5 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia [18.12]

Kolejne, tym razem nieco skromniejsze zestawienie najlepszych utworów tygodnia przed Wami. A w nim istny rozstrzał, bo znajdzie się coś zarówno dla fanów filmów, jak i gier, a także polskiej muzyki, włoskiego języka czy porywających ballad. Zaczynajmy!

Sanah Wilcza zamieć

Sanah i Wiedźmin to nietuzinkowe połączenie. Z okazji wydania aktualizacji do jednej z najpopularniejszych gier na świecie, czyli “Wiedźmin 3: Dziki Gon”, artystka nagrała nową wersję utworu Wilcza Zamieć. Śpiewana w oryginale przez Annę Terpiłowską ballada Priscilli przybliża fanom historię miłosną Geralta i Yennefer. Autorką tekstu jest scenarzystka CD Projekt RED – Aleksandra Motyka, a za muzykę odpowiada Marcin Przybyłowicz.

Co ciekawe, przygoda Sanah z Geraltem zaczęła się już 3 lata temu, kiedy to wokalista po raz pierwszy zaśpiewała cover Wilczej Zamieci. Która wersja podoba Wam się bardziej?

The WeekndNothing Is Lost (You Give Me Strength)

Premiera drugiej części Avatara mocno zatrzęsła rynkiem filmowym w 2022 roku. Na film  “Avatar: Istota wody”, czyli kontynuację przygód mieszkańców Pandory, fani musieli czekać aż ponad dekadę, ale ta właśnie zawitała do kin. Wraz z nią, premierę miał także utwór The Weeknda, Nothing Is Lost (You Give Me Strength), który znalazł się na ścieżce dźwiękowej produkcji. Kanadyjczyk doskonale wpisał się w klimat produkcji i w nowej piosence idealnie oddaje ducha świata fantasy, do którego zabiera widzów i słuchaczy. Zapnijcie pasy, lecimy na Pandorę!

MåneskinLA FINE

Niektórzy myśleli, że po Eurowizji, w karierze Måneskin nie zadzieje się już nic, a fani tak szybko, jak zespół pokochali, tak szybko o nim zapomną. Nic bardziej mylnego. Włosi intensywnie pracują nad nową płytą Rush!, która ujrzy światło dzienne już niebawem, bo 20 stycznia 2023 roku. Do tej pory poznaliśmy już kilka kawałków z krążka – MAMMAMIA, SUPERMODEL czy THE LONELIEST są zapewne doskonale znane fanom zwycięzców Eurowizji, a przy okazji notują miliony wyświetleń w streamingu. Idąc za ciosem i zarazem podsycając apetyt, Måneskin prezentuje kolejny singiel, LA FINE, który zaśpiewany jest w całości po włosku. A umówmy się, po włosku chyba wszystko brzmi lepiej.

ROSALÍA, Cardi B – DESPECHÁ RMX

ROSALÍA i Cardi B łączą siły w nowej wersji jednego z największych hitów hiszpańskiej artystki. Nie da się ukryć, że DESPECHÁ to prawdziwa mainstreamowa perełka w karierze ROSALÍÍ, która przyniosła jej ogromny sukces na całym świecie. Utwór zdołał zgarnąć ponad 220 milionów odtworzeń w zaledwie 4 miesiące, dlatego nie zwalniając tempa, artystka postanowiła nagrać jego remiks. Numer inspirowany była muzyką pochodzącą z Dominikany, dlatego twórczyni do współpracy postanowiła zaprosić właśnie Cardi B, która posiada dominikańskie korzenie. Wolicie pierwotną wersję czy remiks?

Tom GrennanYou Are Not Alone

Na koniec dzisiejszego zestawienia oddalamy się od latynoskich rytmów ku spokojniejszej balladzie. You Are Not Alone to propozycja od brytyjskiego piosenkarza Toma Grennana, która – jak twierdzi sam autor – jest o o życzliwości dla każdego, komu kiedykolwiek było dane odczuć samotność. Opisując utwór Grennan podkreślił, że jest to jeden z najbardziej osobistych utworów, jakie kiedykolwiek napisał w swojej karierze. Kawalek pojawi się na nadchodzącym albumie Brytyjczyka, What Ifs & Maybes, który swoją premierę będzie miał w przyszłym roku. 

Ukraina wybrała – znamy pierwszą piosenkę Eurowizji 2023!

Preselekcyjny sezon 2023 rozpoczął nie byle kto, bowiem zwycięzca Eurowizji 2022. Sprawdźcie, kto został następcą Kalush Orchestra.

