Poznaj redaktorów All About Music, dzień ostatni. Mieliście już okazję przeczytać o wszystkich redaktorach naszego portalu, pozostałem tylko ja. Poznajcie Łukasza!
Rocznik 93, jednak z tamtego okresu jak i kilku kolejnych lat nie pamiętam wiele. Moja przygoda z muzyką zaczęła się dopiero na początku XXI wieku. Nie miałem wówczas jednak ani komputera, ani Internetu, co też górowało nad moim gustem. Tak, słuchałem wtedy różnych stacji radiowych, bardziej lub mniej mainstreamowych. Słuchałem zatem głównie popu, uczyłem się tekstów na pamięci śpiewałem sobie, gdy byłem sam w domu. Postęp nastąpił kilka lat później, otworzyłem się na nowe stylistyki i brzmienia. Odtąd zafascynowałem się rynkiem R&B, muzyką alternatywną, rapem amerykańskim, lekkim podłożem elektroniki, wszystkim co dziwne i niespotykane, śpiewane wielkoskalowo i z niespotykaną wrażliwością. Mój gust więc ewoluował przez lata, ewoluuje i teraz.
- Imię i nazwisko
- Łukasz Jaćkiewicz
- Wiek
- 21 lat
- Miasto
- Mazowsze
- Zajęcie
- Student zarządzania, Szef Działu Newsroom na All About Music, zajmujący się również koncertami i częścią patronatów
- Drugie hobby po muzyce
- To chyba moda, śledzenie najnowszych trendów, wybiegów – jednak wszystko i tak w końcu wraca do muzyki. Piszę własne teksty, śpiewam i chcę nauczyć się gry na gitarze.
Artyści
Miguel
Mój artysta numer jeden, w którego nie jestem jednak zapatrzony. Umiem zauważyć jego słabsze utwory, ułomności i niepowodzenia. To, co mnie w nim ujęło to sposób patrzenia na muzykę. Poznałem go dość późno, bo za sprawą singla Adorn. Nie jednak, jak większość z nas u szczytu jego popularności, a w momencie wypuszczenia go w eter. To za sprawą jego twórczości, otworzyłem się bliżej na R&B w dobrym tego słowa znaczeniu. To on otworzył przede mną bramy na electro soul, neo soul, bliski memu sercu alternatywny pop. Miguel pozwolił mi się otworzyć, spojrzeć na świat inaczej. Cenię sobie jego wrażliwość muzyczną, świetne teksty i występy na żywo. To przy jego muzyce mogę zapomnieć o smutkach, to on koi moje nerwy. To on pozwala mi zapomnieć.
Ulubione albumy: Póki co Kaleidoscope Dream, czekam na trzeci album.
Ulubione utwory: Adorn, All I Want Is You, …All, Where’s the Fun in Forever, Do You…, Arch & Point, Sure Thing, Teach Me, Simplethongs
Prince
Mój osobisty król, pan i władca (zaraz po Miguelu), którego wciąż poznaje krok po kroku. Ma swój własny, wypracowany styl i image, własne poglądy na muzykę, fanów i własne postrzeganie siebie w świecie muzycznym. Wielka indywidualność, często nie rozumiana i grubiańsko równana z ziemią za swoje poglądy i „własny świat”. Poznałem go dość późno, może kilka lat temu. Ba! Szczyt jego kariery nastąpił, gdy mnie jeszcze na świecie nie było. Uwielbiam jego zmienność. To, że każdy album jest inny, a jednak wciąż jest to wielki Prince. I choć wciąż eksperymentuje, czasem lepiej, czasem gorzej, wciąż jest obecny na rynku muzycznym. Wciąż oczarowuje mnie swoją muzyką. Jego nowe albumy nie są może świetne, ale ciągnie mnie do nich niemiłosiernie.
