Mówią, że nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale za to rzekę od tych artystów można odtwarzać bez końca.
Miley Cyrus – River
Living in an April shower! Po sukcesie piosenki „Flowers” Miley Cyrus powróciła z nową płytą „Endless Summer Vacation” i nowym singlem. „River” jak wspomniała piosenkarka w jednym z wywiadów to bardzo niegrzeczna piosenka do potańczenia. A dlaczego niegrzeczna? Tego musimy się sami domyśleć.
Ochman – River
Cofnijmy się na chwilę do zeszłego roku, kiedy to Krystian Ochman reprezentował Polskę na Eurowizji. Artysta z piosenką „River” przełamał złą passę naszego kraju i po pięciu latach znaleźliśmy się w finale, gdzie artysta uplasował się koniec końców na 12 miejscu.
Bishop Briggs – River
„River” to zdecydowanie najbardziej popularna piosenka z repertuaru Bishop Briggs. Utwór stał się hitem i dotarł do pierwszej dziesiątki na trzech różnych listach przebojów Billboard, a także został numerem jeden na liście Spotify US Viral 50.
Eminem ft. Ed Sheeran – River
Dziewiąta płyta Eminema pt. „Revival” przyniosła nam duety z Beyonce, Kehlani, P!nk, ale również ten z Edem Sheeranem. Ich wspólny utwór „River” opowiada o trudnej, wręcz toksycznej relacji, a podbiciem tego jest teledysk wyreżyserowany przez Emila Nava.
Justin Timberlake – Cry Me A River
„Cry Me a River” to drugi singiel promujący debiutancki album Justina Timberlake’a. W piosence gościnnie pojawia się raper Timbaland, który również wyprodukował utwór. Według plotek piosenka jest o relacji Justina z Britney Spears, a wszystko dlatego, że w teledysku do utworu pojawia się kobieta łudząco podobna do artystki.
W tym roku Szwajcaria stawia na zwycięzcę talent show i młodą krew, która ma do przekazania ważne przesłanie.
PÓŁFINAŁ: 1 / POZYCJA STARTOWA: 8
POZNAJ ARTYSTĘ I UTWÓR
Remo Forrer urodził się 5 września 2001 roku w Sankt Gallen we wschodniej Szwajcarii. Od wczesnego dzieciństwa interesował się muzyką, co doprowadziło go do nauki gry na flecie, akordeonie i ostatecznie na pianinie, na którym sam nauczył się grać. 21-latek zgłosił się do trzeciej edycji telewizyjnego talent show The Voice of Switzerland. Na przesłuchaniach w ciemno wykonał utwór Someone You LovedLewisa Capaldi, a swoje krzesła odwrócili wszyscy czterej trenerzy, ostatecznie trafiając do drużyny Noah Veraguth. Na bitwach wokalista zaśpiewał Say You Won’t Let GoJamesa Arthura, zaś w finale sięgnął po repertuar Harryego Styles’a i Sign of the Times, co poprowadziło go do zwycięstwa. Brał też udział w niemieckim programie Zeig uns deine Stimme!zyskując uwagę niemieckich słuchaczy. Aktualnie pracuje nad debiutanckim krążkiem. Na koncie ma dwa single i występy w programach muzycznych.
Szwajcarskie eliminacje do Eurowizji 2023 rozpoczęły się jeszcze w minionym roku. Spośród około 500 zgłoszeń do kolejnego etapu przeszło 30 najlepszych. W stawce ostatecznie pozostało 6 wykonawców, którzy zaprezentowali się na żywo. Uczestników w stosunku 50/50 oceniały dwa panele: pierwszy składający się ze 100 reprezentantów szwajcarskiej publiki, a drugi – z zagranicznych ekspertów, którzy w poprzednich latach zasiadali w swoich krajach w jury podczas Eurowizji. Eliminacje zwyciężył Remo Forrer z utworem Watergun. Wśród autorów szwajcarskiej propozycji jest Tribbs, czyli Mikołaj Trybulec oraz Ashley Hicklin i Argyle Singh. Za produkcję odpowiedzialni są Thomas Oeler i Pele Loriano. Piosenka jest opisana jako mocna ballada o bezsilności w obliczu konfliktów na tym świecie. W artykule Forrer powiedział: „Moje pokolenie musi żyć z konsekwencjami decyzji, których nie podjęliśmy. To frustrujące, ale wciąż mam nadzieję, że zmiany są możliwe”.
