Perfect Son – Cast (2019), recenzja Adrianny Małolepszy

Inne recenzje

Czasami każdy z nas chciałby rozpocząć nowy rozdział. Mieć przed sobą czystą kartkę. Jedni tylko sobie tego życzą, inni natomiast naprawdę decydują się podjąć w tym celu działanie. Do tej drugiej grupy zalicza się między innymi znany z Coldair Tobiasz Biliński.
W tym nowym 2019 roku zaprezentował nam on debiutancki album swojego nowego projektu o nazwie Perfect Son.

Z nowego materiału Tobiasza bije zupełnie inna energia od tej znanej nam z Coldair. Są oczywiście elementy łączące oba etapy jego twórczości, ale słuchając płyty Cast nie dziwi mnie, że artysta zdecydował się wydać ją pod świeżym szyldem.
Brzmienie Perfect Son to nadal elektropop jednak bardziej pozytywny w wydźwięku oraz ze znacznie większym ładunkiem energii niż wcześniejsze dokonania muzyka.

Nawet singiel promujący album skupia się tematyką wokół przemiany wewnętrznej. Lust reprezentuje materiał idealnie. Nie chodzi tu tylko o wymowne nawiązania do zmiany czy dojrzewania jako człowiek. Mam tu głównie na myśli brzmienie.
Wyraźnie zaznaczony beat i elementy elektroniczne dobrane są tak by pobudzić słuchacza i przykuć jego uwagę. Tak w utworze Lust, kolejnym singlu Promises, jak i na całej płycie przewija się napięcie, zmieszane wręcz mistrzowsko z nutką hipnotyzującej melancholii.

Tę ostatnią Biliński uzyskał zarówno dzięki brzmieniu, poetyckiemu wyrazowi tekstów, ale też bardzo świadomemu wykorzystaniu „struktury” swojego głosu. Wokal artysty jest z tych, którą brzmią bardzo gładko i aksamitnie. Tak jak w przypadku poprzednich swoich krążków Tobiasz po raz kolejny wykorzystał tę cechę idealnie. Jego barwa doskonale komplementuje wydany materiał..

Warto wspomnieć o tym, że na jakże spójnej płycie od schematu wybijają się dwa utwory ją kończące. Co ciekawe są one właściwie swoimi przeciwieństwami. Mowa tutaj o Wax oraz Almost Mine, które swoją odmiennością dodają Cast wiele charakteru.

Pierwszy z dwóch wspomnianych kawałków, Wax, to apogeum mocy i energii na krążku. Przedstawia on sobą najciemniejszą, przynajmniej jak do tej pory, odsłonę nowego projektu.
Interesującym może być też fakt, że jest to utwór, którego brzmienie jest chyba najbardziej z całego albumu zbliżone do dźwięków uzyskiwanych z żywych instrumentów.

spotify:track:4ceeL2UwATbotRjxKJ4g6w
spotify:track:5QuooRB224V0OmZKGV6V03

Po przeciwnej stronie mamy natomiast elektroniczne Almost Mine.
Ta minimalistyczna ballada kontrastuje nie tylko z poprzedzającą ją piosenką, ale i z tym do czego Cast zdążył nas już przyzwyczaić. Jest niesamowicie delikatna i skromna. W tym właśnie tkwi jej magia.

Utwór sprawdza się idealnie jako zamknięcie tak spójnego, energetycznego albumu z melancholijnymi elementami jakim jest debiut Perfect Son. Płyta ta, choć zdecydowanie posiada muzyczny motyw przewodni jest też w stanie nas zaskoczyć. Materiał ma w sobie coś co w dziwny sposób do niego przyciąga.

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Czasami każdy z nas chciałby rozpocząć nowy rozdział. Mieć przed sobą czystą kartkę. Jedni tylko sobie tego życzą, inni natomiast naprawdę decydują się podjąć w tym celu działanie. Do tej drugiej grupy zalicza się między innymi znany z Coldair Tobiasz Biliński.W tym nowym 2019...Perfect Son - Cast (2019), recenzja Adrianny Małolepszy