Ulubione albumy: Ciężko wybrać z tylu albumów – Controversy, Prince, Purple Rain, Batman, Emancipation, 3121,PLECTRUMELECTRUM, The Beautiful Experience
Ulubione utwory: Bambi, 1999, My Name is Prince, Controversy, When Doves Cry, Art Official Cage, Purple Rain, Kiss, Pretzelbodylogic
Lykke Li
Pierwsza kobieta w zestawieniu, najbardziej liryczna i wrażliwa dusza na liście. Zakochałem się w jej nowym albumie od początku, a poznałem dzięki remixowi I Follow Rivers (choć wolę oryginał). Później czas przyszedł na jej wcześniejsze krążki, bardzo różnie przeze mnie odbierane. Całość jednak sprawiła, że zasługuje na miejsce w tym zestawieniu. Powiem więcej, nie wyobrażam sobie, aby jej tu nie było. Jej twórczość znaczy dla mnie bardzo wiele. Gdy mam słabszy moment, dzieli się ze mną swoimi emocjami i uczuciami. To ona koi moje zszargane nerwy, wspiera mnie choć jej nie znam.
Ulubione albumy: Zdecydowanie I Never Learn.
Ulubione utwory: Youth Knows No Pain, I Follow Rivers, Get Some, Never Gonna Love Again, Gunshot, No Rest For The Wicked, Sadness is a Blessing, Little Bit, Love Me Like I’m Not Made of Stone
Mela Koteluk
Druga kobieta w moim zestawieniu, pierwsza Polka. Na początku zaznaczę, że nie jestem jakimś wielkim fanem polskiej muzyki, polskich tekstów i polskich wykonawców. Po prostu wolę uniwersalny język angielski, bardziej melodyjny od naszego. Mela jest jednak wyjątkiem. Poetyckość jest tekstów zaskakuje mnie od pierwszych wersów, jej wrażliwość przyćmiła innych polskich artystów, a od przyznania jej Fryderyków jest moim najukochańszym polskim wykonawcą. I mógłbym tu pisać wiele, ale powiem to najkrócej jak się da: Posłuchajcie jej płyt, a przekonacie się sami, czemu trafiła na mój top.
Ulubione albumy: Migracje i Spadochron na równi
Ulubione utwory: Melodia ulotna, Dlaczego drzewa nic nie mówią, Fastrygi, Działać bez działania, Żurawie origami, Pobite gary, Niewidzialna, Na wróble, Tragikomedia
Michael Jackson
Kolejny król, mistrz popu, R&B, świetny tancerz i ikona stylu. Choć nie ma go wśród nas, jego muzyka wciąż w nas żyje. Nie jest to artysta, którego ostatnimi czasy często słucham. Wracam jednak do jego twórczości co jakiś czas, bo bardzo sobie ją cenię. Zawsze nieprzewidywalny, kroczący własną ścieżką, mający swój styl i wyczucie rytmu. Ikona popkultury. I choć znamy go przede wszystkim z kariery solowej, wracam również do Jackson 5 i wielu ich numerów.
Ulubione albumy: Thriller, Bad.
Ulubione utwory: Rock With You, Billie Jean, Beat It, Thriller, Bad, Earth Song, Dirty Diana, They Don’t Care About Us, Scream
Albumy
Miguel – Kaleidoscope Dream
To prawda, Miguel jest moim ulubionym artystą. Kaleidoscope Dream nie jest jednak doskonały, ma swoje wady i ułomności. Na tym albumie jednak przekonuje mnie swoim czarującym głosem, emocjonalnością i uczuciowością. Każda piosenka jest dla mnie ważna, każdą mógłbym słuchać godzinami (co nie raz robię), każda niesie ze sobą głębsze przesłanie.
Frank Ocean – channel ORANGE
Nowoczesne i nieoklepane R&B, które wciąga od pierwszych taktów muzyki. Wyjątkowy głos, który raz jest słodkim falsetem, a raz brudnym rapem. Całość wciąga, przyciąga wybrednych słuchaczy takich jak ja. Frank zaprasza nas do swojego świata i uzależnia od swojej muzyki czyniąc to nienachalnie i z taktem. No i teksty, które są o czymś. Ambitne i nietuzinkowe, warte głębszej analizy i wkroczenia w jego życie osobiste.
