
19 lipca 2015 roku zespół Sum- 41 zagrał w amerykańskim mieście Anaheim swój pierwszy koncert od ponad dwóch lat. Ich dłuższa przerwa w działalności spowodowana była dwiema kwestiami: po pierwsze, w marcu zeszłego roku z grupy odszedł Stevo Jocz – jedyny, prócz liderującego Derycka Whibleya, członek pierwotnego składu grupy. Jednak zdecydowanie istotniejszym powodem absencji zespołu okazały się problemy zdrowotne wspomnianego Derycka. Muzyk znany był z niewylewania alkoholu za kołnierz, a swoje życiowe partnerki kochał mniej więcej tak samo, jak butelkę Jacka Danielsa. Czyli bardzo.
Na przełomie marca i kwietnia 2014 roku Internet obiegły zdjęcia leżącego w szpitalu Whibleya. Był strasznie spuchnięty. Wyglądał naprawdę tragicznie. Na szczęście udało mu się z tego wszystkiego wyjść. Dzisiaj jego zespół jest w trasie – w swoim środowisku naturalnym. Sum- 41 przecież znane było kiedyś z tego, że potrafili rozegrać ponad 200 koncertów w ciągu jednego roku. Wierzę, że za jakiś czas powrócą do tamtego poziomu. Wierzę, że przed Deryckiem i resztą składu będzie malowała się świetlana przyszłość. Bo gorzej, zwłaszcza dla tego pierwszego, być już nie może.
Dzisiaj postanowiłem się z Wami podzielić tekstem, który napisałem właśnie w tamtym okresie. Datowałbym go na mniej więcej 20 maja 2014 roku. Był to jeden z pierwszych felietonów, jakie w życiu napisałem (bodajże trzeci). A jako, że Sum- 41 w końcu powrócił do świata żywych to pomyślałem, że warto byście się zapoznali z jego treścią. Ku przestrodze.
***
Zbyt częste picie alkoholu wpływa niekorzystnie na zdrowie człowieka – zdaję sobie sprawę, że wypisując te słowa nie odkrywam Ameryki, a jedynie stwierdzam fakt, o którym każda w miarę rozwinięta fizycznie i psychicznie osoba wie. Jednak inaczej podchodzimy do tej kwestii widząc żula pod dworcem, który klasycznym zagajaniem prosi nas o „ 2 złote na chleb”, a inaczej, gdy na własnych oczach obserwujemy swoistą metamorfozę osoby, którą się podziwiało i nadal podziwia. Choć słowo metamorfoza, to w tym przypadku fatalne określenie.
Nie będę tego ukrywał – Sum -41 to dla mnie jeden z najważniejszych zespołów w historii muzyki rockowej. I wiem, nie posiadają harmonii jak Beatlesi, nie mają takich umiejętności gitarowych jak Kirk Hammett z Metallici. W końcu, nie mają wokalisty pokroju Bono, któremu nigdy nie zdarzyło się zafałszować. Ale mają to coś, czego nie da się wytłumaczyć. Tak samo jak nie potrafimy powiedzieć, dlaczego zakochaliśmy się w tej a nie innej dziewczynie, tak samo ja nie potrafię wyjaśnić ekscytacji Sum-41. Po prostu, ich kompozycje towarzyszyły w wielu etapach mojego życia . Zarówno wtedy, kiedy byłem szczęśliwy, jak i wtedy, gdy byłem załamany.
Na czele kapeli stoi niepozorny, mierzący ledwie 164 cm wzrostu Deryck Whibley. Człowiek, dla którego ostatnie lata są chyba najgorszym okresem w życiu. Oto kolejny rozdział powieści Gwiazda rocka na granicy życia i śmierci, tym razem autorstwa Whibleya.
Kilka dni temu na oficjalnej stronie kapeli pojawił się wpis, tłumaczący dlaczego przez ostatnie parę miesięcy zespół Sum- 41 nie dawał żadnych znaków życia. Osobą, która go zamieściła był Deryck. Opisał on swoją sytuację zdrowotną. Nie ukrywał, że od przejścia na tamten świat dzieliły go dosłownie mililitry alkoholu. A był to dla niego dzień jak co dzień: wykonywał prostą czynność, jaką jest oglądanie filmu. Jednak w jego ręku nie mogło zabraknąć istotnego atrybutu, bez którego jego ostatnie lata nie mogłyby się odbyć – szklanki z whiskey. Niestety, albo może właśnie na szczęście, Deryck wypił tyle, że stracił przytomność. Gdy trafił do szpitala okazało się, że cierpi na poważną, wyniszczającą go chorobę alkoholową. Sam przyznał, że gdy się ocknął, nie wiedział gdzie jest, a jego ciało było pokryte igłami.
