The Truth About Love to szósty, studyjny album amerykańskiej artystki P!nk. Przeczytajcie naszą recenzję łączoną, gdzie Filip i Łukasz wypowiedzieli się na temat najnowszego krążka artystki.
Filip: Po Funhouse P!nk przygotowała dla nas kolejny album! The Truth About Love ciężko nazwać przełomem chociaż wokalistka takiego formatu jak P!nk zrobiła już ich na tyle dużo, że może sobie pozwolić na granie na garach, a i tak ludzie będą się nią zachwycali – przynajmniej ja jestem w tej grupie.
Łukasz: No ja niekoniecznie. Może niektóre utwory można nazwać ciekawymi, nowymi – niemniej jednak reszta ta taki generyczny pop, prosto z komputera, nic nowego, nic przełomowego.
Filip: Podszedłem do odsłuchania The Truth About Love z bardzo pozytywnym nastawieniem. Ale zaraz, zaraz… Pierwsza piosenka mnie rozczarowała. Zazwyczaj utwory otwierające tracklisty powinny być superwstępem, prawdziwym kopem, a tu natknąłem się na garażowe granie. Od P!nk oczekiwałem czegoś naprawdę wielkiego, rasowego, ale Are We All We Are tym czymś nie jest.
Filip: Dalej mamy Blow Me (One Last Kiss) – piosenkę bardzo w stylu P!nk, zrealizowano do niej świetny klip w dwóch wersjach: czarno – białej i kolorowej. Słysząc ten utwór po raz pierwszy w radiu pomyślałem: Nadchodzi w końcu coś konkretnego, gitarowe granie w stylu pop – rock połączone z megasilnym głosem Różowej; coś czego dawno nie było. Stacje radiowe w międzyczasie puszczały w większości chłam z mnóstwem autotune’a od, którego uszy bolą. Tu mamy do czynienia z osobą naturalnie utalentowaną. Brawo, brawo, brawo!
Łukasz: Nie rozumiem twojego entuzjazmu. Za równo Are We All We Are oraz Blow Me (One Last Kiss) to dwa, podobne utwory, które nie są niczym nowym. Wręcz przeciwnie. Dla mnie to jak kolejne, odświeżone wersje starych hitów P!nk – Get Party the Started czy Just Like a Pill. Byłoby ok, gdyby nie fakt, że obie przywołane tu utwory poznaliśmy 10 lat temu. 10 lat, a wydaje się jakby P!nk cały czas stała w miejscu i nie robiła żadnych postępów. Oczekiwałem czegoś lepszego – wszystkie artystki – te które startowały mniej więcej w tym samym czasie co P!nk – ewoluują. Alicia Keys, Christina Aguilera, Nelly Furtado, Shakira czy nawet Britney Spears każda z nich poczyniła jakiś progres, rozpoczęła romans z nowymi gatunkami muzycznymi.
Alicia pogłębiła swoje zażyłości z soulem, ale odkryła też nowe pokłady r’n’b itp., Nelly Furtado romansowała z muzyką hiszpańską, folklorem, a teraz stawia na muzykę światową. Aguilera w ogóle zaszalała – od jazzu i soulu, skakała po popie, electropopie i elektronice. Shakira również podążała za trendami, odkrywała elektronikę, nowe bity i kolejne elementy rytmów kolumbijskich (skąd pochodzi). I w końcu – to może zabrzmieć najbardziej kontrowersyjnie – ale nawet Britney Spears robiła progres – album Blackout to niesamowity romans artystki z elektroniką, dwa następne – Circus i Femme Fatale to mieszanka „starej” Britney z tym, co było na Blackout. A P!nk? Pop-rock, pop-rock, pop-rock… Get the Party Started w 2002, Stupid Girls w 2006, So What w 2008 czy Raise Your Glass w 2010. Jedynie Funhouse był czymś nowym, interesującym, ale widać, że artystka z tego zrezygnowała. I teraz do kolekcji Blow Me (One Last Kiss).
Filip: Następnym singlem jest piosenka Try – znów coś wpasowywującego się w muzyczną lukę stacji radiowych. Strasznie tęskniłem za taką P!nk. Brzmi tu jak „niewyżyty demon”, jakby nie mogła się porządnie wydrzeć. Powtarzanie try, try, try narasta aż mi przechodzą dreszcze. Wzrusza mnie takie coś, ale nie doprowadza do łez; uwielbiam ten stan. Chcę więcej takich utworów!
