Istnieją zaledwie 3 lata, a już narobili sporo szumu w świecie muzyki. Wielkie festiwale, debiut wydany na całym świecie, czyli mowa tu może być tylko o jednym zespole – poznajcie Of Monsters and Men!
Początek tego zespołu sięga roku 2009, kiedy to Nanna Bryndís Hilmarsdóttir traktowała go jako swój solowy projekt, wtedy jeszcze pod nazwą Songbird. Dzisiejsza nazwa zespołu – Of Monsters and Men – ukształtowała się rok później, kiedy to skład grupy poszerzył się o Nannę Bryndís Hilmarsdóttir, Ragnara Þórhallsson’a, Brynjara Leifsson’a, Arnara Rósenkranz’a Hilmarsson’a oraz Kristjána Pálla Kristjánsson’a. W tym składzie Islandczycy zaczęli pisać oraz nagrywać swoje pierwsze utwory.
Bramą do sukcesu okazał się ogólnokrajowy konkurs zespołów Músiktilrauni, a następnie zaproszenie na Iceland Airwaves Festiwal, po którym seattle’owska radiostacja KEXP na swojej antenie zaprezentowała ich utwór Little Talks.
W lutym 2011 roku zespół podpisał swój pierwszy kontrakt płytowy z wytwórnią Record Records i przystąpił do nagrywania debiutanckiego albumu. W sierpniu tego samego roku radia przypomniały sobie o ich kawałku Little Talks i już na dobre zagościł on w popularnych rozgłośniach radiowych.
Debiutancki album zatytułowany My Head Is an Animal ukazał się początkowo tylko w rodzinnym kraju muzyków – Islandii – w sierpniu tego samego roku, po czym zawładnął w niej wszelkimi zestawieniami i w większości zagościł na 1. pozycji. Kolejna rzecz była do przewidzenia – został podpisany drugi kontrakt, tym razem z Universalem, który to gwarantował wydanie debiutu na całym świecie. 20 grudnia 2011 został wydany minialbum, zatytułowany Into the Woods zawierający cztery utwory z pierwszego albumu studyjnego grupy. 3 kwietnia 2012 roku album My Head is an Animal wydany został w Stanach Zjednoczonych. Wydane zostały również dwa kolejne single: Dirty Paws i Moutian Sound.
Swój dorobek grupa prezentowała na takich festiwalach jak Newport Folk Festival w Newport, Osheaga Festival w Montrealu, Lollapalooza w Chicago, a w tym roku już potwierdziła, że wystąpi na amerykańskiej Coachelli i szkockim T in the Park.
Grupa pytana o to dlaczego zdecydowała się na tak dziwną nazwę odpowiada:
Inspirujemy się dziwacznościami wszystkiego rodzaju. Nazwa naszego zespołu nie mogła być zwyczajna.
Muzykę jaką proponują swoim słuchaczom to coś z pogranicza indie folku, indie rocka czy folk rocka.