Pomimo swojej sytuacji Ukraina nie zrezygnowała z organizacji trwającego od 2016 roku Vidbiru. Organizowane w kijowskim metrze preselekcje poprowadziło trio Timur Miroshnychenko (prowadzący Eurowizję 2017 i kandydat do prowadzenia przyszłorocznego konkursu), Katerina Pavlenko (wokalistka zespołu GO_A z Eurowizji 2020/2021) oraz Zlata Ognievich (Eurowizja 2013). Dorobu jury dokonała natomiast ukraińska publiczność poprzez specjalną aplikację. W wyniku tego głosowania uczestników oceniali – Jamala, zwyciężczyni Eurowizji 2023 oraz Julia Sanina i Taras Topolya, wokaliści zespołów Hardkiss oraz Antytila.

O wynikach decydowały głosy jury ekspertów oraz widzów w stosunku 50/50. W rezultacie dość nieoczekiwanie Ukrainę na Eurowizji 2023 będzie reprezentować zespół TVORCHI z utworem Heart of Steel. Duet wygrał głosowanie widzów, natomiast u jury uplasował się na drugiej pozycji, co w sumie przełożyło się na 19 punktów. O punkt mniej zdobyła Krutь, natomiast Jerry Heil, główna faworytka do wygranej uplasowała się na trzecim miejscu.

Nowi reprezentanci Ukrainy z racji tegorocznego zwycięstwa Kalush Orchestra mają zapewniony udział w finale Eurowizji 2023, która odbędzie się w Liverpoolu.

TVORCHI to piąci oficjalni uczestnicy Eurowizji 2023. Przed Ukrainą swoich przedstawicieli ogłosili Cypr (Andrew Lambrou), Izrael (Noa Kirel), Holandia (Mia Nicolai & Dion Cooper) oraz Słowenia (Joker Out). Jednak na konkursowe piosenki wyżej wymienionych artystów jeszcze musimy poczekać.

Kuba Kawalec i Patryk Kienast jako zespół Spokój

Artyści, mając niemałe doświadczenie w graniu i komponowaniu, zaprezentowali swój debiutancki singiel. U ich boku stanął WaluśKraksaKryzys.

Kuba Kawalec i Patryk Kienast prezentują światu swoją, nieco odartą z bajkowości, wersję świąt. Ich debiutancki singiel o tytule Święta ukazał się w streamingach w piątek 16 grudnia. Dzień wcześniej premierę miał klip na YouTube.

Jak sami mówią Spokój to zespół DIY, artyści w pełni są odpowiedzialni za proces twórczy począwszy od muzyki aż po teledysk. Kuba w ostatnim wywiadzie dla radia Afera zdradził, że duet, który współtworzy, ma już przygotowaną większą liczbę utworów. W przyszłości mogłyby one składać się na kompletne wydawnictwo.

Natomiast współpraca z WalusiemKraksąKryzysem nie jest jedyną, której słuchacze mogą się spodziewać.

Kuba Kawalec od lat jest wokalistą grupy Happysad, a w 2021 roku ukazał się jego solowy, debiutancki album, Ślepota, pod nakładem wydawnictwa Kayax. Z kolei Patryk Kienast jest częścią zespołu Mjut.

Czy polubiliście spokojne Święta?

Mój ulubiony kolor. Alaska Thunderfuck – Red 4 Filth, 2022 (recenzja)

Rok 2022 powoli zmierza do końca. Jednak zanim dojdzie do jego podsumowania, trzeba wrócić do albumów, które nie miały jeszcze swoich pięciu minut, a zasłużyły. Dla mnie takim dziełem jest Red 4 Filth autorstwa amerykańskiej drag queen Alaski Thunderfuck. Jeśli wydawało Wam się, że to obciach słuchać takiej muzyki, to nie macie racji.

W ciągu mojego ponad pięcioletniego stażu w tej redakcji, zdarzyło mi się opisywać twórczość znanych drag queen. Nie tak znowuż dawno temu zrecenzowałem album naszej polskiej królowej, czyli Shady Lady. Co jednak ważne, mając do czynienia z tego rodzaju muzyką nie zawsze ma się pewność, czy to tak na serio, czy to jednak gratka tylko dla ich najwierniejszych fanów. W przypadku Alaski Thunderfuck, być może jej dotychczasowe albumy były udanymi produkcjami, jednak ich tematyka pozostawała skierowaną przede wszystkim dla wielbicieli programu „RuPaul’s Drag Race”. Z biegiem lat memy i śmieszne powiedzonka zaczęły przestać być takie śmieszne, więc należało podjąć odważną decyzję. Albo pozostać w szufladce drag queen na wieki, albo otworzyć się na świat. Alaska wybrała to drugie.

