Dwie największe gwiazdy muzyki latynoskiej łączą siły w nowym utworze.
Janelle Monáe powraca! Posłuchajcie nowego singla
Długi czas oczekiwania dobiegł końca. Wbrew ostatnim żartom Janelle Monáe powróciła do świata muzyki. Posłuchajcie!
Nowy singiel od Janelle Monáe już tu jest! Po długich zapowiedział Float oficjalnie zadebiutowało w czwartek 16 lutego. Piosenkę współtworzą Seun Kuti i Egypt 80 – nigeryjski muzyk oraz zespół, któremu przewodzi. To pierwsze wydanie od czasu ostatniego albumu Dirty Computer, który zadebiutował w 2018 roku, nie licząc singli nagranych do produkcji filmowo-serialowych. Sprawdźcie, jak prezentuje się utwór!
Urywki Float wędrowały po internecie już od dłuższego czasu. W krótkiej wymianie wpisów na Twitterze Monáe żartobliwie droczyła się z fanami, że nie wypuści nowej muzyki. Moment wydaje się być idealny, szczególnie na fali popularności filmu „Glass Onion”, w którym artystka miała okazję zagrać.
Janelle nie zdradziła, czy Float jest częścią większego projektu muzycznego.
Niall Horan zapowiada nowy album
Dobre wieści dla fanów Nialla Horana! Artysta właśnie zdradził, że już niedługo wyjdzie jego najnowszy krążek!
Piosenkarz na Instagramie poinformował fanów, że jego trzeci studyjny album The Show ukaże się 9 czerwca tego roku.
Ten album jest dziełem, z którego jestem tak dumny, a teraz nadszedł czas, aby przekazać go wam, abyście poszli i uczynili go swoim własnym.
Oprócz nazwy i daty premiery nie znamy więcej szczegółów dotyczących albumu. The Show będzie miał swoją premierę ponad trzy lata po wydaniu drugiego albumu, Heartbreak Weather, z 2020 roku.
Pierwszej zapowiedzi w postaci singla fani będą mogli posłuchać już niedługo. Heaven, czyli pierwszy singiel z najnowszego krążka pojawi się już w piątek!
Nic już nie będzie takie samo. Caroline Polachek – Desire, I Want To Turn Into You, 2023 (recenzja)
Wielbiciele hyper popu chyba nie mogli sobie wymarzyć sobie lepszego walentynkowego prezentu jak ten wręczony przez amerykańską wokalistkę Caroline Polachek. Na premierę Desire, I Want To Turn Into You przyszło nam czekać naprawdę długo, ale nie da się ukryć, że naprawdę było warto. Czy jednak jest to album, który ma szansę przebić się do świadomości niedzielnego słuchacza? Zdecydowanie na to zasługuje!
Zdawało się, że Desire praktycznie od momentu premiery pierwszego singla, Bunny Is A Rider, jest skazany na artystyczny sukces. Caroline Polachek już za sprawą swojego „debiutu”, czyli Pang, pokazała, że nie jest jej obce kreowanie historii, przy jednoczesnym tworzeniu muzyki. Dlatego od samego początku, czyli premiery klipu do wspomnianego już utworu, enigmatyczny motyw pościgu wśród kartonów z losowymi podpisami, zdawał się mieć jakiś ukryty sens. Im dalej w las, tym więcej pytań, bo kolejne piosenki i teledyski wcale nie dawały odpowiedzi na piętrzące się niedopowiedzenia. Zagadka pozostawała nierozwiązana, aż do dnia premiery. No i w końcu wiem…
Że nic nie wiem, naprawdę, bo Desire, I Want To Turn Into You to jedna wielka tajemnica. Pomimo ewidentnego łączenia wszystko ze wszystkim, od słów, przez dźwięki, aż po elementy wizualne, nie dostajemy na tacy żadnej wskazówki o co tak naprawdę chodzi. Caroline Polachek mistrzowsko sobie z nami pogrywa, co nie zmienia faktu, że podarowała nam kawał świetnej muzyki, której nie przeszkadza wspomniana już zagadka. Być może wcale jej tu nie ma, a ja tylko nadinterpretuję wszystko to, co usłyszałem i zobaczyłem. Co jednak się liczy, jestem tym wszystkim zaintrygowany i to zdecydowanie bardziej, niż zwykle.