Pytanie: dlaczego zaczął wlewać w siebie hektolitry alkoholu?
Wiecie, że Deryck był w związku z Avril Lavigne? Jeżeli nie wiedzieliście to już wiecie. A wiecie, że byli małżeństwem? No to już wiecie. A wiecie, że ich małżeństwo rozpadło się po zaledwie 3 latach? Czy coś zaczyna Wam świtać w głowie? Jaki jest najłatwiejszy sposób zapomnienia o wszystkich smutkach?

Alkohol. Deryck też wyszedł z tego prostego założenia.
Picie whiskey na krótką metę potrafi zniwelować ból po odejściu osoby, którą się kochało. Wiem, że można się śmiać i zadawać pytania w stylu „kto normalny chodzi z Avril Lavigne?”, ale Deryck ją naprawdę kochał. Wystarczy posłuchać utworu With Me pochodzącego z wydanego w roku 2007 albumu Underclass Hero. Piosenkę tę napisał właśnie dla niej. Jak dla mnie jedna z najpiękniejszych kompozycji, jakie w całym swoim życiu usłyszałem. Banalny, ale poruszający tekst o prawdziwej miłości chłopaka do dziewczyny. Niestety dla Derycka zakończonej separacją a później rozwodem. Dzisiaj Avril jest z Chadem Kroegerem z Nickelback’a.
Po rozwodzie Deryck zaczął zdecydowanie więcej pić. W sieci zaczęły pojawiać się krótkie filmiki pokazujące postępy zespołu w tworzeniu nowego materiału, który ukazał się na albumie Screaming Bloody Murder z 2011 roku. Płycie mrocznej, nawet bardzo mrocznej, poruszającej tematykę gwałtu czy śmierci. Okazała się ona zupełnym przeciwieństwem radosnej i pozytywnie brzmiącej poprzedniczki – Underclass Hero . Na tych filmikach Deryck miał w ręku albo gitarę albo butelkę Jacka Danielsa. Ewentualnie obydwie rzeczy na raz. Nie będę ukrywał – był to całkiem zabawny widok, ale nie zastanawiałem się wtedy, jakie to może nieść dla lidera Suma konsekwencje.
Na płycie Screaming Bloody Murder pojawiła się bardzo znamienna kompozycja zatytułowana Crash. Co prawda Deryck w wywiadach dementował spekulacje, jakoby tekst utworu nawiązywał do jego zakończonego związku z Avril, ale przeczytajcie jego fragment i zastanówcie się, czy mu rzeczywiście wierzycie. Bo ja nie.
Nie chcę umierać, nie wiem dlaczego ten rodzaj losu został mi przeznaczony. Musisz być silna, musisz ruszyć dalej, to nie tak miało być. Co mogę powiedzieć, to nie tak miało się skończyć. Co muszę zrobić? Myślałem, że zestarzeję się z tobą. Lecz to się nie stanie. Nie, to się nie stanie.
Potem było już coraz gorzej. Zdjęcia czy filmy, które oglądałem w sieci pokazywały, że Deryck powoli traci kontrolę nad swoim piciem. Na jednym z filmików nakręconym przez paparazzi lider Sum-41 niemal wpadł pod koła jadącego samochodu. Szedł oczywiście chwiejnym krokiem. Obrazem nędzy i rozpaczy jest nagrany przez MTV koncert w Walencji z 2011 roku. To, że Deryck w ogóle wyszedł na scenę po hektolitrach whiskey, graniczy z cudem. A to, że dograł go do końca, to do dziś sytuacja dla mnie niepojęta. Polecam obejrzenie nagrania na YouTube.
Czy rozstanie z Avril to jedyny powód, dla którego Deryck pił? Ciężko powiedzieć. Być może był to impuls prowadzący do dalszego popadania w alkoholizm. W tym momencie jest to mało istotne. Najważniejsze, aby Deryck rzeczywiście przestał pić, a nie tylko to deklarował. Będzie to bardzo trudne, bo wyjście z tak zaawansowanego nałogu to olbrzymi wysiłek, zarówno dla chorego jak i jego najbliższych. I chyba każdy fan Sum- 41 ucieszyłby się, gdyby takie zdjęcia jak te dzisiejsze, pokazujące wyniszczonego Derycka, za jakiś czas były tylko historią. I niech ta fotografia z początku felietonu nie wprowadzi was w błąd: Deryck nie ma 60 lat, tylko 34 [przypominam, że tekst był pisany ponad rok temu. Dziś Whibley ma 35 lat i wygląda na to, że w kwestii picia rzeczywiście się ogarnął].


