Pelson – 3854 i 3 kroki (EP 2012), recenzja Marty Mrowiec

Początek roku jest dobrą okazją do nadrobienia zaległości muzycznych minionego. Nie ma zbyt wiele premier albumów, więc spokojnie można sięgnąć po ubiegłoroczne. Do moich zaległości należy m.in.: epka Pelsona 3854 i 3 kroki. Przesłuchałam ją tylko raz w pośpiechu i później nie miałam czasu do niej wrócić. Teraz po kolejnych przesłuchaniach myślę, że jeszcze długo będzie mi towarzyszyć.

3854 i 3 kroki swoją premierę miało 7 grudnia, album został wydany nakładem Step Records i zawiera 8 kawałków. Bardzo dużo refleksji, spokoju i wewnętrznej harmonii znalazło swe miejsce w tylko – lub aż – ośmiu numerach. Na samym początku moją uwagę przyciągnęła okładka, która przypomina mi tło z obrazu Muncha Krzyk. Ale to zapewne przez podobne zestawienie kolorów lub moje dziwne skojarzenia ;). Na okładce ledwo widoczny jest tytuł krążka. Trzy tysiące osiemset pięćdziesiąt cztery i trzy kroki to nawiązanie do ulubionej trasy spacerowej Pelsona. De facto jest to około 2 km, więc zliczyć to możemy do krótkiego spaceru, który idealnie nadaje się do przesłuchania epki trwającej niecałe pól godziny. A więc jaki muzyczny spacer proponuje nam Pelson?

Już na samym początku w Intro Pelson nawija, że jest artystą a środowisko czekało na ten przełom, że jest definicją 16 linijek, że jest odpowiedzią na rap kryzys. Nie uważam, aby w polskim rapie był jakiś kryzys, jednak niewątpliwie Pelson pokazał, że jest na odpowiednim miejscu w rapgrze.

W Intro słyszymy również, że Pelson walczy piórem. I trzeb mu przyznać, że tekstowo stanął na wysokości zadania. Jest inteligentnie, miejscami nieco refleksyjne, z celnym wykorzystaniem środków poetyckich a co najważniejsze bez popadania w banały i powielania schematów. Pelson to dobry obserwator, który celnie opisuje to co go otacza. Najbardziej przypadł mi tekst Kinematografii z gościnnym udziałem Eldo.

Dawno temu nienawiść więziła mnie w swoich lochach,

przebudzenie, życie jest piękne jeśli kochasz.

Zrezygnować z tego to dokonać zbrodni,

musimy walczyć za wszelką cenę jak wierny ogrodnik.

Błądzimy po bezdrożach wewnętrzna walka w nas,

oczekiwania tworzą alkatraz

Czasem mamy tylko jedną szansę, jedną chwilę,

by przed zachodem słońca opuścić ósmą milę.

Na epce Pelson porusza tematy realizacji marzeń Sen na jawie, odnosi się do swojego artystycznego ego Wierny sobie czy zabiera nas na spacer po Warszawie – Ostatni dzień.

Dzięki gościom na płycie mamy przekrój różnych styli. Mieszankę tą tworzą Eldo, Hades, Kubson i Grizzlee. Każdy z nich dobrze uzupełnia Pelsona. Za bity odpowiada MAUi WoWiE. Są one lekkie, dynamiczne a przy tym bardzo klimatyczne. Nie ma żadnych udziwnień, więc jak widać siła tkwi w prostocie. Klimat płyty jest na tyle spokojny, że dobrze pasuje do rozmyślań i refleksji nad życiem podczas spaceru. Dzięki temu materiał jest bardziej uczuciowy, szczery i co ważniejsze bardziej emocjonalny – trafiający w słuchacza.

Koniec spaceru z pewnością powoduje refleksje…Refleksje nad życiem, przeszłością, biegnącym czasie i wszystkim tym, co nas otacza  O ile 3854 i 3 kroki Pelsona możemy traktować jak swego rodzaju pamiętnik, w którym szczerze mówi o sobie : Choć mam problem z piciem, mam dobre życie. To dla nas słuchaczy powinien to być motywator do kreowania własnego życia, do zmian  i doceniania tego, co już mamy, bo Możesz spełniać swoje sny, tylko weź się ogarnij!

pelson

Czytaj również