Na ten koncert czekała cała Polska. Zacięta walka o bilety na oba koncerty amerykańskiego rapera kubańskiego pochodzenia Pitbulla sprawiła, że to był jeden z najbardziej wyczekiwanych koncertów w naszym kraju. W końcu dzień, kiedy „król złoty” przybył do kraju nad Wisłą nastąpił, a zagorzali fani mogli przywdziać elegancki ubiór z dodatkiem łysych czepków oraz — u większości —nawet sztucznego zarostu. Pitbull zagrał w Krakowie dwa koncerty: 23 i 24 czerwca. Relacja z koncertu pochodzi z pierwszego koncertu rapera w Krakowie w Tauron Arenie.
Już na samym wejściu na uczestników koncertu czekały specjalne opaski koncertowe, które pozwalały na zeskanowanie specjalnej karty członkostwa BALD E’S Pass, Posiadanie karty umożliwia automatyczny udział w konkursie na imprezę z samym Mr. Worldwide w Las Vegas. Opaskę można było dobrowolnie założyć na dłoń lub zachować na pamiątkę.
Jednak zanim gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie, uczestnicy konkursu mogli usłyszeć największe hity jamajskiego rapera Shaggy’ego. Co ciekawe, raper został uwzględniony tylko w pierwszym dniu koncertu jako gość specjalny. Choć grał tylko pół godziny, to wysłuchanie największych przebojów artysty rozgrzało publiczność już na samym starcie. To, co jednak najbardziej zapadło mi w pamięć, to ogromne zaangażowanie publiczności podczas utworu Hey Sexy Lady, który niedawno królował na TikToku.
A sam Shaggy? Osobowość pełna energii, w pełni zaangażowana w występ. Jeden z najlepszych supportów, na jakich miałam przyjemność być. Podobnie jak Pitbull, przykłada ogromną wagę do swojego domu – Jamajki. Podkreślał to szczególnie podczas wykonywania Go Down Deh, który trzykrotnie przerwał, aby wytłumaczyć polskim fanom, jak powinni się bawić podczas tej piosenki.

Właściwa część koncertu odbyła się z opóźnieniem z powodów technicznych, o czym sam artysta wspominał i za co przeprosił. Zanim pojawił się na scenie, publiczność wyczekiwała Mr. Worldwide przy dźwiękach Enter Sandman Metalliki, granym przez zespół muzyka. Było to dla mnie zaskoczeniem i jeszcze bardziej rozbudziło moją ciekawość – czy raper faktycznie wykona ten utwór? Z czasem podobne wrażenie wywołały również dźwięki Sweet Child O’ Mine Guns N’ Roses oraz It’s My Life, z których ostatecznie zagrał tylko ten ostatni. Ten ruch nie powinien nikogo dziwić – Pitbull wykonuje ten hit w odświeżonej wersji wspólnie z samym Bon Jovim.
Sam koncert to był hit za hitem. Już na samym początku Pitbull zaśpiewał dla publiczności Don’t Stop The Party dając jasno do zrozumienia, że to dopiero początek tej nocy. Raperowi towarzyszyły piękne i utalentowane tancerki, które swoimi umiejętnościami tanecznymi oraz ponętnym stylizacjami przyciągały uwagę niejednej osoby.

Nieodłącznym akcentem po każdej piosence był uśmiechający się Pitbull, który rozglądał się po publiczności i z dumą cieszył się z zaprezentowanej piosenki. Fani dzielili z nim tę radość, a jego uśmiech był wręcz zaraźliwy. Towarzyszyły mu również motywujące cytaty o celebracji życia oraz przypomnienia, że trzeba się dobrze bawić.
Koncertowi towarzyszyły także przerywniki DJ-a, dzięki którym muzyk wraz z tancerkami mogli zmienić swoje stroje. Każdy szczegół był dopracowany w taki sposób, aby publiczność przez cały czas świetnie się bawiła i jak najmniej odczuwała chwilową nieobecność Mr. 305. Pod koniec DJ setu na scenę powracał zespół, który grał wcześniej wspomniane rockowe klasyki – stanowiły one fenomenalne przejścia do kolejnych utworów gwiazdy wieczoru.
Skoro już wspominamy jedno z alter ego rapera, warto dodać, że posiada on własny alkohol pod nazwą Voli 305 Vodka. Przed wykonaniem Time Of Our Lives raper postanowił wznieść toast i po wypowiedzeniu polskiego „Na zdrowie” napił się swojego specjału, a następnie wykonał słynny przebój. Jednym z najgłośniejszych momentów koncertu było wspólne wyśpiewanie kultowego cytatu właśnie z tego utworu.
This for everybody going through tough times. Believe me, been there, done that. But every day above ground is a great day, remember that. Dale!
Pitbull, Ne-Yo – Time Of Our Lives

Impreza trwała w najlepsze, nawet podczas utworów, w których Pitbull wystąpił gościnnie. Mr. Worldwide ma na koncie kilka piosenek nagranych wspólnie z Enrique Iglesiasem oraz Jennifer Lopez, a spośród wszystkich wydanych singli ze sceny zabrzmiały kolejno I Like It oraz On The Floor. Co więcej, Pitbull pokusił się o wykonanie coveru Gasoliny Daddy Yankee, rozpalając krakowskich Bald’es do czerwoności.
Nie zabrakło również polskich akcentów ze strony samego Mr. Worldwide. Ze sceny wypowiedział po polsku zdanie: „Dzięki wariaty” i podziękował krakowskiej publiczności za przybycie. Dosyć intrygujący był zabieg śpiewania przyśpiewki Ole, Ole, Ole pod koniec koncertu. Najważniejsza miała być akcja z polską flagą w trakcie Feel This Moment. Po wykonaniu utworu powiedział, że słuszne będzie poczuć ten moment raz jeszcze i wykonał dla Krakowa słynny hit z Christiną Aguilerą ponownie.
Czy Pitbull gave us everything tonight? Polskiej publiczności na pewno. Jako osoba, która miała okazję przesłuchać dyskografię artysty, marzyłam o segmencie z mniej popularnymi utworami oddającymi klimat wiecznej imprezy lub tymi, które w polskich mediach królowały, a za granicą nie zyskały aż takiego uznania. Nawet pokusiłabym się o zagranie niedawno wydanego Tamo Bien, nadającego wakacyjnych, wręcz dyskotekowych wrażeń. Mimo tego jednego szczegółu jestem naprawdę usatysfakcjonowana z show, jakie potrafi dać Pitbull, aka Mr. Worldwide, aka Mr. 305, aka Armando Christian Pérez. A dla Polski — królu złoty. Jest to serio koncert, o którym będzie jeszcze głośno. Nawet powiem, że wyszłam ze łzami w oczach, bo tak jak Pitbull mówił: trzeba się dobrze bawić, a ja się dobrze bawiłam. Dale!
Organizatorem koncertu była agencja Live Nation, której dziękujemy za współpracę. Zapraszamy do dalszej części fotorelacji wykonanej przez Sławomira Dudę.
Pitbull














Shaggy






