Fall Out Boy powraca do korzeni. Fall Out Boy — So Much (For) Stardust, recenzja (2023)

Na nowości od Fall Out Boy czekaliśmy 5 lat. MANIA, czyli poprzedni album grupy był wielkim eksperymentem, który w moim odczuciu nie jest najlepszy w ich dorobku. Najdłuższa przerwa od wydawania muzyki nie poszła jednak na marne. So Much (For) Stardust to powrót do korzeni udowadniając, że stare brzmienia zawsze sprawdzają się najlepiej. Obecna era Fall Out Boy przenosi fanów w nostalgiczny świat, sprawiając, że powrót grupy jest jednym z najważniejszych muzycznych powrotów w emo świecie.

Krążek rozpoczyna Love From The Other Side będący także lead singlem. Dynamika utworu zmienia się diametralnie — z lekko nużących dźwięków pianina oraz orkiestry smyczkowej wyłaniają się rockowe brzmienia gitar z perkusją, które przeplatają się ze wspomnianymi wcześniej instrumentami. 

Hold Me Like A Grunge cofa nas do czasów świetności zespołu, dzięki teledyskowi, będący kontynuacją ich historii z Dance, Dance i This Ain’t Scene It’s A Goddamn Arms Race oraz poniekąd do lat 80. wykorzystując do utworu sample z Another One Bites The Dust brytyjskiej grupy Queen. A przebojowe, nieco radiowe So Good Right Now jest pozycją, która świetnie wpasowałaby się do ery Save Rock And Roll.

So Much (For) Stardust ma jeszcze jeden mocny akcent, którym jest I Am My Own Muse, czyli żywiołowa opera rockowa stworzona z pomocą London Metropolitan Orchestra. Równie imponującą pozycją jest ballada Heaven, Iowa. Te dwa utwory świetnie ukazują wszechstronny talent wokalny Patricka Stumpa. Swoją drogą można na tym albumie zauważyć, że wokalista świetnie się odnajduje w piosenkach, czego idealnym przykładem są wspomniane wcześniej utwory, oraz drugi singiel z albumu, czyli Heartbreak Feels So Good.

Warto również przystanąć przy utworze So Much (For) Stardust mający nawiązujący do poprzednich utworów. Najbardziej charakterystycznym cytatem świadczącym o podobieństwie będzie You were the sunshine of my lifetime What would you trade the pain for? z lead singla ósmego albumu grupy czy powtarzane kilkukrotnie słowo low, będące wyróżnikiem dla The Kindsugi Kid (Ten Years). Jednak So Much (For) Stardust jest również symboliczną piosenką pokazującą zmagania z chorobą dwubiegunową, z którą zmaga się gitarzysta grupy Pete Wentz. Stąd też mamy nowe logo grupy, czyli uśmiechnięta oraz smutna twarz inspirowana popularnym symbolem yin-yang.

Fall Out Boy stworzyli bardzo dobry album, który udowadnia, że zespół potrafi wnieść do obecnej punkowej muzyki odrobinę nostalgii. Dyskografia grupy wzbogaciła się o kolejną perełkę, która nie powiedziała ostatniego słowa. Jestem ciekawa, jak materiał będzie brzmiał na ich koncercie w Warszawie, a zapowiada się naprawdę obiecująco.

Eurowizja 2023. Armenia i „Future Lover” (Brunette)

Rok temu propozycja Armenii Eurowizji nie zwojowała, jednak po konkursie stała się międzynarodowym hitem. Jak potoczą się losy tegorocznej reprezentantki tego kraju, Brunette? Przekonamy się niebawem, tymczasem poznajcie bliżej kolejną uczestniczkę tegorocznego konkursu.

