Patryk Pietrzak – OK BOOMER (2021), recenzja Darii Radomskiej

Inne recenzje

Patryka Pietrzaka co niektórzy mogą kojarzyć z łódzkiej formacji Ted Nemeth. Jednak, to co robi wraz z zespołem zdecydowanie różni się od jego solowej twórczości. Przekonajmy się, czy jego solowy debiut OK BOOMER jest pewnego rodzaju przytykiem w stronę starszych pokoleń, które stereotypowo podchodzą do młodszych, czy może bardziej chęcią przełamania pewnych schematów.

Już sam tytuł albumu daje potencjalnemu słuchaczowi znać, że ma do czynienia z wyjątkowym zjawiskiem. Choć tytułowe OK BOOMER w obecnych czasach przybiera już bardziej formę memu, treściom w nim zawartym zgoła daleko do formy prześmiewczej.

Do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, jak ważnym elementem płyty jest dobre Intro. Wprowadzające nas w świat artysty, pozostawiające nutkę ciekawości i dreszczyk emocji. W tym przypadku mamy do czynienia z jednym z tekstów z Kroniki RP, która przez wiele lat poprzedzała emisję filmów na kinowych ekranach. Trochę boomersko, prawda? Nic bardziej mylnego, to kawał historii i bardzo oryginalny pomysł na wstęp. „Niektórzy wolą najpierw coś zażyć, poczekać, aż zacznie działać, i dopiero w tany” – tak głosi fragment intro. Ale można przecież inaczej, co doskonale pokazuje ten album.

Właściwa część zaczyna się od utworu Maryś, niezwykle przejmującego i chwytającego za serce. Tekst ciągnie trochę w ludową stronę, co moim zdaniem dodaje całości tego przysłowiowego „czegoś”. Po pierwszym usłyszeniu wiedziałam, że nikt nie pisze o emocjach i uczuciach jak Patryk Pietrzak. Te, choć są tutaj bardzo gorzkie i pełne bólu, wybrzmiewają w piękny sposób. Szczerze mówiąc, ta piosenka idealnie nadawałaby się jako soundtrack do jakiegoś filmu.

Kołysanka Kropka przez sam swój tytuł mogłaby być elementem kończącym całość. Jednak, ku zdziwieniu, jest to przepiękna ballada o miłości. Tutaj po raz kolejny mamy potwierdzenie na kunszt literacki artysty. W kawałku pojawiają się momenty recytacji w języku angielskim w tle, które nadają utworowi wielowarstwowości.

Bardzo podoba mi się różnorodność gatunkowa na tej płycie. Obok niekoniecznie smutnych, ale dość spokojnych piosenek, mamy chociażby o wiele energiczniejszą Najważniejszy dzień. Ciekawy, przewijający się elektroniczny monotonny beat sprawia, że człowiek poniekąd czuje się jak w transie. Utwór niesie ze sobą niezwykle ważne przesłanie „pamiętaj o sobie, nie zapominaj już„. Drugi z nich, Las rąk, czaruje pięknym brzmieniem gitar w połączeniu z elektroniką i niemalże niebiańskimi falsetami.

Fakt, że artysta we wszystkich utworach pokazuje, że jest takim samy człowiekiem, co my, odczuwa podobne emocje, ma podobne lęki i obawy, zadaje te same pytania, tak samo kocha i cierpi, jeszcze bardziej zbliża go ze słuchaczami. Doskonałym przykładem na to wydaje się być Toto, gdzie autor dzieli się z nami wachlarzem odczuć „naprawdę chciałbym wiedzieć prawie nic” / „czemu mówisz o mnie aż tak źle? przecież mnie to wszystko boli też” / „jak dobrze poczuć, że nasze życie składa się z tych dobrych i tych złych (…) dni” / „mozesz mówić o mnie to co chcesz, tysiącem psów obwiesić mnie”. Treść idealnie pokazuje to, jak relacje międzyludzkie bywają skomplikowane i niejednoznaczne.

Nie można zapomnieć o Requiem Aeternal zamykającym album. Padające tam słowa „to normalne, że boisz się zmian” dają pewnego rodzaju akceptację i zrozumienie dla tego procesu jednocześnie wbijając nam do głowy to, że nie można się poddać i trzeba walczyć o swoje. Można to uznać za pewnego rodzaju metaforę twórczości Patryka Pietrzaka. Artysta przez długi czas pisał teksty z przekonaniem, że wykorzysta je wraz ze swoim zespołem, jednak czas pokazał, że to wszystko jest bardziej „jego”.

Trudno wskazać słabsze momenty tego albumu. W tym muzycznym bukiecie każdy znajdzie coś dla siebie. Od zrozumienia, uronienia przysłowiowej łezki, po pewnego rodzaju błogość. Z tym ostatnim najbardziej kojarzy mi się utwór Wieloryby, który chociaż lirycznie jest dość niepokojący, jednak daje słuchaczowi pewnego rodzaju ukojenie (a przynajmniej mi!). Zaraz obok niego rozsiada się Wygodnie, podczas którego przychodzi mi na myśl ciepłe letnie popołudnie na okwieconej łące. Piosenka jest przepięknym wyznaniem miłosnym. Może trochę mniej uczuć wiążę z trzema pozostałymi utworami: Na Czarno, Dystans i Lekko, jednak to tylko subiektywna opinia, gdyż kompozycyjnie niczym nie odbiegają od całej reszty.

Ballada Morze i Świat jest idealną puentą płyty. Słowa „morze wielkie jest i głębokie, ale ty nie bój się fal, tylko staraj się utopić” w połączeniu z ostrzejszymi dźwiękami i chórem dobitnie odzwierciedlają to, jak widzę ten krążek. Pomimo różnorodności gatunkowej, pomimo tego że to wydawnictwo zdecydowanie różni się od dokonań Ted Nemeth, Patryk Pietrzak nie bał się zaryzykować. I nie dość, że się nie utopił, to pokazał, że pływa całkiem nieźle!

Patryk Pietrzak - OK BOOMER
  • Data premiery: 21 05 2021
  • Single: Maryś
Najlepsze utwory: Maryś, Kropka, Toto, Wygodnie
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Daria Radomska
Daria Radomska
Zawieszona pomiędzy alternatywnym graniem a zdecydowanymi krzykliwymi wokalami. Zakochana w rocku lat 80tych. Na pewno spotkasz mnie na jakimś koncercie!

Czytaj również