzą wizerunek jednego z najlepszych rockowych wokalistów na świecie.

Paul Rees musiał zapoznać się z setkami archiwalnych artykułów, wywiadów (w tym w ogóle nie publikowanych), książek i innych trudnych do zdobycia materiałów po to, by nie pozwolić, aby czytelnik zaprzestał czytanie tej biografii nawet na moment. Ilość ciekawostek, szczegółów i anegdot zawartych w niej robią piorunujące wrażenie. Po krótkim wprowadzeniu w postaci wydarzeń z roku 2007, pozycja ta chronologicznie przedstawia historię Roberta Planta – od jego dzieciństwa, po XXI wiek. Autor idealnie uzupełnia biografię wokalisty o konteksty kulturowe, dzięki czemu czytelnik nie tylko pogłębia swoją wiedzę w temacie muzyki, ale również sztuki, gospodarki, geografii czy sportu. Co ważne – w pozycji tej nie została przekroczona cienka granica pomiędzy opisywaniem historii jednego z członków kapeli, a całego zespołu. Oczywiście w Życiu pojawiają się Jimmy Page, John Paul Jones oraz John Bonham, ale ich życia jedynie dopełniają historię Planta, a nie ją dominują.

Na pochwałę zasługuje też Maciej Studencki, autor tłumaczenia książki. Rytmika zdań obecna w biografii jest bardzo dobra, co eliminuje efekt „zastoju” w czytaniu tej pozycji. Dodatkowo, zdania nie tracą swoich oryginalnych kontekstów, przez co nie musiałem się domyślać, o co mogło Paulowi Reesowi chodzić.

Robert Plant – Życie to biografia idealna. Wzór do tworzenia tego typu pozycji. Pomimo swoich całkiem sporych gabarytów (310 stron i większy niż zazwyczaj format) czyta się ją jednym tchem. Ścieżka życia wokalisty jednego z największych zespołów rockowych w historii opisana została w ciekawy i interesujący sposób: od jego bardzo wczesnej młodości i fascynacji Elvisem Presleyem po czasy obecne, w których wokalista kontynuuje swoją wielką muzyczną przygodę jako artysta solowy. Fakt – żywot i kariera Planta same w sobie są ekscytujące – jednak sposób pisania Pula Reesa sprawił, że pozycja ta jest najlepszą biografią muzyczną, jaką przeczytałem w tym roku oraz jedną z najlepszych, z jakimi zapoznałem się w całym swoim życiu.

Robert Plant

Czytaj również