The Weeknd – Trilogy
Zapewne znacie go z Love Me Harder Ariany Grande. Ja go jednak poznałem dużo dużo wcześniej za sprawą piosenki Wicked Games. Od tej pory Trilogy zawierające 30. utworów to jedno z moich najukochańszych wydawnictw. Abel od samego początku wiedział, co chce tworzyć. Na maksa niepozorny łączy specyficzny klimat z równie specyficznym wokalem. Całość tworzy nowoczesne brzmienie R&B jakie kocham.
Amy Winehouse – Back to Black
Bardzo lubię soulowe brzmienie, nie takie jednak zwykłe i pospolite. Amy miała ten charakterystyczny głos, który nawet ze słabszej piosenki robił majstersztyk. Back to Black to jedna z tych płyt, które ciężko będzie przebić. Może zrobiłaby to sama Amy, ale nie zdążyła. Rehab, Back to Black, Love Is a Losing Game czy Addicted to piosenki, które wręcz wielbię. Dla mnie nie ma słabej kompozycji na tej płycie
Rihanna – Rated R
Rok 2009. Rihanna wydaje krążek Rated R – najczarniejszy brzmieniowo, najlepszy w karierze. To wówczas wokalistka odkryła się przed nami, pokazała na co ją stać, co czuje. W wielu wywiadach opowiadała o kulisach tworzenia, o emocjach jej towarzyszących. To też jeden z moich TOP of the TOP. Taką Rihannę polubiłem i taką zapamiętałem, i taką chciałbym nadal poznawać. Lepiej żeby porzuciła pseudodance’owe pioseneczki i przeszła na mniejszą stronę zła i choć częściowo opuściła mainstream.
Christina Aguilera – Back to Basics
Christinę lubię w całości, jednak to ten krążek jest moim ulubionym. To na nim słychać jej wszystkie możliwości głosowe, to na nim czuć nawiązania do przeszłych dekad, jazzu, bluesu, soulu, popu, R&B. Jej warunki głosowe są tu niesamowite, każdy dźwięk jest perfekcyjny, każda piosenka to majstersztyk producencki. To jedna z niewielu płyt, która jest aktualna do dziś i będzie aktualna przez kolejne lata.
Emeli Sande – Our Version of Events
Ten krążek ma zaledwie dwa lata. Już teraz wiem, że będzie on mi towarzyszył przez następne lata. To co mnie osobiście w nim ujęło to bardzo dobre kompozycje, które każdego słuchacza mogą zaciekawić. Nie bez powodu został on ogłoszony przecież najważniejszym debiutem 2012 roku w Wielkiej Brytanii. Cała płyta to 14 piosenek (w wersji standardowe) utrzymanych w klimacie soul i R&B, który osobiście pociąga mnie najbardziej. Nie potrzebna jest zbędna komercja i reklama.
Ulubione utwory
Utwory, które coś dla mnie znaczą, w kolejności przypadkowej.
Frank Ocean – Bad Religion
James Brown – It’s a Man’s, Man’s, Man’s World
Lykke Li – Never Gonna Love Again
Miguel – Adorn
Rihanna – Hard
Christina Aguilera – Welcome
Julia Marcell – Matrioszka
Ania Dąbrowska vs. QBX – Souvenir
Grace Jones – Libertango
Björk – Army of Me
Jennifer Hudson – Feeling Good
Beyonce – I Miss You
John Legend – Ordinary Love
Shakira – Timor
Estelle – Freak
Kanye West – No Church in the Wild
Trey Songz – Never Again
Kid Cudi feat. Kanye West – Erase Me
Lupe Fiasco feat. Skylar Grey – Words I Never Said
The Weeknd – High For This



