W lutym do sklepów trafił debiutancki album Perfect Sona. Wokalisty, o którym Polska usłyszała nieco później niż świat. Właśnie wyruszył w pierwszą trasę koncertową, a jednym z przystanków był Toruń.
Cast to pierwsza płyta Tobiasza Bilińskiego, jednak trzeba dodać, że z jego wcześniejszych projektów urodziło się kilka płyt. Jego piosenki byly grane w znanych serialach i filmach, a Polska usłyszała o nim nieco później. Moim zdaniem zbyt późno.
Tobiasz przyjechał do Torunia ze swoim zespołem, aby całkowicie zaprezentować materiał z debiutanckiej płyty. Piosenek było 10 i ani jednej więcej. To, co jednak trzeba zaznaczyć, to fakt, że aranżacyjnie nieco różniły się od tego co na płycie. Przede wszystkim wyróżniała się mocniejsza gra perkusisty Jacka czy poboczna linia basisty. Dało to jeszcze mocniejszy efekt finalny, czego nie powstydziłyby się czołowe polskie jak i zagraniczne projekty alternatywno-elektroniczne. Materiał jest na tyle zróżnicowany, że pomimo swojego wydźwięku daje swoje różne oblicza. W niektórych utworach czuć pewną szorstkość i neurotyczność, inne zaś są bogate aranżacyjne, dynamiczne i bardzo nasycone dźwiękami.
Na scenie czuć, że jest trochę wycofany i zakłopotany, gdy musi coś powiedzieć. Takie są jednak początki i wierzę, że z każdym kolejnym koncertem będzie pewniejszy siebie. Po koncercie chętnie rozdaje autografy, rozmawia ze swoimi fanami i co trzeba przyznać, jest mega sympatyczny. Ma wszystko to, co powinien mieć dobry artysta na scenie.





































