Warszawska grupa Lordofon podzieliła się właśnie swoim najnowszym singlem Tatuaż z wąsem na palcu. Utwór stanowi zapowiedź drugiego albumu artystów, którego premiera zaplanowana jest na lato tego roku.
Po trzech latach od wydania krążka Koło, Lordofon zapowiada nową płytę Passé, która ukaże się już 9 czerwca. Najnowszy projekt artystów będzie zawierał 12 utworów. Będzie to drugi LP w dorobku Lordofonu. Sami artyści o swoim nowym krążku napisali:
Po prawie trzech latach przerwy, kilkunastu miesiącach kreatywnej posuchy, jednym pożarze w studiu i dziesiątkach kawałków, które trafiły do szuflady, wracamy z drugą płytą. Postaraliśmy się pokazać na niej jeszcze więcej niż dotychczas. Czy jest przełomowa? Raczej nie. Czy za kilka lat będzie produktem passe? Już nim jest.
Ubiegły rok nie obfitował w wiele muzycznych nowości od wokalistki. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że ten będzie o wiele bardziej aktywny.
Z końcówką stycznia mogliśmy usłyszeć singiel Can’t Tame Her. Teraz Zara zapowiada kolejny utwór. Nadchodzące wydanie ma tytuł End of time. Premiera kawałka ustalona jest na piątek, 19-go maja. Wszystko wskazuje na to, że do sieci trafi także oficjalny teledysk.
Zara Larsson swoją przygodę z muzyką rozpoczęła już ponad 10 lat temu, gdy wystartowała w konkursie talentów. W styczniu 2013 roku wydała debiutancką EPkę. Od tamtej pory wypuściła również 3 studyjne albumy. Czy wyżej wymienione single będą zwiastunem kolejnego krążka?
Po czterech albumach Waterparks dorobili się dojrzałego projektu, który jest jednym z ciekawszych pop punkowych materiałów tego roku. Doświadczenie z pandemią sprawiło, że zespół udowadnia nam, że na nowo uczymy się integracji z ludźmi, a także poznajemy siebie na nowo. Na dodatek frontman Awsten Knight postanawia wplątać do INTELLECTUAL PROPERTY swój punkt widzenia na wiarę.
Cały pomysł na jego całokształt jest naprawdę ujmujący, o czym warto wspomnieć. Okładka INTELLECTUAL PROPERTY ukazuje niebieską żabę ze strzałą na czerwonym tle. Żaba poza odgrywaniu roli ulubionego zwierzęcia wokalisty jest w biblijnym znaczeniu symbolem brudu, nieczystości czy nikczemności. W innych wierzeniach czy kulturach jest postrzegana w pozytywnym świetle, będąc oznaką szczęścia, pomyślności, płodności czy zmartwychwstania. Sam Awsten kontynuował, dlaczego akurat to zwierzę godnie reprezentuje nowe muzyczne dzieło grupy:
Pomyślałem, że to takie interesujące, że te piękne rzeczy, przynoszące takie światło i są postrzegane jako dobry znak dla tak wielu ludzi, mogą być traktowane jako obrzydliwe i okropne. […] pojedynczy temat ma tak kontrastujące poglądy przez nowoczesny/duchowy pryzmat i poprzez kontekst tradycji religijnej.
Awsten Knight
Kolor żaby (niebieski) ma oznaczać naiwność wokalisty w świetle tematów, które rozgrywają się w piosenkach. Przypisano im kolor czerwony, który nie tylko zdobi tło piątego wydawnictwa trio z Teksasu, a także obecny kolor włosów Awstena.