Pod warstwą tych wszystkich atrakcji, za Desire kryje się historia o wychodzeniu ze swojej strefy komfortu. Caroline Polachek wyrusza w wielką podróż, opuszczając wielkomiejską dżunglę, kierując się ku naturze, aby dowiedzieć się czym są emocje w swej najczystszej postaci. Tym samym na naszych oczach dokonuje się jej transformacja. Z anonimowej indywidualistki, która wręcz błaga o atencję, staje się jedną z miliarda ludzi na planecie zwanej Ziemią. Być może nie jest taka jak inni, ale jest jedną z nich, bo respektuje uczucia innych, ale też i swoje, akceptując to kim naprawdę jest.
Ogromną zaletą Desire, I Want To Turn Into You jest fakt, że zawarł w sobie tą historię, zarówno tą słyszalną w treści, jak i widzialną w teledyskach. Caroline udało się pójść o krok dalej w porównaniu do swojego poprzedniego działa, tworząc coś niemalże uzależniającego i wprawiającego moje szare komórki w ruch. To rzadkie, żeby współczesny artysta muzyki pop, również tej alternatywnej, potrafił wzbudzić we mnie szczere zaintrygowanie, czyniąc tą recenzję dłuższą, niż zwykle. Polachek zaprosiła nas na niesamowitą muzyczną wyprawę, gdzie i Ty też możesz zaznać tej transformacji, jednak będzie możliwe to tylko wtedy, gdy porzucisz wszelakie oczekiwania.
Desire to również podróż dla samej Polachek, która postanowiła poeksperymentować ze swoim eksperymentalnym stylem. Tym samym klasyczna dla niej awangardowa mieszanka popu i ambientu nabrała nowej jakości, podtrzymując nowoczesną i minimalistyczną produkcję swoich kompozycji. Caroline pomieszała to wszystko z latynoską gitarą, house’owym bitem czy bliskowschodnimi motywami muzycznymi, kreując nową jakość swoich melodii. Choć nie przepadam za porównaniami, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Desire jest następcą klasycznego Ray Of Light, tworząc niemalże siostrzany duet.
Co tu dużo kryć, tu nie ma słabych numerów. Desire, I Want To Turn Into You cieszy przy każdym z dwunastu kompozycji. Crude Drawning Of An Angel, Fly To You, Hopedrunk Everasking oraz Butterfly Net należą do tej spokojnej i ambientowej sekcji, równoważąc raczej ekstatyczny charakter tego krążka. Po drugiej stronie stoją Welcome To My Island, Bunny Is A Rider, Sunset oraz I Belive, które wręcz płoną od chęci niemalże pierwotne tańca. Natomiast Pretty In Possible, Blood And Butter, Smoke i Billions zapraszają na chwilę zadumania, choć w oprawie nieco żywszych dźwięków. W końcu emocje nie są statyczne, więc czemu i melodia ma taka być.
Desire, I Want To Turn Into You to przyszły klasyk, który za parę lat będzie wspominany przez nowe pokolenie artystów, jako źródło ich inspiracji. Caroline Polachek jest jedną z najbardziej oryginalnych artystek XXI wieku i mam nadzieję, że jeszcze przez długie lata będzie cieszyć publiczność swoją muzyką. Nic już nie będzie takie samo, tym bardziej na wyspie Polachek.
EP-ka, która zmieniła życie Karin Ann
side effects being of human, czyli rok od premiery EP-ki, która odmieniła życie Karin Ann.
Pod koniec lutego 2022 roku światło dziennie ujrzała EPka słowackiej wokalistki Karin Ann. Z całą pewnością bardzo pozytywne przyjęcie tej płyty zmieniło życie artystki. To właśnie po premierze side effects being of human zagrała koncerty na jednej scenie, z takimi gwiazdami muzyki jak: Imagine Dragons, My Chemical Romance, Youngblud,czy Alfie Templemanem. Słowaczka, pomimo młodego wieku, ma na swoim koncie sporo sukcesów. Otrzymała liczne nagrody za swoją twórczość, w tym dla najlepszego teledysku na Monachium Music Video Awards i Odkrycie Roku na Zebrik Awards w Czechach. W sierpniu 2021 roku przeszła do historii jako pierwsza słowacka artystka, która pojawiła się na billboardzie na Times Square w ramach programu muzycznego Spotify EQUAL.
Mam nadzieję, że dzięki swojej muzyce będę miała szansę nieść przesłanie dla młodych ludzi. Jest tak wiele kwestii, o których trzeba mówić głośno. Piosenkarzom zawsze mówi się, że mają tylko śpiewać, a ja chcę być postrzegana jako ktoś więcej niż tylko piosenkarka.
Obecnie artystka pracuje nad nowym materiałem. Pod koniec stycznia mogliśmy usłyszeć jej najnowszy singiel for a moment. Czekacie?
