Travis Scott publikuje nowy singiel. Wystąpili w nim The Weeknd i Bad Bunny

Co tu się wydarzyło. Travis Scott nagrał utwór z The Weekndem i Bad Bunnym. Czyżby to była współpraca roku?

Odliczanie do premiery nowej płyty Travisa czas start! 28 lipca to ważna data dla słuchaczy rapera – to właśnie wtedy do sieci trafił długo wyczekiwany krążek Utopia. Tego samego dnia odbędzie się też hucznie zapowiadana i wyprzedana impreza pod egipskimi piramidami, która będzie idealnym zwieńczeniem pięcioletniego oczekiwania na wydawnictwo.

Zanim jednak to wszystko się wydarzy, mamy pierwszy singiel z nowej płyty. Przed Wami K-pop, czyli dzieło współpracy Travisa Scotta z The Weekndem i Bad Bunnym.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy Travis i The Weeknd pojawili się w jednym studiu.. Artyści wcześniej nagrali razem utwory Power Is Power, Pray 4 Lov, Wake Up i Skeletons. Raper współpracował również z Bad Bunnym w 2017 roku przy remiksie utworu Krippy Kush.

Słuchaliście już nowego kawałka?

Kortez ogłasza długo wyczekiwaną trasę koncertową

Polski artysta właśnie ogłosił nową trasę koncertową.

Kortez podzielił się z fanami informacją dotyczącą nadchodzącej trasy. Rozpocznie się ona jesienią tego roku i potrwa kilka miesięcy, aż do początku zimy 2024. Konkretne daty w poście poniżej.

Jak widać, trasa rozpocznie się 2 października w Oświęcimiu. Przez ten kilka miesięcy Kortez odwiedzi również m.in. Kraków, Poznań, Warszawę czy Katoeixe, aby zagrać finałowy koncert 25. 01.2024 w Krośnie. Sprzedaż biletów na wydarzenia rozpocznie się 25 lipca o 12:00.

Zapowiadana trasa będzie pierwszą od dłuższego czasu dla artysty. Zgodnie z podaną informacją, przerwa była spowodowana tworzeniem nowej płyty, pod tytułem Naucz Mnie Tańczyć. Zapewne będzie można ją usłyszeć na nadchodzących koncertach.

Planujecie wybrać się na któryś z koncertów?

Good Vibes Festival w Malezji odwołany po występie The 1975

Matty Healy wraz z zespołem kontynuują swoją światową trasę At Their Very Best. Po bardzo dobrze sprzedającej się amerykańskiej, brytyjskiej i australijskiej części tournée, The 1975 występują na festiwalach w Europie i Azji, natomiast na jesień zaplanowano 33 koncerty w halach koncertowych Stanów Zjednoczonych i Kanady.

W piątek 21 lipca, The 1975 wystąpili na Good Vibes Festival w Kuala Lumpur. Po wykonaniu pierwszych otwierających utworów, frontman zespołu przerwał występ i w dość długim przemówieniu odniósł się do obowiązującego w Malezji prawa anty-LGBTQ+:

Popełniłem Błąd. Kiedy bookowaliśmy koncerty, nie zwróciłem na to uwagi. Nie widzę ku*wa sensu zapraszania the 1975 do kraju, w którym mówią ci z kim możesz uprawiać seks, a z kim nie. przepraszam, jeśli czujecie się urażeni albo jesteście religijni, ale wasi rządzący są pie*dolonymi przgłupami.

Po wygłoszeniu swojej przemowy Matty Healy podszedł do basisty Rossa MacDonalda i pocałował go. Chwilę później muzyk poinformował, że nie może kontynuować występu, ponieważ The 1975 otrzymali natychmiastowy nakaz opuszczenia sceny.

@findingtrixie

Matty was not in the mood tonight. Set got cut roughly 20min into their set. The videos I have from tonight 😳 #malaysia #the1975update #the1975 #the1975liveinkl #goodvibesfestival

♬ original sound – Trixie Tang – Trixie Tang

Obecne prawo Malezji zakazuje aktywności seksualnej osób tej samej płci, pod groźbą kary więzienia, chłosty, a nawet deportacji, małżeństw jednopłciowych, operacji korekty płci, czy służby wojskowej osób LGBTQ+, natomiast rządzący otwarcie promują terapię konwersyjną. Społeczności queerowe nie są objęte jakąkolwiek ustawową ochroną przed dyskryminacją.