Kiedy streściłam w skrócie symbolikę okładki, czas przypatrzyć się samym piosenkom. Całość rozpoczyna ST*RFUCKER poruszający kwestię bycia popularnym i jak ludzie potrafią tę sławę wykorzystać. Pojawia się tutaj między innymi zdanie Jesus Christ won’t text me back, dotykający duchową sferę wokalisty wprowadzając słuchaczy jednocześnie w tematykę, jaką odnajdą na piątym albumie Waterparks. Sam początek zaczyna się od wstępu, jak rozpocząć album, a później frontman zaczyna śpiewać a capella. Na sam koniec można odnieść wrażenie, że odtwarzacz się zepsuł. Jest to specjalny zabieg, aby bardziej zaintrygować słuchaczy. Nie ukrywam, że przez to myślałam, że przypadkowo zmieniłam piosenkę lub przewinęłam do losowej sekundy zastanawiając się, czy niczego nie zepsułam.
INTELLECTUAL PROPERTY zawiera też swoje mroczniejsze momenty, a mianowicie REALSUPER DARK, w którym zespół odnosi się do żartu o seryjnym mordercy Otto, czyli o perkusiście zespołu Otto Woodsie (spokojnie, z tego, co wiadomo, Otto nikogo nie zabił. Chyba…) oraz RITUAL z szybkimi wokalami Knighta. Utwór ma przypominać metalowe brzmienia, a sam jest najmroczniejszym w dyskografii grupy, nie tylko w kwestii jego dynamiki, ale także tekstu nawiązującego do kwestii wiary wokalisty czy o tytułowym rytuale. Mówi o tym cytat:
What if I want to have sex before I get married?Well, I guess you just have to be prepared to die.
Waterparks – RITUAL
Ostatni utwór A NIGHT OUT OF EARTH jest rozliczeniem frontmana ze swoich czynów na Ziemi. Zastanawia się, czy za pocałowanie kilku osób w tygodniu pójdzie do piekła, mówi, że Jezus nienawidzi jego wnętrzności i odwołuje się do swojego zodiakalnego znaku Koziorożca, oznaczający w Biblii postać Szatana. Finalnie w tej trudnej kwestii Awsten postanawia postawić na swoim rozwoju osobistym i nie podążać za tym, co według religii powinien robić. Za to sama piosenka dostarcza świetne dopełnienia w postaci solówek kolegów z zespołu – Otto Wooda na perkusji oraz Geoffa Wingingtona na gitarze.
FUNERAL GREY, BRAINWASHED oraz FUCK ABOUT IT z blackbearem wyróżniają się swoimi energicznymi rytmami, a także poruszają sferę typowo miłosną. Pierwsza z piosenek ukazuje pierwsze kroki do zakochania się, BRAINWASHED przedstawia nam tytułowe pranie mózgu głównego bohatera oraz konsekwencje, jakie go spotykają, czyli uświadomienie sobie toksyczności związku. Można też się tego domyśleć po bridge’u nawiązujący do syndromu sztokholmskiego:
You said you feel Stockholm. I’m like „Do you wanna keep me on lock though?”, yeahSymmetrical feelings match best when we’re staring at the ceiling (yeah).
Waterparks – BRAINWASHED
A piosenka z udziałem wspomnianego wyżej rapera pokazuje psucie się relacji, która finalnie dobiega końca.
Piąty album Waterparks w mojej subiektywnej opinii jest naprawdę rewelacyjną pozycją pełną refleksji i głębszych przemyśleń. Poznaliśmy w pewnym stopniu lepiej Awstena umysł, choć jest to i tak niewielki skrawek tego, co skrywa. W przeciwieństwie do Greatest Hits jego następca nie pozostawia po sobie niedosytu, udowadniając, że trio może stworzyć pozycję dorównującą swoim pierwszym hitom.
Kiedy Lana śpiewała ze Stevie Nicks nie piszczałam. Nie byłam przecież Wielką Fanką Fleetwood Mac (jestem fanką odpowiednich rozmiarów, budzą moją dozgonną miłość, ale nie oddanie).
Kiedy Lana śpiewała z Seanem Oko Lennonem, czy Adamem Cohenem nie szalałam ze szczęścia – nie byli w końcu swoimi ojcami. To ona była medium ze światem Sztuki i Wolności, i to ona robiła im zaszczyt zapraszając ich na scenę – wbrew temu co się jej wydawało.
