Strona główna Blog Strona 775

Tori Amos wystąpiła w Spodku. Fotorelacja Sławomira Dudy

Wczoraj (28.04) w katowickim Spodku wystąpiła amerykańska wokalistka i pianistka Tori Amos, w ramach trasy promującej jej najnowszy album „Ocean to Ocean”. Kilka tysięcy fanów miało okazję wysłuchać utworów pochodzących nie tylko z nowego wydawnictwa artystki, ale również nieco starszych. Co ciekawe, Tori Amos wykonywała je często w całkowicie innych aranżacjach niż znamy je z nagrań.

W roli supportu wystąpiła Skaar – młoda norweska wokalistka, która zadebiutowała w 2020 roku płytą „The Other Side of Waiting”.

Organizatorem koncertu była agencja Metal Mind Productions. Zapraszamy do fotorelacji z wydarzenia.

Paulina Przybysz rozpoczyna trasę koncertową (daty i bilety)

Paulina Przybysz już w maju rozpocznie swoją trasę koncertową, promującą wydany 21 kwietnia album pt. Wracając. Koncerty odbędą się m. in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach i Gdańsku.

Najnowszy album artystki, wydany nakładem wytwórni Def Jam Recordings, zawiera 13 utworów. Na płycie nie zabrakło również gości. Paulina Przybysz zaprosiła do nagrania Margaret, Szczyla, Miłego ATZ, Ryfę Ri oraz asthmę.

Sama artystka o płycie w swoich social mediach pisze tak:

Proces „Wracania” był drogą we wszystkich kierunkach. Wiele rzeczy przyszło naturalnie, zadałam sobie miliardy pytań na przestrzeni tych mniej więcej dwóch lat, bo utwory powstawały przez taki czas. Otworzyłam się na nowe rozwiązania i przyjmowałam wyzwania. Po drodze angażowałam się w wiele innych projektów, które bardzo wiele mnie uczyły i spotykały z talentami niezwykłych postaci, co też ta płyta myślę oddaje.

Piosenki o równowadze, o oswajaniu smutku i cienia, o tęsknocie za naturą, o końcu świata, burdelu w polityce. O wewnętrznych cichych rewolucjach, subtelnościach w relacjach i z pewnością o miłości. Tego możemy spodziewać się po nadchodzącej trasie „Wracając”.

Odsłona koncertowa Pauliny Przybysz to nadal wiernie wybrzmiewające hip-hop i soul. Tym razem jednak Paulina wpuszcza do swojego świata elementy klasycznych popowych ballad, tanecznych momentów, głębokiego basu czy trapowej narracji rytmicznej. „Wracając” zobowiązuje! Poza nowymi piosenkami usłyszycie powroty bardzo nieoczywiste – ale jakie, to do samego końca pozostanie tajemnicą. 

Album i trasa Przybysz przyniosą soundtrack pełen refleksji, a to wszystko podane przez Paulinę ze składem doskonałych muzyków:

instr. klawiszowe: Patryk Kraśniewski

gitary, wiolonczela: Paweł Zalewski

bas: Krzysztof Baranowski

perkusja: Wiktoria Jakubowska

chórki: Justyna Jarzębińska, Marta Podobas

Trasa

12.05 – Warszawa – Praga Centrum- Bilety
13.05 – Katowice – Królestwo – Bilety
19.05 – Wrocław – Bezsenność – Bilety
26.05 – Poznań – Blue Note – Bilety
27.05 – Gdańsk – Drizzly Grizzly – Bilety
02.06 – Kraków – Poczta Główna – Bilety
03.06 Nisko – Niżańskie Centrum Kultury – Bilety

Źródło: materiały prasowe Organizatora

Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 426)

Sebastian Dziuda

Sudden Lights Aijā (Acoustic Version)

Alt-rockowy zespół Sudden Lights to tegoroczni reprezentanci Łotwy w Konkursie Piosenki Eurowizji. Ich kawałek Aijā, z którym powalczą o zwycięstwo w Liverpoolu niesie przesłanie pokoju i wytchnienia dla świata. Sam tytuł singla odnosi się do łotewskiej kołysanki. W ramach promocji utworu, niedawno swoją premierę miała wersja akustyczna piosenki, w której możemy lepiej docenić chwytający za serce wokal czy instrumentalną harmonię członków zespołu.

