W drugim odcinku omawiamy półfinały i zastanawiamy się, po kim będzie nam najsmutniej, gdy nie uda się awansować.

DZISIEJSZE PYTANIE: PO KTÓRYM KRAJU BĘDZIE CI NAJSMUTNIEJ, JEŚLI NIE AWANSUJE Z PÓŁFINAŁU 1 I 2?
Łukasz Mantiuk
W pierwszym półfinale jakoś dziwnie boję się o Portugalię. Wielbię ten utwór, ale nie wiem czy publika go pokocha. Jest bardzo prosty, ale ma w sobie magię. Z drugiej strony chciałbym też awansu Litwy, a zupełnie nie mam pojęcia jak Europa odbierze Monikę i język litewski.
W drugim półfinale w sumie nie wiem, jestem spokojny o awans Polski, Szwecji czy Australii. Więc stawiam na Rumunię, bo to fajna piosenka, a w sumie nie wiem jak zostanie odebrana.
Christian Cieślak
Najsmutniej mi będzie, gdy w finale nie zobaczę WRS z Rumuni. Jego piosenka jest świetna, a on sam umie ją podać w równie świetny sposób. Choć sam nie jest gejzerem charyzmy i tytanem wokalnych umiejętności, ma w sobie to coś, co mnie do niego po prostu przyciąga. WRS nie ma prostego zadania, bo drugi półfinał jest naprawdę mocny, dlatego trzymam za niego mocno kciuki, żeby udało mu się przebić do świadomości eurowizyjnej widowni.
Arek Zroślak
Z pierwszego półfinału najbardziej smutno będzie, jeżeli nie zobaczę mojego największego, tegorocznego odkrycia – Maro. Jej Saudade Saudade napawa mnie kojącym uczuciem błogości i sprawia, że na trzy minuty zapominam o całym świecie. I chociaż Portugalia jest raczej stawiana w gronie państw, które mają spore szanse na awans to jednak mam małe obawy, że Europa stwierdzi że jest za nudne i niezbyt przyciągające uwagę.
Drugi semi… postawię na San Marino i reprezentującego to małe państwo Achille’go Lauro. I chociaż Stripper może nie jest szczytem moich muzycznych preferencji to osoby tak kreatywne, wyraziste i mające na siebie pomysł nie zasługują na odpadanie już na etapie półfinałów. A, no i miałbym sporą satysfakcję gdyby Lauro pobił zeszłoroczny wynik Senhit.
Szymon Solarz
Z pierwszym półfinałem w tym roku nie jest tak łatwo. Dużo jakościowo dobrych propozycji. Na pewno szkoda będzie utworu Grecji (Die Together). Uważam, że to jedna z lepszych ballad jakie pojawiły się w konkursie w ostatnich edycjach. Smutno też będzie wyglądał finał bez żółtych wilków z Norwegii, które nie jadają mięsa. 😉
W przypadku drugiego półfinału – pozostając bardzo obiektywnym w odniesieniu do wszystkich propozycji – na pewno ogromna strata jeżeli nasza propozycja, (najlepsza od czasu występu Michała Szpaka) nie awansuje do sobotniego show… w przeciwieństwie do roku ubiegłego, kiedy to absolutnie nie było mi żal, że Polski nie ma w finale. 😉
Marta Muśko
Najbardziej zaboli mnie brak awansu Bułgarii w pierwszym półfinale. Niestety utwór, któremu zdecydowanie brakuje dynamiki, jest ich najsłabszym punktem, natomiast obserwując od kilku lat twórczość wokalisty Ronnie Romero oraz jego udział w projektach CoreLeoni i Michael Schenker Group wiem, jak wielki hard-rockowy potencjał w nim drzemie. Niewykorzystany w Intention, mocno ogranicza jego możliwości. Mimo wszystko wierzę, że zespołowi uda się przekazać rockowego ducha sceny. Skoro o nim mowa, po drugim półfinale nie wyobrażam sobie finału bez Jezebel. Z racji na rozpoznawalność The Rasmus oraz mocną propozycję, nawet pomimo niedociągnięć wokalnych, myślę, że Finlandia może być spokojna o awans.
Zuzanna Gawrońska
Byłoby mi przykro, gdyby z pierwszego półfinału nie wyszła Portugalia. Głosy wokalistek tworzą w mojej opinii piękną harmonię, która tworzy oryginalny klimat całej piosenki. Ich występ może nie jest najbardziej zjawiskowy, ale mimo wszystko trzymam kciuki za ten zespół. W drugim półfinale moim faworytem jest Belgia. Uważam, że młody wokalista zasługuje na zdobycie rozgłosu po występie na Eurowizji. Jego głos robi wrażenie i ma nietuzinkową barwę. Oczywiście w drugim półfinale będę również kibicowała Polsce. Zasługujemy w tym roku na awans.
Julia Maciąg
Chorwacja i Estonia. Fakt, że ten pierwszy kraj odpadł w zeszłorocznych półfinałach to jest nieśmieszny żart. W tym roku ma szansę powrócić na scenę 14 maja po trzech klęskach półfinałowych, a „Guilty Pleasure” byłby dobrym początkiem na powrót. „Hope” Stefana przekonało mnie już od samego początku i będzie mi jeszcze bardziej przykro, jak nie zobaczę reprezentacji Estonii w finale, choć zwycięstwa nie wróżę.
Beata Prętnicka
Najsmutniej będzie mi, gdy do finału nie awansują:
a) z półfinału pierwszego: Łotwa oraz Słowenia. Oba kraje mają stylistycznie do siebie bardzo podobne utwory, lecz obydwu krajom szkodzi pozycja startowa: pechowa „dwójka” Łotwy (statystycznie mało kto z niej awansuje), a Słowenia jako „piątka” może zostać przykryta przez Ukraińców, którzy występują zaraz po LPS. Z polskich względów żal mi będzie również Litwy i tej niedzisiejszej kompozycji.
b) z półfinału drugiego: Gruzja i Belgia. Te dwa kraje, wg mnie mają najmniejsze szanse na awans, są overrated. Gruzja eksperymentuje, jest równie nietypowa jak ich ostatnia propozycja w finale (z 2016). Belgia jest chłoptasiowym Bondem. Zresztą, KLUCZOWA będzie kwestia prezentacji i wykon live, gdyż poziom utworów w tegorocznym drugim półfinale jest podobny, jak w pierwszym półfinale w Lizbonie (2018).
Łukasz Klimkowski
Stety lub niestety w tym roku, w mojej osobistej opinii, jeden półfinał mocno góruje nad drugim. W pierwszym półfinale ciężko znaleźć mi faworyta. Myślę, że może to być Portugalia, natomiast ja mocno trzymam kciuki za Chorwację. Piosenka może lekko jednostajna, ale bardzo przyjemna i szkoda, gdyby jej przygoda zakończyła się na pierwszym etapie. W drugim półfinale za to mam kilku faworytów. Może to nie zabrzmi zbyt obiektywnie, ale mocnym zawodnikiem będzie tu Polska i wierzę w wysoki wynik. Nie wyobrażam sobie również finału bez Czech. Piosenka wydaje się mocno radiowa, ale wpada w ucho. Liczę na przemyślany i silny performance – ich połączenie może sprawić, że występ zapadnie w pamięci i uplasuje się wysoko w rankingu.