Kiedy Lana śpiewała For free to zasadniczo byłam niepocieszona, bo obecności Joni Mitchell w tym – bardzo pięknym skąd inąd – wykonaniu nie stwierdzono.
Kiedy jednak na okładce The New York Timesa pojawiło się zdjęcie Lany z Joan Baez, zapowiadający ich rozmowę o muzyce i wolności – nie mogłam milczeć, choćbym bardzo się starała. To w końcu najwspanialsze kobiety XX i XXI wieku.
Fot. Katy Grannan
Joan – druga, po Janis Joplin, hippiska tego świata, jedna z niewielu kobiet w trupie Wielkich Artystów, dzieci kwiatów amerykańskich lat sześćdziesiątych. Amerykanka, z meksykańskimi korzeniami, co na pewno nie ułatwiało jej życia. Wielka działaczka społeczna, z Martinem Lutherem Kingiem szła na Waszyngton, a kilkadziesiąt lat później, bo w roku 2006 – tym z równie wielką zapalczywością broniła drzew w Los Angeles. Wielka miłość Boba Dylana. Zresztą to ona na samym początku rozpropagowywała jego piosenki, śpiewając je już jako uznana artystka.
Jak to się stało, że kobiety mojego życia się spotkały, żeby razem śpiewać? Lana zaprosiła Joan do zaśpiewania na jednym z jej koncertów, na co otrzymała dość arogancką wiadomość – może odpowiednio arogancką w kontekście rozmowy z jedną ostatnich prawdziwych żyjących Gwiazd Rocka –
Powiedziała mi, że mieszka godzinę drogi na południe od San Francisco i że jeśli nie tylko ją znajdę, ale także zaśpiewam na miejscu wysokie harmonie piosenki, zrobi to. Dostałem niejasną mapę, aby dostać się do domu, który różni się tylko kolorem i kurami biegającymi po podwórku. W pewnym momencie podczas mojego przesłuchania zatrzymała mnie stalowym spojrzeniem, aby dać mi do zrozumienia, że nie zrozumiałem tego dobrze. Pod koniec powiedziała: „OK, to dobrze. Zaśpiewam z tobą.
Tak opowiedziała o tym Lana. Podobno po koncercie poszły do afrokaraibskiego baru i Joan poleciła Lanie tańczyć tak długo dopóki ona też nie przestanie. Chciałabym tu przypomnieć, że Joan Baez ma 84 lata.
I tak to właśnie jest, taki to świat, w którym, jak śpiewa Sorry Boys, stan dusz nie maleje, tak jak stan ikon, energia i myśl we wszechświecie jest stała – przynajmniej tak wynika z piosenek bohaterek tej historii i z samego tego spotkania. Rzeczywistość, w której nigdy nie wiadomo, czy właśnie na drugim czubku planety Joan Baez nie tańczy z Laną del Rey w jakimś małym barze, jest rzeczywistością wartą życia i szukania tego, co jeszcze się w niej kryje.
Młoda artystka znana z hitów Mam Kogoś Lepszego, Kraksa czy Odbicie nie zwalnia tempa i właśnie prezentuje swój nowy, anglojęzyczny utwór California Boy (jjjerk).
California Boy (jjjerk) to energiczny kawałek, utrzymany w klimatach muzyki elektronicznej. Piosenka jest zapowiedzią serii międzynarodowych singli artystki w wydawnictwie niemieckiej wytwórni muzycznej Guesstimate, która odpowiada m.in. za utwór Samba duetu YouNotUs, gdzie gościnnie pojawiła się wokalistka.
Nowy utwór bryski mogliśmy usłyszeć przedpremierowo w środę 3 maja w RMF FM podczas programu Poplista Live Sessions, jednakże w aranżacji akustycznej.
Do utworu powstał także teledysk. Myślicie, że utwór osiągnie podobny sukces komercyjny jak poprzednie single artystki?