Lackluster, SkipMiszmasz

Światło dzienne ujrzał kolejny singiel zyskującego na popularności Lacklustera. Kawałek Miszmasz opowiada o chaosie panującym w prywatnym i zawodowym życiu wokalisty, przez co młodemu artyście „zaczyna odbijać przez mnogość doznań”. Gościnnie w utworze udziela się raper Skip z duetu Miętha.

Thundercat & Tame ImpalaNo More Lies

Thundercat i Tame Impala, to współpraca, której potrzebowałem i o którą prosiłem. Po gościnnym udziale obu artystów w kawałkach zespołu Gorillaz, Stephen Lee Bruner oraz Kevin Parker połączyli siły we wspólnym utworze No More Lies. Utwór ten jest doskonałym kompromisem stylów, wokół których obracają się muzycy, dzięki czemu fani jednego jak i drugiego twórcy znajdą tu coś dla siebie.

Blanca PalomaEAEA

Eurowizja zbliża się wielkimi krokami. Światło dzienne ujrzały instrumentalne wersje wszystkich utworów z tegorocznej stawki. Jednym z najlepszych może pochwalić się propozycja Hiszpanii. Instrumental utworu Eaea Blanci Palomy ma w sobie coś magicznego i enigmatycznego, co sprawia że słucha się tej wersji z zapartym tchem. Nie umiem wciąż się jednak przekonać do oryginału.

Taylor SwiftLavender Haze

Nigdy nie byłem słuchaczem ani tym bardziej fanem twórczości Taylor Swift. Nic jednak nie poradzę na to, że utwór Lavender Haze jest po prostu świetny. Electro-popowy instrumental umiejętnie łączy się z delikatnym i zmysłowym wokalem piosenkarki, tworząc bardzo przyjemną kompozycję do odsłuchu. Odkryłem ten kawałek jak i potencjał w piosenkach Swift stanowczo za późno, choć lepiej późno niż wcale.

Tomasz Ochota

Sarsa Ciasto

Podoba mi się nowa wersja artystki, jest mocniejsza, wyraźniejsza i jeszcze lepsza tekstowo. Najpierw było zagadkowo, następnie postpunkowo, a teraz tętniącym bitem utwór przejął moje ciepłe jak ciasto serce.

Bovska Ziemia mi się pali

Kto jeszcze nie słuchał najnowszego albumu artystki powinien koniecznie nadrobić, bowiem jest to lektura obowiązkowa dla każdego wielbiciela muzyki. Utwór, który postanowiłem wyróżnić podbił moje serce i często gości na mojej playliśce.

ShataQS Lustro

Album Weda, ponownie jak wcześniejszy Fenix, zajmuje bardzo ważne miejsce w moim sercu. Utwór Lustro powtarzam jak mantrę, która powoduje u mnie lepsze samopoczucie i inne spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość.

Brodka Taka to zima (Coals Rework)

Czy da się kochać tak samo mocno zarówno oryginał jak i rework jakiegoś utworu? Oczywiście, że tak! Brodka jak zwykle zrobiła genialną płytę, na której znalazł się utwór Taka to zima, który kilka miesięcy później, podobnie jak inne utwory z krążka, wyszedł w innej, zmienionej wersji. Na warsztat wziął go duet Coals i zrobili to przepysznie.

Bartek Królik & Błażej KrólChłopiec z zapałkami

Co dwóch KRÓL(ik)ÓW to nie jeden! Bartek Królik powraca i to od razu serwując nam utwór z najwyższej półki, który jest niebanalny, skoczny, rytmiczny i można się nim zachwycać bez końca. Czekam z niecierpliwością na kolejne nowości!

Marcin Jaguś

Daria ze ŚląskaGambino

Daria tu była i namieszała swoim debiutanckim albumem. Już od pierwszego singla zwiastujacego wydawnictwo wiedziałem, że ta artystka ma wiele w zanadrzu. Im bliżej było premiery jej najnowszego albumu, tym coraz to nowsze kawałki Daria nam serwowała, każdy inny, ale wszystkie łączyła jedna cecha: spokój w głosie. W tym zestawieniu umieściłem mojego faworyta z albumu, dodatkowym pozytywnym aspektem jest fakt, że Daria w tekście tego kawałka odnosi się do Katowic, w których na co dzień żyję.

