Pogodno – Sokiści chcą miłości (2017), recenzja Karoliny Karkowskiej

0
391

Zespół Pogodno po sześciu latach wraca w wielkim stylu do grania. 6 października ukazał się ich najnowszy album Sokiści chcą miłości. W tworzeniu wzięli udział: Jarosław Kozłowski – perkusja, Michał Pfeif – bas, Łukasz Tic – logistyka i gud wajbrejszon, Marcin Macuk – klawisze i pochodne, Jacek Szymkiewicz – gitara i śpiewanie. Producentem natomiast jest Marcin Bors, który już wcześniej współpracował z grupą. Efekty mogliśmy usłyszeć w 2007 roku odtwarzając  Opherafolię. Sokiści chcą miłości to 45-minutowy album, który składa się z 10 piosenek.

Kiedy pomyślę o Pogodno, w głowie mam takie skojarzenia jak: szaleństwo, inność, niebanalność, alternatywa, neologizmy. To formacja, która potrafi bawić się słowem, dźwiękami. Przecież Uśmiech się jest czymś przyjemniejszym od zwykłego uśmiechu! Moim numerem jeden na tej płycie jest singiel Tak to teraz. Pokochałam piosenkę od pierwszych dźwięków, od pierwszego słowa. Początek nieco spokojny, a refren tak energiczny, że słuchając jej o szóstej rano w drodze na uczelnię, mam ochotę polecieć z nimi w nową przestrzeń bez zaciśniętych pięści i napełnić płuca ciepłym tlenem. Moim zdaniem utwór można podsumować łacińską maksymą: carpe diem. Wokalista przekonująco zachęca do chwytania chwili i bycia po prostu szczęśliwym. Teledysk zasługuje również na pochwałę. Wywołuje u mnie szeroki uśmiech, a widok szalejącej Danuty Stenki, porusza i wzrusza.

Płytę rozpoczyna utwór zatytułowany Cygan. Spokojne dźwięki na wstępie otulają słuchacza, ale nie bądźmy zbyt naiwni. Refren przepełniony jest emocjami. Na pewno w niejednej piosence słyszeliście słowa: jesteś szalona. Bez obaw, tutaj nie ma obskurnego kiczu, tylko pomysłowe wplecenie tekstu do muzyki. Moim zdaniem udana ballada.

Kolejnym utworem, który warto omówić jest Chcieć błyszczeć. Co mnie uderza w tym utworze? Dosłownie perkusja. Bębny brzmią tak dobrze, że sama tupię nogą, gdy odtworzę ten utwór. Drugim aspektem jest tekst. Jest bardzo poetycki i zmysłowy, tylko spójrzcie:

Widzę cię nago całą w kwiatach
Oczy przekrwione od nadmiaru szczęścia, i
I nic nie masz w dłoniach

Tak to teraz (Slight Return) potwierdza, że zespół wrócił raczej z tarczą niż na tarczy (ten frazeologizm pojawia się również w tekście utworu). Piosenka inna od reszty ukazanych na płycie. Klimat wpadający w rytmy hip-hopowe. Taka piosenka o życiu od pierwszych dźwięków rozpoczyna się energicznie. Początkowo panuje chaos, który w sekundę zmienia się w łatwo wpadający w ucho kawałek. Tutaj ukazuje się stara twarz Pogodno, która oczywiście nie sprawia, że zespół cofnął się, tylko korzysta ze sprawdzonych, dobrych chwytów. Uśmiech na mojej twarzy powoduje utwór spod numeru dziewiątego: Szkoda, że nareszcie. Syntezator mowy, niczym kultowa Ivona wypowiada słowa. Spróbujcie sobie wyobrazić: wszechobejmujące gronostaje szczęścia. I od razu dzień staje się lżejszy, przecież to pocieszne stworzenia! A wracając do piosenki, dla mnie jest hipnotyzująca.

Zespół stanął na wysokości zadania. Sami twórcy mówią o nim:

Każdy przyniósł co miał w skarbczyku skurczybyków. Zaskórniaki i banknoty. Tak powstała płyta „Sokiści chcą miłości”. To album elektryczny, ekstatyczny i emanujący siłą emancypacyjną. Z wdziękiem dziecięcego patosu wskazuje prawdę jak promienie słońca.

Podsumowując, Sokiści chcą miłości to z pewnością płyta stworzona nie dla mamony. Myślę, że tylko ludzie wrażliwi na słowo i wyrozumiali, będą w stanie docenić płytę. Wariactwo, zabawa i metafora – tymi słowami można określić to, co artyści stworzyli.