Półfinał: 2 / Pozycja Startowa: 2

Poznaj artystkę i utwór

Elen Yeremyan, znana lepiej jako Brunette urodziła się 27 maja 2001 roku w stolicy Armenii, Erywaniu. Już od małego zainteresowała się śpiewaniem, a swoją przygodę z muzyką zaczęła od publikowania coverów w sieci. Swój pierwszy singiel Love the Way You Feel wydała w 2019 pod skrzydłami organizacji non-profit Nvak. Jest to fundacja założona przez Tamar Karpelian (amerykańsko-ormiańska wokalistka, która w 2015 reprezentowała Armenię na Eurowizji w ramach formacji Geneaology), która skupia się między innymi na wyszukiwaniu i promocji młodych, obiecujących żeńskich talentów w krajach dotkniętych zawirowaniami politycznymi, społecznymi czy ekonomicznymi.

Współpraca ta pozwoliła Brunette na rozwój swojej kariery, a jej następnymi singlami zostały Uzum em urishin, Gisher, Smoke Break czy Bac kapuyt achqerd. Szczególnie ten ostatni stał się popularny w Armenii i w przeciągu siedmiu miesięcy zdobył 5 milionów wyświetleń na YouTubie. Twórczość wokalistki inpirowana jest popem, R’n’B czy soulem. Chociaż Brunette nie ma długiego stażu na rynku, to już teraz cieszy się sporą popularnością. Na Instagramie ma 316 tysięcy obserwujących, natomiast na TikToku śledzi ją 90 tysięcy osób.

Brunette oprócz swojej solowej działalności udziela się też w innych projektach. Należą do nich girlsband En Aghjiknery (ThoseGirlz), który wylansował hit Menq. Elen jest także częścią Project12 – formacji specjalizującej się w ulicznych występach, podczas których jej członkowie śpiewają covery okraszone ciekawymi występami.

1 lutego ormański nadawca AMPTV ogłosił, że Brunette została wewnętrznie wybrana na tegoroczną reprezentantkę Armenii. Proces wyboru ruszył tuż po Eurowizji Junior 2022, która odbyła się w Erywaniu. Jak tłumacz Hovhannes Movsisyan, dyrektor wykonawczy tamtejszej telewizji publicznej — po międzynarodowym sukcesie Rosy Linn nadawca postanowił kontynuować strategię wysyłania młodych artystów. Premiera eurowizyjnej propozycji Brunette, Future Lover odbyła się 15 marca. Tekst ballady częściowo opiera się na internetowych cytatach z blogów i mediów społecznościowych, a jak mówi sama wokalistka:

Future Lover to poetyckie płótno, list bez adresata. Pamiętam, jak kiedyś przeglądałam telefon i zobaczyłam piękny cytat, który był tak prostą, ale piękną myślą, że natychmiast mnie zainspirował. Słowa zamieniły się w melodię i cała gama emocji po prostu eksplodowała. Przez całe życie wszyscy szukamy tego jedynego – przyszłego kochanka, ucieleśnienia naszych marzeń, ideałów, lęków…

Poznaj Kraj

Armenia na Eurowizji debiutowała w 2006 roku i od razu zajęła miejsce w Top10. Od tego czasu ten kaukaski kraj nie wziął udziału w konkursie zaledwie dwa razy. Było to w 2012 oraz 2021 roku i oba przypadki były związane z konfliktem z Azerbejdżanem. Za pierwszym razem Ormianie bali się wysłać reprezentanta do wrogiego kraju ze względów bezpieczeństwa. Dwa lata temu nadawca był zmuszony zrezygnować z konkursu przez skutki eskalacji walk o Górski Karabach i trudną sytuację wewnętrzną w kraju. Najlepszy rezultat Armenii na Eurowizji to miejsce czwarte zajmowane w 2008 (Sirusho) oraz 2014 (Aram MP3) roku.

Rok temu Armenię reprezentowała Rosa Linn z utworem Snap. I chociaż wokalistka zajęła w finale dopiero 20. miejsce, to śmiało może mówić o innej, ważniejszej wygranej. Jej konkursowa propozycja stała się viralem na TikTokum co otworzyło jej drzwi do międzynarodowej kariery, a Snap się radiowym przebojem, który dotarł do czołówki notowań list przebojów w Belgii, Holandii, Polsce, Łotwie, Słowacji, Austrii, Szwajcarii czy Izraelu. Obecnie Snap na samym Spotify ma ponad 585 milionów odsłuchań, co jest drugim w historii wynikiem jeżeli chodzi o eurowizyjne propozycje. Pierwsze miejsce należy do Duncana Laurence’a (Arcade), z którym to Rosa nagrała utwór WDIA (Would Do It Again).

