Rising Stars: Lor

Polska scena alternatywna przechodzi obecnie proces rozkwitu. Po latach zastoju, coraz więcej młodych artystów rozwija się w tym kierunku. Jedną z wschodzących gwiazd jest zespół Lor. Choć dziewczyny tworzą wspólnie od dobrych kilku lat, ich kariera właśnie teraz nabiera rozpędu.

Na Lor składają się cztery dziewczyny: Paulina Sumera, Julia Skiba, Jagoda Kudlińska oraz Julia Błachuta. Jako zespół figurowały jeszcze będąc zwykłymi nastolatkami z Krakowa. Powstał on dokładnie w 2015 roku, gdy zobaczyły obraz Friedrichia  Hundertwassera Ogród szczęśliwych zmarłych. To dzieło było katalizatorem twórczym, bo zainspirowało je do stworzenia pierwszego utworu The Garden of Happy Dead People, który zadebiutował w serwisie YouTube. Od tego momentu tworzyły kolejne piosenki łapiące za serca wrażliwych na piękno ludzi.

Muzyka zespołu nie jest dla wszystkich. To subtelne i eteryczne dźwięki pianina i skrzypiec, dopełnione poetyckim, niebanalnym tekstem. Na razie jedynie w języku angielskim, ale mam nadzieję usłyszeć je wkrótce w polskim wydaniu. Ich utwory pozwalają przenieść się do innego świata i na chwilę odetchnąć od pędzącego świata. Stąd też nazwa Lor, którą dziewczyny zaczerpnęły ze słowa folklore. Awangardowy folk zebrał rzesze wiernych odbiorców i pozytywne recenzje krytyków. To otworzyło zespołowi drzwi do nagrania debiutanckiego albumu. Sam Artur Rojek wypowiedział się o nich tak:

W ich muzyce słychać taką szlachetną naiwność. To nie naiwność rozumiana wprost. Kiedy ich słucham, to wydają mi się nieskalane.

Po ukazaniu się przełomowego singla Windmill dziewczyny szturmem podbiły sceny najważniejszych koncertów w kraju. Zagrały między innymi na OFF Festival, Open’erze, Orange Warsaw Festival czy Spring Breaku. Jednak największym scenicznym sukcesem dziewczyn jest zagranie suportu przed norweską artystką Aurorą.

Na początku tego roku wyszła ich nowa EP-ka sunlight. Trochę w innym klimacie niż pierwszy album, ale cały czas w specyficznym, lorowskim wydaniu. Pokazały nim, że nie stoją w miejscu, a na okrągło tworzą muzykę. Potrafią przekuć nawet najbardziej trywialne i zabawne rzeczy w prawdziwą sztukę – choćby dlatego, że najsmutniejszy kawałek na płycie ma sampluje internetowy hit, czyli piosenkę o myszojeleniu. Jeśli to was nie przekonało, nie wiem, co musiałby zrobić, by przykuć waszą uwagę.

Lor spokojnie podąża wyznaczoną przez siebie ścieżką i nie wybiera drogi na skróty. Przez pięć lat swojej działalności, artystki pozostały wierne sobie i swoim inspiracjom do tworzenia prawdziwej sztuki. Takich twórców nieprzerwanie brakuje w naszej rodzimej muzyce – wrażliwych, poetyckich i dojrzałych, jak na młody wiek.

Czytaj również