W sobotni wieczór Piotr Zioła stanął na scenie Teatru Studio w Warszawie i zagrał koncert w ramach Europejskich Targów Muzycznych organizowanych przez Co Jest Grane 24.
Piotr Zioła to artysta z niezwykle wrażliwym głosem i charyzmą. Zabiera swoich słuchaczy w podróż w czasie, gdyż jego największymi inspiracjami są lata 50 i 60. Doskonale to widać i słychać nie tylko na płycie, ale przede wszystkim na koncertach.
Podczas sobotniego występu usłyszeliśmy materiał z jego debiutanckiego albumu zatytułowanego Revolving Door, który przyniósł mu niemały rozgłos, a także statuetkę Fryderyka za Fonograficzny Debiut Roku. Oprócz materiału z płyty zagrano dwa bonusowe numery, które zostały nagrane przy współpracy z Wojtkiem Mazolewskim i Flirtini.
Piotr wkroczył na scenę energicznym krokiem, od razu rozpoczynając śpiewać pierwszy utwór, którym okazał się być Bilet. Kawałek pochodzi z albumu Flirtini zatytułowanego Heartbreaks & Promises Vol. 3. Koncerty są dobrą okazją, aby usłyszeć inną wersję niż oryginalną, ponieważ została ona przearanżowana z elektroniki na bliższą stylistyce Revolving Door.
Taneczne piosenki przeplatały się z tymi bardziej lirycznymi. Oznacza to, że po dynamicznym Bilecie nadszedł czas na klimatyczną balladę As I’m Meant To Be, która zdecydowanie jest moją ulubioną częścią płyty, z resztą równie dobrze sprawdza się na żywo. Oczywiście nie mogło zabraknąć największych przebojów Zioły, czyli Safari, W ciemno i Podobny. Mimo tego, że to dopiero debiutancki album, te utwory są znane do tego stopnia, że niemal w całości zostały wyśpiewane przez publiczność! I stało się dokładnie tak jak zaśpiewał w piosence W ciemno – kiedy tylko skinął, wszyscy zatańczyli!
dziś zawracam rzekom bieg
kiedy skinę wszyscy tańczą
Nim policzę znów do trzech
zanim znowu pstryknę z palców!
Pod koniec występu usłyszeliśmy Kolor Czerwieni, będący efektem współpracy z Wojtkiem Mazolewskim. Warto dodać, że kilka dni temu artyści zaprezentowali klip do utworu, w którym sami wcielili się w role głównych bohaterów. Obraz przedstawia wielkie miasto nocą w odcieniach czerwieni.
Na sam koniec usłyszeliśmy niesamowicie energiczny CFTCL z mocnymi gitarami i rockowym brzmieniem. Jedyną wadą sobotniego koncertu, której udało mi się doszukać był bardzo ograniczony czas występu, ale takie uroki festiwali. Czasem dobrze jest pozostawić niedosyt, aby bardziej wyczekiwać kolejnych koncertów.
Szczerze przyznaję, że był to jeden z dość sporej ilości koncertów Piotra, na które postanowiłam się wybrać. Pomimo tego, po każdym z nich zawsze jestem tak samo zachwycona. Myślę, że tak pozostanie jeszcze przez długi czas. Pozostaje mi tylko powiedzieć, że czekam na kolejny znakomity album w wykonaniu tego pana.