KĘPIŃSKI KOWALONEK feat. Mery Spolsky 100 pytań do

Michał Kowalonek to kompozytor, autor tekstów oraz rockowy głos takich zespołów jak Snowman czy Myslovitz, Miro Kępiński jest producentem oraz kompozytorem muzyki filmowej. W miniony wtorek ukazał się debiutancki singiel tego duetu, w którym możemy również usłyszeć fenomenalną Mery Spolsky. Jest to pierwsza zapowiedź ich debiutanckiego albumu, który ukaże się jeszcze tej jesieni.

Sarsa feat. Zdechly OsaBalet

Odnosząc się do jego debiutanckiego albumu Zdechły Osa sprzedał dupę, jednak w tym kawałku nie mam mu tego za złe. Cieszę się również, że Sarsa wreszcie pokazuje jakie brzmienia grają jej w sercu. Artystka odchodzi od ckliwych, radiowych utworów, a zmierza w stronę New Age Punku i robi to świetnie. Początkowo, kiedy pojawiła się zapowiedz tego singla, bałem się efektu tej współpracy, jednak słuchając Baletu śmiało mogę powiedzieć, że wilk syty i osa cała.

Męskie Granie 2021, Vito Bambino Małgośka

Powoli zaczynamy sezon Męskiego Grania o czym ostatnio przypomnieli nam organizatorzy tego festiwalu udostępniając line-up tegorocznych koncertów. Ja wspomnieniami wracam do 2021 roku, kiedy skład Orkiestry był po prostu fenomenalny, a Małgośka elektryzowała zarówno na żywo, jak i parę miesięcy później na albumie. W końcu zbliża się maj, więc będziemy mogli pełną parą wykrzyczeć pierwsze wersy tego kawałka.

MjutNie zapomnij

Swoje zestawienie kończę nostalgicznym kawałkiem grupy pochodzącej z trójmiasta. Nie zapomnij, które swoją premierę miało w 2018 roku był jedną z pierwszych zapowiedzi trzeciego, studyjnego albumu grupy, Kurz i krew. Jest to moja przyjemna propozycja na długie, majowe i deszczowe wieczory.

Gorąca zapowiedź nadchodzącego lata. Bebe Rexha – Bebe, 2023 (recenzja)

Najnowsze muzyczne dziecko tej utalentowanej artystki ukazało się wraz z końcówką kwietnia (dokładnie 28), będąc jednocześnie powiewem nadchodzącego lata. Dlaczego? Dlatego, że zebrany na krążku materiał, to kawał dobrej, żywej i pełnej energii muzyki. Bebe, to trzeci w dorobku album Bebe Rexhy. Ta amerykańska artystka albańskiego pochodzenia na swoim koncie ma już nie jeden hit, a teraz zyska ich jeszcze więcej.

Płytę tworzy 12 kompozycji opowiadających o różnych etapach życie Beby. To także opowieść o miłości w różnych odsłonach, do innych, samej siebie i do całej reszty. Z racji na dobre kontakty w branży, przy albumie pracował m.in David Guetta, z którym nagrała zresztą jeden z singli promujących wydawnictwo, a także Matt Burns (mający na koncie współprace producenckie choćby z Lady Gagą, Little Mix, Ellie Goulding i wieloma innymi artystami). Oprócz Guetty, Bebe Rexha zaprosiła także do współpracy muzycznej Snoop Dogg’a w utworze Satellite oraz ikonę jaką niewątpliwie jest Dolly Parton, z którą nagrała utwór Seasons.

Ten ostatni był zresztą pierwszym utworem, od którego zaczęły się prace nad albumem, a miało to miejsce w grudniu 2021 roku. To, co wyróżnia tę płytę na tle innych to niewątpliwie chwytające linie basu, taneczne rytmy no i wisienka na torcie, jaką jest barwa głosy Bebe. Ma on w sobie coś wyjątkowego, potrafi nim bardzo płynnie przechodzić w różne rejestry. Od tych nico niższych, gdzie wybija się jej naturalna chrypa w głosie (która jest genialna), po wyższe, gdzie z kolei jej głos jest nieskazitelnie czysty i czarujący.