RokArtystaPiosenkaFinałPółfinał
MiejscePunktyMiejscePunkty
2006André„Without Your Love”81296150
2007Hayko„Anytime You Need”8138
2008Sirusho„Qélé, Qélé”41992139
2009Inga & Anush„Jan Jan”1092599
2010Eva Rivas„Apricot Stone”7141683
2011Emmy„Boom Boom”1254
brak reprezentanta w 2012
2013Dorians„Lonely Planet”1841769
2014Aram Mp3„Not Alone”41744121
2015Genealogy„Face the Shadow”1634777
2016Iveta Mukuchyan„LoveWave”72492243
2017Artsvik„Fly with Me”18797152
2018Sevak Khanagyan„Qami”1579
2019Srbuk„Walking Out”1649
2021Athena Manoukian„Chains on you”Konkurs Odwołany
brak reprezentanta w 2021
2022Rosa Linn„Snap”20615187
2023Brunette„Future Lover”????

Dawid Kwiatkowski prezentuje nowy singiel inspirowany Paryżem

Wyczekiwane muzyczne nowości od Dawida Kwiatkowskiego już są! Artysta właśnie zaprezentował Café de Paris, który zapowiada nowy materiał muzyka. Posłuchajcie!

Frankie Goes To Hollywood mogą pojawić się na tegorocznej Eurowizji

Popularny popowy zespół z lat 80. został zaproszony do Liverpoolu przez organizatorów tegorocznej Eurowizji. Artyści mają uświetnić Konkurs swoim wyjątkowym występem.

Frankie Goes to Hollywood to synth-popowa grupa założona w 1980 roku właśnie w Liverpoolu. Zespół, w którego skład wchodzą Holly Johnson, Paul Rutherford, Mark O’Toole, Brian Nash i Peter Gill mają na koncie takie hity jak The Power of Love oraz Relax.

Choć na koncie mają zaledwie dwa albumy studyjne, które, między innymi, w Niemczech pokryły się platyną i złotem, to zespół na stałe zapisał się na kartach światowego popu, zgarniając statuetki na takich galach jak Brit Awards oraz MTV Video Music Awards.

Zdaniem The Mirror, brytyjskiego dziennika bulwarowego, organizatorzy tegorocznej Eurowizji podjęli rozmowy z członkami zespołu Frankie Goes to Hollywood odnośnie do ich pierwszego od blisko 20 lat występu.

Chcielibyście zobaczyć tę grupę na tegorocznej eurowizyjnej scenie?

Satyra na świat. Mudhoney – Plastic Eternity, 2023 (recenzja)

Może się wydawać, że jeśli ktoś jest prekursorem w jakiejś dziedzinie to wszyscy raczej o tym wiedzą. Okazuje się, że nic bardziej mylnego, a przynajmniej nie w przypadku grupy Mudhoney.

Chociaż przez wielu uznawana jest za jednego z pionierów grunge’u nie przysparza jej to wcale wielkiej popularności. I to jest dowód na to, że nie zawsze o nią chodzi. Bo chociaż nie każdy powie o nich coś więcej, to jest to kawał historii, która rozpoczęła się już w latach 80 w Siettle.

Komentowanie rzeczywistości to dla Mudhoney z pewnością nie jest pierwszyzna. A że w ostatnich latach działo się bardzo dużo, to o tematy mogło być nawet łatwiej niż zazwyczaj. To słychać na najnowszym albumie zatytułowanym Plastic Eternity.