Łukasz: No cóż, Try mi się akurat podoba, ale to też wpisuje się w strategię P!nk przeprowadzaną do tej pory. Drugie single zawsze były spokojniejszymi kawałkami z mocnym finałem, wystarczy tu przywołać m.in. Family Portrait, Who Knew, Sober czy Fuckin’ Perfect. Nie zdziwię się, jak trzecim singlem będzie coś mocniejszego.
Filip: Numer zwracający moją uwagę szczególnie, to Just Give Me A Reason wraz z Nate Ruess’em z zespołu fun. To właśnie ta łagodniejsza P!nk, którą zaserwowałbym słuchaczom na następnym singlu. Oba głosy świetnie współbrzmią, gwarantowany sukces na listach przebojów.
Łukasz: Just Give Me a Reason to dla mnie chyba najlepszy kawałek z tego albumu, ale wątpię, że będzie trzecim singlem. Raczej czwartym, bo u P!nk mamy na zmianę – mocniej, słabiej, mocniej, słabiej… A co do hitu – zespól fun. jest teraz na topie, P!nk również, więc wszystko wygląda na to, że jeśli oboje zdecydują się na wydanie tego utworu, to może być znakomicie.
Filip: Ważnym aspektem każdej płyty jest utwór tytułowy, o ile takowy znajduje się na trackliście. The Truth About Love, to najniższa linia oporu po jakiej mogła jechać P!nk. Monotonny utwór; myślę sobie, co się dzieje z dawną P!nk – możliwe, że takie smęcenie było zamierzone, bo w końcu, to prawda o miłości, która często bywa przedstawiana właśnie w takich klimatach. Wybaczam.
Łukasz: Pobłażliwy jesteś, ale to kolejny wypełniacz na tym krążku. Kompletnie nie przypadł mi do gustu. Podobnie jak True Love – utwór duet z Lily Allen. Po tych obu artystkach spodziewałem się czegoś znacznie lepszego. I w końcu ostatni z duetów na krążku – kolejna współpraca z Eminemem. Utwór jest pusty, ale wpada w ucho. Plus i minus, da się go słuchać, ale arcydzieło sztuki muzycznej to to nie jest. Aż dziw, że Eminem się na to zgodził.
Filip: Atutami tego albumu są oczywiście wokal P!nk oraz, to że jest dosyć spójny. Miło się słucha comebacku artystki po 4 latach, ale, gdyby The Truth About Love było powrotem po, dajmy na to, 10 latach, to oczekiwałbym czegoś ogromnie ambitnego i byłbym lekko rozczarowany, ale już się nie czepiam, bo w zasadzie nie ma czego oprócz wstępu i tytułowego utworu. Są utwory, które na stale zagoszczą w moim odtwarzaczu (oprócz wyżej pochwalonych – Slut Like You, How Come You’re Not Here oraz The Great Escape). Cieszę się, że to porządny album pod względem ilości utworów, bo wliczając wersję deluxe jest iż aż 19 i wcale nie byle jakich; jakoś mózgu mi nie sprasowały.
Filip:
- Najlepsze utwory: Blow Me (One Last Kiss), Try, Just Give Me A Reason, Slut Like You, How Come You’re Not Here, The Great Escape
- Najgorsze utwory: Are We All We Are, The Truth About Love
Łukasz: Po artystce z takim stażem zdecydowanie oczekiwałem czegoś lepszego. Bardziej odważnego, eksperymentalnego, z zadziorem i pazurem. A tu… owszem, zadzior i pazur jest – ale tylko w wokalu P!nk. Teksty są nijakie, płaskie – niby odważne i ostre, ale ja lubię ostrość w przekazie, a nie w tylko w tym, że ktoś przeklina w co drugim zdaniu. Rozczarowanie.
Łukasz:
- Najlepsze utwory: Try, Just Give Me A Reason, Here Comes the Weekend
- Najgorsze utwory: The Truth About Love, True Love, Blow Me (One Last Kiss)
Końcowa ocena
Filip: 7/10, Łukasz: 3/10; średnia: 5.0