Krążek otwiera jeden z singli Heart Wants What It Wants. Choć jego początek jest nieco bardziej stonowany i klimatyczny, to z czasem nabiera tempa. Furorę robi zwrotka na chrypce wokalnej, niezły groove nadaje linia basu, szczególnie gdy dochodzi do wejść na refreny, wtedy robi się nieco bardziej skomplikowana. Fajny kawałek, wpadający w ucho. Przyznam się, że gdy pierwszy raz usłyszałem go w radiu, byłem święcie przekonany, że to jakiś nowy kawałek od Miley Cyrus, zmyliły mnie podobne głosy w dołach. Zaraz potem mamy lekkie i idealne do majówkowego chillu Miracle Man. Po nim zaś utwór, do którego byłem nastawiony sceptycznie. Jest to Satellite z udziałem Snoop Dogg’a. Wiem, że sam jego udział zazwyczaj jest przepisem na sukces, ale jakoś jego partie nie zawsze do mnie przemawiały, tu jest jednak inaczej. Mój pogląd zmienia ciekawa melodia, funkowy bas i linia gitary. W refrenach zaś Bebe może rozwinąć swoje wokalne skrzydła w wyższych rejestrach.

Przy takiej ilości dobrych kompozycji, ciężko wybrać kilka z nich, które chciałbym przybliżyć Wam w chociaż kilku zdaniach. Na to miano na pewno zasługuje When It Rains. Mimo, że jest to utwór stylistycznie, jak i muzycznie podobny do tych wydawanych przez choćby Avę Max i inne artystki będące na topie, to ma w sobie coś, co mnie urzekło. Nie wiem tylko jak ubrać to w słowa, dlatego pokuszę się o stwierdzenie, że ma w sobie właśnie tę jedną rzecz, która sprawia, że mnie chwyta. Call On Me, to kolejny z singli promujących krążek. Bardzo dobry wstęp do utworu, perkusja na hi-hacie i stopie, gitara elektryczna na palm-mute, potem klawisz solo i mamy tzw. klubowe bum. Prosty przepis na hit. I’m Good (Blue), nie muszę chyba nikomu przybliżać. W ostatnich miesiącach utwór ten podbił listy przebojów na całym świecie. David Guetta wie, jak wyprodukować hit, do tego na warsztat wzięty sampel z wielkiego hitu grupy Eiffel 65, Blue (Da Ba Dee).

Totalnym sztosem i chyba jednocześnie jednym z najlepszych utworów, i odkryć jest dla mnie I’m Not High, I’m In Love. Dawno nie słyszałem tak genialnej popowej kompozycji. Polecam słuchać go na słuchawkach, bo w pierwszej zwrotce zastosowano fajny zabieg. Gdy mamy coś w rodzaju dialogu z samą sobą, najpierw głos Beby pojawia się w lewym uchu, zaś dopowiedzenie później tylko w prawym. Dla mnie petarda. Kompozycja bardzo energiczna, szybko porywa do tańca. Jednak jej esencją jest to, co zaczyna się dziać pod koniec utworu. Najpierw wchodzi genialne, soczyste solo gitary, później zwolnienie tempa, jak w jakimś jazzowym standardzie, by później znów stopniowo się rozpędzić, majstersztyk.

Odnoszę wrażenie, że w dalszej części płyty, począwszy od wcześniejszego utworu, utwory zaczęły nabierać innego wydźwięku. Może to mieć związek z tym, o czym opowiadają teksty, czyli odniesienie do różnych etapów życia. W tej części mamy piosenki o całkowicie innym muzycznym kunszcie. Blue Moon przypomina mi stylistycznie utwory ABBY. Coś na wzór Gimme Gimme Gimme itp. Utwór do tańca, ale nie taki typowy. Ma w sobie wiele składowych, które powodują, że to kolejny sztos. Galopujący bas, w refrenach przebijające się flety (nie wpadłbym na to), do tego elektryczna gitara z pazurem. Pojawiło się kolejne jej solo, co jest jak zawsze tym, co mnie z marszu kupuje. Znów mieliśmy bridge, tym razem, przez chwilę acapella. Świetnie sprawdzi się na koncertach, już widzę tłumy klaszczących fanów w tym momencie. Co ciekawe, po tym przejściu nastąpiła modulacja do wyższej tonacji.

