Macklemore prezentuje singiel HEROES

Trzy dni po oficjalnej zapowiedzi jego najnowszego krążka amerykański raper podzielił się ze światem swoim najnowszym singlem. Koniecznie posłuchajcie!

Singiel HEROES miał premierę w piątek 20 stycznia, utwór współtworzy także DJ Premier, amerykański producent i DJ hip-hopowy. Premierowy kawałek jest czwartą już zapowiedzią nadchodzącego, piątego albumu BEN, którego premiera zaplanowana jest na 3 marca.

Początki twórczości Macklemore’a sięgają do wczesnych lat 2000. kiedy to artysta zaprezentował swoje pierwsze minialbumy i mixtape. Prawdziwym przełomem w jego karierze było podjęcie współpracy z Ryanem Lewisem, amerykańskim producentem i DJ-em, to właśnie z nim Macklemore stworzył takie hity jak Can’t Hold Us czy Thrift Shop.

Artysta już 29 kwietnia wystąpi w Warszawie w ramach trasy promującej jego najnowszy album.

Sam Smith prezentuje tytułowy kawałek z nadchodzącego albumu

Jakiś czas temu Sam Smith uchylił rąbka tajemnicy dotyczącej nadchodzącego albumu. Na ten moment znamy datę premiery – to już 27 stycznia i tracklistę Glorii, a także gości zaproszonych do współtworzenia płyty. Wraz z głosem Sama Smitha usłyszymy m.in. Jessie Reyez, Koffee, Kim Petras i Eda Sheerana. Krążek będzie czwartym w karierze brytyjskiego muzyka, gwiazdy m.in. ostatniego hitu Unholy. Jeżeli jesteście ciekawi pełnego spisu utworów znajdziecie go tutaj.

Dni do premiery są już niemalże policzone, a fani już teraz mogą zapoznać się z tytułowym singlem z albumu. Kawałek Gloria ukazał się 20 stycznia. Jak Wam się podoba?

Klaudia Sobotka prezentuje debiutancki singiel

Klaudia Sobotka dołączyła niedawno do wytwórni Sony Music, a już teraz zaprezentowała debiutancki singiel!

Vito Bambino prezentuje nowy singiel, Etna

Do sieci trafił właśnie nowy singiel Vito Bambino. Utwór Etna to zapowiedź nowego albumu artysty!

To nawet nie są one, czyli rzecz o coverach. Felieton

Kto jest właścicielem wykonania piosenki? Nie tym prawnym, tym wyobrażonym. W jaki sposób w wyobrażeniu społecznym decyduje się do kogo dany utwór należy? W jak wielu głowach I will always love you na zawsze pozostanie piosenką Whitney Huston, mimo że napisała ją Dolly Parton i zaśpiewała ją w doskonale chropowaty, moim zdaniem dużo bardziej tragiczny sposób.

Z jednej strony to tragiczne z jaką łatwością piosenkarze zabierają utwory ich pisarzom, czy pierwotnym wykonawcom. Z drugiej strony przecież to właśnie zapewniać może im długowieczność.

Czym jest więc instytucja coveru? Cover to wykonanie powtórne, nowe, nieoryginalne. Ale ponownie, jak rozpoznać ten oryginał? Czy Billie Holliday coveruje w Blue Moon Elvisa Priestleya? Nawet ironiczne zapisanie przeze mnie tej opinii przyprawia mnie o rozdrażnienie. Czyje są „oryginalne” wykonania piosenek Agnieszki Osieckiej?

A jeśli już taki właściciel wykonania jest twardo, kulturowo zdefiniowany i określony, to czym jest dobry cover? Odtworzeniem dawnego wykonania w sposób obrócony 180, czy może 360 stopni, a więc w sposób praktycznie powracajacy wiernie do niedoścignionego oryginału? My toxic treat, moja mała mania, to nie do końca konsensualne pokazywanie moim ulubionym ludziom piosenek Taylor Swift. W ten sposób puściłam kiedyś mamie wykonaną przez nią piosenkę September zespołu Earth, Wind & Fire. Najpierw włączyłam oryginał, potem rzeczony cover monologując przy tym o jej darze zamieniania piosenek w opowieści. Mama na to, słuchając mnie, trzeba przyznać, nieuważnie, odpowiedziała; no ale o czym ty mówisz, przecież ona tu śpiewa swoją piosenkę, no to nic dziwnego – ostatecznie potwierdzając tym moją opinię o Taylor zamieniającą wszystko w – no właśnie – swoją piosenkę. Tylko czy to dobrze, czy niedobrze? Jaki powinien być cover? Spróbowałam odpowiedzieć sobie na to pytanie przyglądając się kilku piosenkom – oryginałom i ich powtórnym wykonaniom, które uważam, za szczególnie w tym kontekście ciekawe.