Red 4 Filth jest niczym odpowiedź Björk na pytanie, czy śpiewała It’s Oh So Quiet na serio czy dla zabawy – i to, i to. Ten album to równie poważny, co dowcipny zbiór przebojów oddających hołd muzyce lat 90. oraz początku XXI wieku. Przez poważny mam na myśli to, że są to piosenki, które spokojnie mogłyby wyjść spod pióra na przykład Charli XCX i nikt nie byłby tym zdziwiony. Przez dowcipny to, że Alaska pozostała w tym wszystkim sobą i nie zamieniła się w Eda Sheerana. Thunderfuck znalazła idealną równowagę w stworzeniu muzyki dla przeciętnego słuchacza, nie zapominając o swoich fanach, którzy dotrzymują jej kroku od początku jej kariery.

Pomimo tytułu nawiązującego do jednego z ikonicznych momentów Alaski Thunderfuck w ramach piątego sezonu „Drag Race”, Red 4 Filth nie jest kolejnym wspominkowym dziełem. To kompletna i kompetentna kolekcja piosenek, która na pewno nie jest idealna, ale warto ją docenić za podjęcie wyzwania. Alaska doskonale wiedziała, że nie musi ponownie schlebiać tym, którzy oczekują od niej bycia tylko i wyłącznie drag queen. Thunderfuck stworzyła kawałek muzyki, który pozwolił mi się uśmiechnąć i oderwać od rzeczywistości, a to nie takie łatwe zaspokoić tak prostą skąd inąd potrzebę.

Jeśli chodzi o produkcję Red 4 Filth, naprawdę nie mogę mieć większych zastrzeżeń. Jest spójnie, pomimo dość sporej różnorodności dźwięków – od popu, przez taneczne motywy ze świata electro oraz house’u, aż po punk rock. A to wszystko nurza się w tym charakterystycznym europejskim podejściu dla tworzenia muzyki z pierwszych lat 2000. Myślę, że jeśli Alaska pojechałaby na Eurowizję w 2003 czy ‘04, stałaby się ikoną tego konkursu. By tego było, charyzma Thunderfuck tylko podkręca jej piosenki, które w dodatku są naprawdę dobrze napisane. Niby typowa popowa pisanina, a jednak ma w sobie coś wyjątkowego i niepowtarzalnego dla samej autorki.

Nic więc dziwnego, że wśród utworów znajdujących się na Red 4 Filth znalazłem kilku swoich ulubieńców. Na pewno nie przeszedłem obojętnie wobec XOXOY2K, które w zasadzie przekonało mnie do tego, aby sięgnąć po ten album. Nigdy nie słyszałem takiej kompozycji, dlatego tak bardzo ją uwielbiam. Również pierwszy singiel promujący ten album, czyli wydany jeszcze w roku 2021 Red, jest świetnym numerem, który pozwolił mi na nowo zainteresować się twórczością Alaski. Jeśli chodzi o pozostałe utwory, to wymienię trzy z nich. Po pierwsze wow, który wprost fantastycznie połączył pop z punk rockiem – uwielbiam. Po drugie beautiful (night 4 a) breakdown, nie dając ani chwili wytchnienia swoim tanecznym bitem. I po trzecie uh, będąc niesamowitym połączeniem muzyki świat draga queens ze świetnym elektronicznym bitem.

Red 4 Filth to jeden z najbardziej energetycznych albumów, jakie w tym roku poznałem. Alaska Thunderfuck stworzyła krążek, który wziął wszystko co najlepsze z popu oraz muzyki charakterystycznej dla drag queens. Co cieszy, nie powiela schematów z żadnej z tych sfer, a bawi się konwencjami i sztampami. Ja jestem rozgrzany do czerwoności na myśli, że będę tańczyć do tych piosenek podczas nadchodzącego sylwestra. Do siego!

Carly Rae Jepsen na Broadwayu

Carly Rae Jepsen lubi tworzyć do swoich piosenek fabularyzowane teledyski. Tym razem w najnowszym klipie artystka zaprezentowała się jako aktorka musicalowa na Broadwayu. Video powstało do piosenki otwierającej ostatni album wokalistki zatytułowany The Loneliest Time.

W teledysku do Surrender My Heart pojawia się gościnnie aktorka Jane Krakowski występująca w roli stanowczej pani reżyser spektaklu oraz tancerka American Ballet Theatre Isabella Boylston. Za koncepcję oraz reżyserię odpowiada Brantley Gutierrez.

Teledysk można obejrzeć na oficjalnym kanale na YouTubie artystki. Nie jest to pierwszy klip, który powstał do utworów z najnowszej płyty Jepsen. W sieci widnieje również pastelowe video do piosenki Beach House, która była pierwszym singlem.