POZNAJ KRAJ
Na kartach eurowizyjnej historii Szwajcaria zapisała się już na zawsze. To właśnie tamtejsze Lugano było gospodarzem historycznego, pierwszego konkursu. Mało tego, reprezentująca organizatorów Lys Assia za sprawą utworu Refrain jako pierwsza sięgnęła po eurowizyjne Grand Prix. Wokalistka w następnych latach w roli uczestniczki pojawiła się jeszcze dwukrotnie, jednak nigdy nie powtórzyła swojego sukcesu. Z resztą sama Szwajcaria na kolejny triumf musiała czekać aż do 1988 roku. Jednak jak wygrywać to w wielkim stylu, bowiem triumfatorką tamtego konkursu została Celine Dion, stojąca wówczas u progu wielkiej kariery.
Jednak ostatnie lata dla Szwajcarii nie były zbyt udane. Reprezentanci wiecznie neutralnego kraju nieczęsto kwalifikowali się do finału, a jeżeli już udała się ta sztuka to lądowali poza czołową 10. Przełom przyszedł w 2019 roku, za sprawą Luci Hanni’ego, którzy w tanecznym stylu nie dość, że awansował do finału to jeszcze wylądował w nim tuż poza podium. Idąc za ciosem w 2020 wybór padł na artystę znanego jako Gjon’s Tears, który z balladą Répondez-moi był stawiany jako jeden z faworytów do wygrania całego konkursu. Jednak czy to właśnie Szwajcaria sięgnęłaby po trofeum nie dowiemy nie nigdy, bowiem Eurowizja 2020 została odwołana. Gjon dostał druga szansę od szwajcarskiego nadawcy, którą z utworem Tout l’univers wykorzystał najlepiej jak mógł. Jak inaczej można nazwać wygraną półfinału oraz trzecie miejsce (a przy okazji wygraną głosowania jury) podczas Eurowizji 2021?
W 2022 roku kraj reprezentował Marius Bear z piosenką Boys Do Cry. W finale zdobył 78 punktów, zajmując 17 miejsce.
Leonard Cohen wielkim poetą był. To wie każdy. Nie dostał Nobla jak Dylan – ale primo – może to dlatego, że nie zdążył, bo dopiero przyznanie Bobowi statuetki stworzyło koniunkturę odpowiednią do nagradzania pieśniarzy, (proszę zauważyć, że Homer też Nobla nie wygrał), secundo – przewidział dokładną datę swojej śmierci i wydał pożegnalny album tuż przed tym incydentem – sztuczka taka udała się do tej pory tylko jemu i Bowiemu. Geniusz jest więc niepodważalny i podważać go nie ma powodu, innego może niż czysta chęć wszczęcia awantury.
Ale co to znaczy? Jeśli ma zachwycać to kogo naprawdę, niezaprzeczalnie zachwyca? Na to jest kilka odpowiedzi. Na przykład, że fanów Shreka – czyli 70% populacji z dostępem do popkultury. Nawet ci najbardziej niezainteresowani hymnami quasikościelnymi, poezją śpiewaną i melodramatami, nawet oni mają w sobie specjalne miejsce dla utworu Hallelujah zaśpiewanego przez Rufusa Wainwrighta. Są tacy, co twierdzą, że piosenki powinno się śpiewać, nie mruczeć, a to nieporozumienie prowadzi ich do wyszukiwania coverów nagrań Cohena. W 2016 rok The Rolling Stone opublikował ranking dziesięciu najlepszych reinterpretacji jego utworów. Poznałam w ten sposób Jeffa Buckeleya, więc taka profanacja Cohenowych mruczanek przyniosła mi jakieś korzyści, ale rozchodzi się o to, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów, cytując klasyk polskiego kina.
Kto jeszcze słucha Cohena? Polacy. Przynajmniej tak główny zainteresowany odpowiedział złośliwej dziennikarce w wywiadzie z 1985 roku. Może coś w bezdennej beznadziei jego tekstów i aranżacji przemawia do mieszkańców kraju w którym przez 80 % roku mży oraz pada.
Ale to nie o tym chciałam opowiedzieć, tak naprawdę. Skąd mi się wziął Cohen? Rocznica jego śmierci jest w lutym, poza tym idzie wiosna, jedyna pora roku w której łatwo jest tu słuchać prostych, naiwnych, idiotycznie optymistycznych piosenek. Więc dlaczego ja uparcie powracam do najsmutniejszych piosenek zimowych? Wcale nie przez masochizm. Nic a nic.