Na krążku znalazło się 13 utworów. Tym, którym grupa zdecydowała się otworzyć album, jest Souvenir Of My Trip. To taka krótka muzyczna piłka, która może powybijać kilka okien, bo jeśli zastanawialiście się kiedyś, czy w ogóle można podsumować w dwóch zwrotkach temat rzekę, którym jest wpasowywanie się i odnajdowanie się w tym, co tu i teraz to panowie z Mudhoney w 2 minuty i 35 sekund udowodniają, że dla chcącego nic trudnego. Oczywiście, jeśli tak jak oni ma się kilkudziesięcioletnie doświadczenie w tej branży.

Gdyby brakowało wam sprawdzonego, zadziornego grania wyciągniętego ze starej szkoły to bardzo prawdopodobne, że któraś z kompozycji umieszczonych na tej płycie wpadnie wam w ucho i spełni wasze oczekiwania z tej prostej przyczyny, że Mudhoney przeprowadzają nas przez różne kombinacje, trzymające się tego rockowego zacięcia, które właściwie zawsze się sprawdza.

Coś mi się wydaje, że Almost Everything przypadnie do gustu zwłaszcza tym, którzy odnajdują się w stylistyce lat 60 i 70.

Bunt fascynuje nie od dziś. Tego buntu na tym albumie jest dużo. Mamy Cascades of Crap i zapewne nieprzypadkowo następujący po nim Flush The Fascist, będący bardziej melorecytacją niż piosenką.

Jeśli macie swoją osobistą listę albumów, które włączacie, kiedy jesteście wściekli na świat, to możecie spokojnie dorzucić do nich właśnie ten.

Move Under to kolejna pozycja, w której Mudhoney konsekwentnie trzyma się jasno zarysowanego rytmu. Jeśli ktoś śledzi poczynania grupy, ten utwór zapewne słyszał wcześniej, bo był to jeden z singli promujących album.

Czy muzyka może być spokojna tylko z pozoru? Severed Dreams In The Sleeper Cell wrzuca słuchacza w podskórne poczucie niepokoju jeszcze zanim popłyną jakiekolwiek słowa.

Teksty, których wysłuchałam chociaż nowe, są dość typowe dla Mudhoney. Here Comes The Flood, to kolejny utwór, który pod tym względem można potraktować wielowymiarowo. Tak czy inaczej, to kolejna satyra na otaczający nas świat. I chociaż Interpretacji będzie wiele. Pozostaje Tylko pytanie, czy któraś okaże się tą właściwą.

Krzyk to nie jest rozwiązanie wszystkich problemów, ale potrafi przynieść ulgę. Wiedzą to doskonale wszyscy muzycy, ale rock, punk czy grunge sięga po niego nadzwyczaj często. W Human Stock Capital macie dość pokaźną próbkę.

Zapowiadając Plastic Eternity, panowie obiecywali nam ,,jazdę przez wszystkie proto – gatunki rocka”. Zestawiając ze sobą następujące kolejno Tom Herman’s Hermits oraz One Or Two można śmiało powiedzieć, że dotrzymali danego słowa.

Cry My An Atmospheric River to kolejna muzyczna krótka piłka, naszpikowana zaczepnym tekstem. Kompozycja jeszcze raz przypomina, że na tym konkretnym albumie rządzą przede wszystkim gitary i bębny.

Nie tylko środowisko można zanieczyścić. Z relacjami międzyludzkimi radzimy sobie równie średnio, jak z ociepleniem klimatu. Tym razem muzycy Mudhoney wzięli na warsztat wszechobecną sztuczność, a swój sprzeciw wobec niej upchnęli w Plasticity.

Plastic Eternity zamyka utwór Little Dogs, który stylistycznie znowu zabiera nas w podróż w czasie.

Mudhoney kolejny raz zrobili to, na czym najzwyczajniej w świecie się znają. Dość kontrowersyjnie podsumowali rzeczywistość, a swoje teksty ubrali w sprawdzone brzmienia, chociaż jest kilka smaczków, które mogą zaskoczyć, tych bardziej wsłuchanych w twórczość zespołu.