
Kilka tygodni po śmierci wielkiej ikony muzyki popularnej, Whitney Houston, oficjalnie ogłoszono przyczynę jej śmierci.
Oficjalną przyczyną śmierci Houston było przypadkowe utonięcie, jednak koronerzy zaznaczyli, że w krwi gwiazdy znaleziono ślady kokainy. Mogła ona spowodować znużenie i ospałość gwiazdy, a co za tym idzie zaśnięcie w wannie i w końcu utonięcie. 48-letnia gwiazda cierpiała również na chorobę serca i nadużywała kokainy, jednak to nie było główną przyczyną jej śmierci.
W tym momencie nasuwa się pytanie – skoro wszyscy tak podziwiali i kochali Whitney, dlaczego w tym kluczowym momencie zabrakło kogoś u jej boku… Wszyscy wiedzieli przecież, że dobrze z Whitney nie jest, ale nikt nie odważył się jej pomóc. Ciężko o tym mówić i pisać, zważywszy na fakt, że to nie właśnie narkotyki były przyczyną śmierci, a po prostu przypadek…

