W piątkowy wieczór warszawska Stodoła doświadczyła swojego pierwszego koncertu w ramach trasy Przykro Mi. Pierwszego, ponieważ postanowiono pozwolić fanom w Warszawie na spotkanie The Dumplings ponownie, 30 grudnia. Jaki był ten pierwszy koncert? Nie da się go określić jednym słowem czy zdaniem. Justyna i Kuba chyba przeszli samych siebie podczas pożegnalnej trasy.
Fakt, idąc na koncert ze świadomością, że to moja przedostatnia okazja na posłuchanie The Dumplings przed ich zapowiadaną przerwą, dawała gorzkie ukłucie żalu. Żeby tego było mało, odnoszę wrażenie, że zespół z koncertu na koncert staje się jeszcze lepszy. Żegnanie ich w tym konkretnym momencie, po genialnym Raju i fantastycznych trasach jest po prostu smutne. Ale na otarcie łez, na pożegnanie dostaliśmy przepiękne podziękowanie. Co dokładnie się wydarzyło?
Wydarzenie rozpoczęło się chwilę po 20. Najpierw na scenie pojawiła się Ina West w roli supportu. Wraz ze swoim zespołem zagrała kilka naprawdę ciekawych kawałków. Uważam, że warto zainteresować się jej nietuzinkową twórczością. W czasie swojego występu artystka otrzymała złotą płytę, a także wspomniała, że dochód z jej ostatnio wydanego winylu wspiera hodowlę pszczół!
Kiedy nadszedł moment koncertu gwiazd wieczoru, nastąpiło tajemnicze intro i na scenie pojawili się The Dumplings, wraz z perkusistą Mateuszem Modrzejewskim. Od razu usłyszeliśmy tytułowe Przykro Mi, a po nim nastąpiło między innymi Bez Słów, Uciekam, Kino, Dark Side czy Nieszczęśliwa. Niesamowicie uszczęśliwiło mnie, że Justyna i Kuba wrócili z klasykami na setlistę. Ze sceny zabrzmiał ukochany przeze mnie Betonowy Las i Odyseusz. Dodatkowo, Technicolor Yawn zagrano w zupełnie nowej aranżacji i wydaje mi się, że nie byłam wówczas jedyną osobą z publiczności, która chciałaby jej studyjną wersję.
Bardzo lubię akustyczne momenty na koncertach The Dumplings, a ostatnio w Stodole były takie dwa. Kuba z gitarą, a Justyna z mikrofonem skierowanym w stronę publiczności, zagrali Nie Słucham i Nie Gotujemy. Oczywiście pojawiły się również covery – wspaniałe Gdybyś kochał hej Breakout’u, No Surprises Radiohead i Running Up That Hill (A Deal With God) od Kate Bush. Ich własne, charakterystyczne wersje innych utworów są jedną z wielu, wielu rzeczy, za którymi będę bardzo tęsknić.
Był to iście energetyczny koncert, trwający prawie dwie godziny. Setlista naładowana fantastycznymi utworami, uroczy i przyjazny kontakt z publicznością i przyjemna atmosfera sprawiły, że było to naprawdę godne pożegnanie z fanami. Zrobienie sobie przerwy w momencie bycia na szczycie wymaga odwagi, ale wiem, że The Dumplings powrócą ze zdwojoną siłą i z kolejnym wspaniałym albumem.


