Decyzja Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego wywołała burzę w środowisku muzycznym i medialnym. Urząd nakazał usunięcie fragmentu utworu Zakochałem się pod apteką Taco Hemingwaya, uznając, że piosenka zawiera elementy reklamy produktu leczniczego. W odpowiedzi wytwórnia 2020 opublikowała ostre oświadczenie, określając decyzję jako „skandaliczną” i zapowiadając złożenie skargi do sądu administracyjnego.
Jak podkreśla wydawca albumu Latarnie wszędzie dawno zgasły, utwór powstał całkowicie niezależnie i nie miał żadnego związku z lokowaniem produktu. Ani artysta, ani wytwórnia nigdy nie współpracowali z producentami czy dystrybutorami leków. Co więcej, również producent wskazanego preparatu miał wydać oświadczenie potwierdzające brak jakiejkolwiek współpracy promocyjnej.
Według 2020 decyzja GIF nie zawiera dowodów na istnienie reklamy, a jej charakter ma znamiona cenzury i bezpośredniej ingerencji w wolność twórczą. Wytwórnia powołuje się na Konstytucję RP oraz Europejską Konwencję Praw Człowieka, wskazując, że wolność słowa i ekspresji artystycznej podlegają szczególnej ochronie prawnej.
GIF potwierdził wydanie decyzji i zaznaczył, że ma ona rygor natychmiastowej wykonalności, choć nie jest ostateczna. W praktyce oznaczało to już ingerencję w dystrybucję utworu w wersji piosenki dostępnej m.in. w serwisie Spotify nazwa leku została wyciszona. Sprawa zapowiada się na precedensowy spór o granice sztuki, odpowiedzialności i państwowej kontroli treści kultury popularnej.
Fani w internecie już wyrażają swoje oburzenie. Warto podkreślić, że piosenki o narkotkach nie budzą większych kontrowersji, ale w tematyce leków nie ma wyjątków.