Otóż koniec marca to był dobry muzycznie czas dla pretensjonalnych dziewcząt. 24 wyszedł nowa płyta Lany Del Rey, z najlepszymi recenzjami od dawna. Tydzień później ukazał się pierwszy pełnowymiarowy album zespołu boygenius – stworzonego przez Phoebe Bridgers, Lucy Daus i Julian Baker. Każda z nich funkcjonuje jako samodzielna piosenkarka, ich płyty snują się pomiędzy alternatywą, popem a indie rockiem, między nastoletnią wściekłością, a spokojem i choć to wszystko to bardzo ogólny opis, to jest to właśnie świeża, wiosenna muzyka, którą, tak jak nowy album Lany, proszę koniecznie sprawdzić.
I w obu tych, powstających osobno, skupionych na kobietach albumach, w nich obu jest Leonard Cohen. Co tam robi? Bardzo dziwny zbieg okoliczności, ale naprawdę nie podejrzewam Lany del Rey i Phoebe Bridgers o pracowanie razem. Zwalam to raczej na wiosnę i nieśmiertelność klasyków.
A więc proszę sobie wyobrazić, że na obu tych albumach kluczowym i powracającym odniesieniem jest jedna – ta sama – piosenka Cohena. Wcale nieznana, nie było jej w Shreku, ani innych prominentnych kreskówkach. Całkiem zwyczajnie metafizycznym splotem okoliczności wers z Hymnu Leonarda Cohena, z 1995 roku – mówiący że There is a crack, a crack in everything //That’s how the light gets in – Wszystko jest popękane, i przez to właśnie przedostaje się światło – pojawił się, pewnie przez te szczeliny rzeczywistości, na dwóch wydanych w końcu marca albumach. boygenius śpiewa, że co prawda nie są mężczyzną w kryzysie egzystencjalnym w średnim wieku, ale się zgadzają. Lana poświęciła mu dwie, najpiękniejsze piosenki na swojej płycie, zawodząc o tym, że trzeba trochę łamać swoje serce, żeby wpuścić w nie światło.
Jak bardziej można by nie wszystek umrzeć, niż poprzez bycie cytowanym na albumach dziewiętnasto- i trzydziestoośmioletnich dziewczyn, sześć lat po swojej śmierci? Nie można.
Reprezentant Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji powrócił z nowym utworem.
W poniedziałek, 3 kwietnia Krystian Ochman za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował o premierze najnowszego singla. W piątek, 14 kwietnia miała miejsce jego premiera. Za słowa i muzykę odpowiada sam Ochman we współpracy z Karolem Serkiem oraz Pawłem Wawrzeńczykiem.
Nie zawsze czujemy się dobrze z tym w jaki sposób dojrzewamy, w jakim kierunku ewaluujemy, ale zmiana jest niezbędna. Dla artysty zmiany z duchem czasu są ważne. Albo zmieniamy się, albo zostajemy w tyle.
– mówi o singlu Krystian Ochman
Krystian Ochman to artysta, o którym zrobiło się głośno za sprawą wygranej w 11. edycji programu The Voice of Poland. Po finale, w grudniu 2020 roku wydał swój debiutancki singiel Światłocienie. W 2021 roku ukazał się jego pierwszy album, zatytułowany Ochman. Z piosenką River reprezentował Polskę na 66. Konkursie Piosenki Eurowizji, zajmując ostatecznie 12. pozycję.
W 2023 roku Ochman wydał już dwa single: Bronia (który powstał we współpracy z ukraińską piosenkarką Jerry Heil) oraz kawałek Cry For You, w którym usłyszeć zespół Kalush Orchestra, czyli zwycięzców 66. Koncertu Piosenki Eurowizji.
W miniony piątek ukazał się najnowszy album zwyciężczyni Eurowizji Junior Roxie Węgiel zatytułowany13+5. Wraz z nim wokalistka podzieliła się też teledyskiem do nowego singla Jak na filmach.
Piosenka jest nietypowa w porównaniu z dotychczasową twórczością Roxie, ponieważ część tekstu jest rapowana i wyraźnie odznacza się mocny bit. Teledysk do utworu jest odważny i kobiecy, cały zachowany w czarno-białej kolorystyce.
Wokalistka niedawno ukończyła pełnoletność i chce pokazać, że nie jest już małą dziewczynką. Zresztą sam tytuł płyty nawiązuje do wieku, w którym artystka rozpoczęła karierę czyli 13 lat i tego, że upłynęło już 5 kolejnych lat, podczas których bardzo wiele się zmieniło.