Hipiski i Bardki. Lana Del Rey i Joan Baez. Felieton

Share This Post

Kiedy Lana śpiewała ze Stevie Nicks nie piszczałam. Nie byłam przecież Wielką Fanką Fleetwood Mac (jestem fanką odpowiednich rozmiarów, budzą moją dozgonną miłość, ale nie oddanie).

Kiedy Lana śpiewała z Seanem Oko Lennonem, czy Adamem Cohenem nie szalałam ze szczęścia – nie byli w końcu swoimi ojcami. To ona była medium ze światem Sztuki i Wolności, i to ona robiła im zaszczyt zapraszając ich na scenę – wbrew temu co się jej wydawało.

Kiedy Lana śpiewała For free to zasadniczo byłam niepocieszona, bo obecności Joni Mitchell w tym – bardzo pięknym skąd inąd – wykonaniu nie stwierdzono.

Kiedy jednak na okładce The New York Timesa pojawiło się zdjęcie Lany z Joan Baez, zapowiadający ich rozmowę o muzyce i wolności – nie mogłam milczeć, choćbym bardzo się starała. To w końcu najwspanialsze kobiety XX i XXI wieku.

Fot. Katy Grannan

Joan – druga, po Janis Joplin, hippiska tego świata, jedna z niewielu kobiet w trupie Wielkich Artystów, dzieci kwiatów amerykańskich lat sześćdziesiątych. Amerykanka, z meksykańskimi korzeniami, co na pewno nie ułatwiało jej życia. Wielka działaczka społeczna, z Martinem Lutherem Kingiem szła na Waszyngton, a kilkadziesiąt lat później, bo w roku 2006 – tym z równie wielką zapalczywością broniła drzew w Los Angeles. Wielka miłość Boba Dylana. Zresztą to ona na samym początku rozpropagowywała jego piosenki, śpiewając je już jako uznana artystka.

Jak to się stało, że kobiety mojego życia się spotkały, żeby razem śpiewać? Lana zaprosiła Joan do zaśpiewania na jednym z jej koncertów, na co otrzymała dość arogancką wiadomość – może odpowiednio arogancką w kontekście rozmowy z jedną ostatnich prawdziwych żyjących Gwiazd Rocka –

Powiedziała mi, że mieszka godzinę drogi na południe od San Francisco i że jeśli nie tylko ją znajdę, ale także zaśpiewam na miejscu wysokie harmonie piosenki, zrobi to. Dostałem niejasną mapę, aby dostać się do domu, który różni się tylko kolorem i kurami biegającymi po podwórku. W pewnym momencie podczas mojego przesłuchania zatrzymała mnie stalowym spojrzeniem, aby dać mi do zrozumienia, że ​​nie zrozumiałem tego dobrze. Pod koniec powiedziała: „OK, to dobrze. Zaśpiewam z tobą.

Tak opowiedziała o tym Lana. Podobno po koncercie poszły do afrokaraibskiego baru i Joan poleciła Lanie tańczyć tak długo dopóki ona też nie przestanie. Chciałabym tu przypomnieć, że Joan Baez ma 84 lata.

I tak to właśnie jest, taki to świat, w którym, jak śpiewa Sorry Boys, stan dusz nie maleje, tak jak stan ikon, energia i myśl we wszechświecie jest stała – przynajmniej tak wynika z piosenek bohaterek tej historii i z samego tego spotkania. Rzeczywistość, w której nigdy nie wiadomo, czy właśnie na drugim czubku planety Joan Baez nie tańczy z Laną del Rey w jakimś małym barze, jest rzeczywistością wartą życia i szukania tego, co jeszcze się w niej kryje.

Fot. Katy Grannan
spot_img

Related Posts

Matt Hansen z koncertem w Warszawie w październiku

Piosenkarz i autor tekstów z Los Angeles, Matt Hansen,...