Born Again osadzone jest już w kompletnie innym klimacie. To spokojna ballada, gdzie prym wiedzie akustyczne brzmienie gitary, pięknie poprowadzone dźwięki pianina oraz chór gospel w tle, dodający podniosłego charakteru. Na przełamanie tego stanu wchodzi dynamiczne I Am. Super zrobione zwrotki, mocne falsety – miodzio. Całość zamyka Seasons z Dolly Parton, które jest w pewnym sensie ukoronowaniem materiału zebranego na płycie. To zupełnie inna odsłona Rexhy niż ta, którą do tej pory znaliśmy. Bardzo poruszająca kompozycja. Głosy obu pań w refrenach tworzą magię i idealnie się dopełniają.

W przypadku idealnych albumów tak już jest, że mimo pewnych założeń, jakim było wybranie kilku utworów, którym poświęcę kilka zdań, po prostu staje się to niemal niewykonalne. Bebe, to zbiór tak dobrych kompozycji, że nie mogłem pominąć którejś z nich, nie wspominając o niej choćby jednym zdaniem. Słuchałem i recenzowałem w tym roku już wiele albumów, zarówno zagranicznych, jak i z naszego rynku muzycznego. Przyznam, że myślałem, że nic już mnie nie zaskoczy no i jak to zwykle bywa – myliłem się. Bebe Rexha ma w sobie talent, który ciężko jest ubrać w słowa. Mówi się, że do trzech razy, sztuka. To jej trzeci album i jest on mówiąc jednym słowem genialny! Nie ujmując oczywiście jej wcześniejszemu dorobkowi płytowemu. Dawno nie słuchałem płyty, przy której co chwilę miałem banana na twarzy i łapałem się za głowę myśląc – „matko jakie to jest genialne!!”. By po chwili zrobić to samo, bo kolejny utwór jest jeszcze lepszy od poprzedniego. Za jej muzycznym sukcesem stoi przede wszystkim to, że jest autentyczna w tym, co robi. Nie stara na siłę się przypodobać, iść za popularnym nurtem, czy szukać jakiejś barwy podobnej do kogoś innego. Wszystko co wychodzi spod jej skrzydeł, jest naturalne i to jest właśnie wg. mnie istotą twórczości muzyka. Być sobą i autentycznym. Na koniec dodam, że ciężko doszukać się na tej płycie słabych punktów, bo ich tutaj nie ma. Wszystkie kompozycje mają w sobie coś unikalnego, są na wysokim poziomie muzycznym. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a jeszcze pewnie wiele z utworów stanie się singlami goszczącymi na listach przebojów. Życzę Wam miłego odsłuchu i zachęcam Was do niego, bo warto posłuchać tego świetnego krążka, który będzie, a w zasadzie już jest kopalnią hitów.

Szwecja wygrała głosowanie OGAE

Eurowizja coraz bliżej, a emocje z nią związane są coraz większe. W ostatnich dniach odbyło się nieoficjalne głosowanie organizacji OGAE.

W głosowaniu brało udział prawie 5 tysięcy osób z czterdziestu dwóch fanklubów z całego świata. Szwecja i Finlandia przez długi czas były blisko siebie, jednak zwycięzca mógł być tylko jeden. I tak, z liczbą 423 punktów wygrała Szwecja reprezentowana przez Loreen z piosenką Tattoo.

 Cała lista prezentuje się w następujący sposób

  1. Sweden – 423 points
  2. Finland – 394 points
  3. France – 302 points
  4. Norway – 263 points
  5. Austria – 228 points
  6. Italy – 226 points
  7. United Kingdom – 154 points
  8. Czechia – 91 points
  9. Israel – 83 points
  10. Spain – 76 points
  11. Slovenia – 34 points
  12. Moldova – 32 points
  13. Switzerland – 23 points
  14. Belgium – 21 points
  15. Serbia – 17 points
  16. Cyprus – 14 points
  17. Portugal – 14 points
  18. Armenia – 7 points
  19. Estonia – 6 points
  20. The Netherlands – 5 points
  21. Lithuania – 5 points
  22. Azerbaijan – 4 points
  23. Australia – 3 points
  24. Georgia – 3 points
  25. Poland – 2 points
  26. Germany – 2 points
  27. Malta – 2 points
  28. Croatia – 1 point
  29. Greece – 1 point

Konkurs piosenki Eurowizji rozpocznie się już 9-go maja i potrwa do soboty 13-go.