
W niedzielny wieczór Reni Jusis wraz z zespołem oczarowała wrocławską publiczność zebraną w klubie Stara Piwnica. Był to kolejny przystanek na trasie promującej najnowszy krążek artystki zatytułowany Ćma. To ponad półtoragodzinne show zrobiło na zebranych ogromne wrażenie. Jesteście ciekawi dlaczego?
Koncert rozpoczęła piosenka Jak Porcelana To Wyłącznie Taka. Z głośników wybrzmiał głos Jakuba Gierszała. Po chwili na scenę weszła Reni w olśniewającym srebrnym kostiumie, przepasanym równie srebrną peleryną. Artystka prezentowała się rewelacyjnie! Koncert zaczął się od z mocnym przytupem – od razu dało się wyczuć, że piosenkarka jest w swoim żywiole.
Podczas ponad półtoragodzinnego show artystka zaprezentowała piosenki głównie ze swojego najnowszego albumu Ćma. Nie zabrakło singla Tyyyle miłości, była też tytułowa Ćma. Reni do setlisty wybrała kompozycje mocne, wyraziste, oraz takie które porwą tłumy. Dlatego też, we Wrocławiu mogliśmy usłyszeć takie utwory jak: Bez Filtra, Aureola, So Far, Mixtura, Zabierz Mnie Na Pustynię Bez Postów, czy Święta Wojna. W każdym wykonaniu Reni dała z siebie wszystko – słychać to było w jej perfekcyjnie czystym wokalu i ogólnym zaangażowaniu. W pewnym momencie miałam wrażenie, że scena na której grała, jest po prostu za mała! Reni to po prostu wulkan energii, która raz za razem udzielała się zebranym pod sceną fanom.
Artystka zadbała też o bis. Publiczność dzięki gromkim brawom przywołała ją po raz drugi. Mieliśmy okazję posłuchać kilka dodatkowych starszych utworów, m.in. Deltę czy Zombie Świat. Okazało się, że Reni nie odcina się całkiem od swojej starszej twórczości. Wrocławska publiczność wysłuchała świeżego remiksu kultowego utworu Jusis – Nigdy Ciebie nie zapomnę. Tłum oszalał i chyba nie było w klubie ani jednej osoby, która w tym czasie zamiast bawić się, siedziała. To było wręcz niemożliwe! Cudownie było usłyszeć Reni w jej sztandarowym kawałku.
Podsumowując, koncert Reni Jusis to ponad półtoragodzinne widowisko, podczas którego usłyszycie najlepsze na żywo kompozycje z albumu Ćma. A uwierzcie – brzmią jeszcze lepiej niż w wersji studyjnej! Dlatego, jeśli nadal się wahacie, to nie zastanawiajcie się za długo, bo naprawdę warto. Reni jest w rewelacyjnej koncertowej kondycji. To petarda, która zarazi was energią i zadziwi wokalem. Śmiało idźcie, nie pożałujecie!