Wonderwall

Na początek wielka oczywista. Przebój lat dziewięćdziesiątych, piosenka mam najbliższa wieczności, śpiewana i zagrana tak, jakby opowiadała o czymś dużo ważniejszym niż o końcu i potencjalnym początku miłości – może raczej o końcu i – potencjalnym – początku tysiąclecia. Pamiętam jak wielkim odkryciem była dla mnie ta piosenka w wieku lat może dziesięciu, i jak równie istotny był ten cover, około pięć lat później. Teraz wcale nie wydaje się odkrywczy, tym bardziej odkąd cała muzyka Ryana Adamsa pokryta została w moich oczach niesmakiem po dotyczących go oskarżeniach o molestowanie seksualne. Ale w swoim czasie niewątpliwie była jakimś punktem odniesienia – jak zachować kanon piosenki, jednocześnie całkowicie przenosząc ją w przestrzeń własnej wrażliwości i estetyki muzycznej. Co ciekawe na youtubie znaleźć można cover tej piosenki w wykonaniu Eda Sheerana, podpisany „Ryan Adams version”. Jakby Ryan co prawda nie przywłaszczył sobie całej piosenki Oasis, ale ten jeden, delikatny, pomysł na nią.

Will you still love me tommorow

W 2021 roku Carole King włączona została do Rock and Roll Hall of Fame, a na ceremonii z tej okazji jej piosenkę zaśpiewała Taylor Swift. Jakby ku podkreśleniu, że Carole jest jedną z tych pierwszych, kluczowych i najważniejszych opowiadaczek kobiecych historii w muzyce, tak ważnych dla jej następczyń. Ze swoim mężem pisała piosenki między innymi dla Arethy Franklin i The Beatles. W 1971 roku wydała album Tapestry, na którym śpiewa swoje własne piosenki. Album, który na stałe wpisał się w kanon muzyki amerykańskiej. Pionierki album dziewczyńskości. Śpiewa na nim teksty, które wcześniej dała innym kobietom, i które robiły z nich ogromne, ponadczasowe, powalajace na kolana hity – pieśni. Carole śpiewa swoje piosenki w inny sposób. Śpiewa je w taki sposób, że nie znając tej historii i nie wiedząc kto jest autorką tekstów, pomyśleć można by, że to ona śpiewa tutaj covery. Może zresztą tak jest – kto w końcu jest właścicielką wykonania piosenki You make me feel like a natural woman – Carole King, czy Aretha Franklin? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Ale wiem, że Carole śpiewa swoje teksty jak opowieści snute przy kawie w zamglonej kuchni. Zaczyna „looking out for the morning rain” jakby tak jak Carrie Bradshaw chciała powiedzieć, że she can’t handle hard news before noon. W tym samym czasie w Polsce wszyscy słuchali piosenek Osieckiej – ale ona kategorycznie nie śpiewała. Nie próbowała podebrać Maryli Małgośki i ubrać jej w bardziej melancholijną i saskokępską otoczkę. A szkoda.

Carole King próbowała i zrobiła to w ujmujący masę Amerykanek, ważny, prosty sposób, właściwy opowiadaczom i opowiadaczkom historii. Chociaż może większość państwa piosenkę Will you still love me tomorrow zna z przepięknego wykonania zepsołu Shireless, nie z kompletnie odwrotnego, autorskiego, wykonu Carole. Załączam więc wersję twórczyni.

Na zakręcie

Wracając do Osieckiej. Ta fraza powtarzana jest cyklicznie w polskich firmach fonograficznych w skutek czego co kilka lat spodziewać się należy nowej płyty zawierającej trochę nowe i trochę stare interpretacje jej wiecznych piosenek. Tak też wydarzyło się w przypadku pomysłu na nagranie nowOsieckiej. Do projektu zaproszono rozpoznawalnych polskich artystów i poproszono ich o zinterpretowanie w swój własny sposób wybranej piosenki Mistrzyni. Z piosenkami Osieckiej w ogóle rzecz jest zabawna, bo w większości przypadków napisane piosenki są trochę bezdomne – jakie wykonanie ich jest oryginalne? To pierwsze? To z Opola? To najsłynniejsze? Sprawa w jakimś stopniu rozwiązuje się, jeżeli konkretna piosenka napisana została dla konkretnej osoby. Wyjaśnia się też w pełni jeśli mamy do czynienia z wykonaniem tak bezkonkurencyjnym jak Maryla Rodowicz śpiewająca Wielką Wodę, czy no właśnie – Krystyna Janda śpiewająca Na zakręcie. Kto po niej śmiałby zaśpiewać tę piosenkę i nie czuć że to kompletnie nie działa.

Chyba tylko najważniejsi szczecińscy raperzy. Łona i Webber bowiem wzięli tę pieśń na cześć beznadziejnej miłości i potraktowali pomysł reinterpretacji w sposób totalny, pozostawiając mnie marzącą o ich reinterpretacji Młynarskiego – chociaż może cała ich twórczość tym właśnie jest. Webber zrobił więc beat, a Łona napisał swój rap o tej, jednej z moich ulubionych, historii, jedną pointą podsumowując 80% piosenek Osieckiej.

Oto są: 3 covery i 3 osobne pomysły czym jest piosenka, czym jest oryginał i czym może być cover. Do żadnego wniosku nie doprowadziły mnie te rozważania, ale jak zwykle dały wymówkę do rozmowy o dobrej muzyce.