Drugiego dnia festiwalu, tj. w sobotę 22 lipca, organizatorzy Good Vibes Festival poinformowali, że zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Komunikacji i Cyfryzacji Malezji, pozostałe dni tegorocznej edycji wydarzenia zostają odwołane.

Sytuacja w Kuala Lumpur spowodowała lawinę komentarzy pod adresem wokalisty The 1975, jak również organizatorów koncertów. Pod ostatnim postem zespołu czytamy:

Matty, wszyscy mamy swoje własne poglądy polityczne i przekonania, i wielu z nas docenia, że jesteś sojusznikiem społeczności lgbtq+, ale wybrałeś najgorszą z możliwych opcji do wyrażenia swoich racji. Wyładowałeś swój gniew i frustracje na fanów pod sceną, mówiąc, że nie masz ochoty występować. To nie jest fair, bo czekaliśmy na was od kilku miesięcy. Byłeś pijany, plułeś na scenę, a nawet zniszczyłeś jedną z kamer organizatorów. (…) nie jestem przekonana, czy twoje zachowanie jakkolwiek zmieni obecną sytuację w malezji, a może nawet jeszcze ją pogorszy. Festiwal został odwołany, cały dotychczasowy postęp organizacji wspierjących osoby lgbtq+ może pójść na marne, a my zostaniemy z tym wszystkim sami.

źródło: Instagram.com, @sarahrahlim

Do chwili obecnej żaden z członków The 1975 nie odniósł się do incydentu na koncercie w Kuala Lumpur.

Czy rock potrzebuje reanimacji? Greta Van Fleet – Starcatcher, 2023 (Recenzja)

Jest dobry głos, są ciekawie brzmiące instrumenty, wydaje się, że to udany przepis na sukces. Jednak co, jeśli to jest smak, który już skądś bardzo dobrze znamy? Z tym problemem niemal od początku swojego istnienia mierzy się grupa Greta Van Fleet. Złośliwi nazywają ich cover bandem i zarzucają kalkę twórczości Zeppelinów. Te wpływy słychać, a sami muzycy się ich nie wypierają. Pytanie, jaki jest końcowy rozrachunek. Ile na tym tracą, a ile zyskują? To pewnie będzie zależało od tego, kogo zapytamy.
Najnowszy album w ich dyskografii miał być, jak sami zapowiadali powrotem do korzeni. Kiedy słyszę taką frazę mam gdzieś z tyłu głowy, że mogę spodziewać się odgrzewanego kotleta, który jakoś przejdzie, skoro i tak już czekamy, a zaczynamy robić się głodni nowej twórczości.

Powiedzmy sobie jasno, jeśli Starcatcher czymś mi zapachniał, to z pewnością nie był to zapach nowości, a raczej nuta retro. Umówmy się, że nawet tytuł, którym Panowie zdecydowali się otworzyć album, czyli Fate Of The Faithful przywodzi na myśl minione dekady.
Skoro już zanurzamy się w dźwiękach sprzed lat, nie dziwią też balladowe wybiegi w Waited All Your Life.
Konsekwentnie i za ciosem, ze szczyptą bluesowego rytmu grają też gitary i bębny w The Falling Sky.

Cekiny, blaski, cienie i latawiec marzeń. Wcale nie te długie dźwięki, nie silny wokal, a właśnie ta zabawa metaforami w Sacred The Thread, przyciągnęła moją uwagę najmocniej. Czy są ciekawe, czy raczej przesadzone? Nie zdecydowałam do tej pory. I chyba tak miało być, bo sam Josh Kiszka o tym właśnie utworze powiedział tak: „To piosenka o moich scenicznych strojach. Mówią, że piszę pretensjonalne teksty. Ja nazwałbym je „teatralnymi”, a teatralność jest w duchu rock’n’rolla…”.
Kolejny na liście jest Runway Blues i jest to też szybka zmiana tempa, szybka i krótka, bo trwająca zaledwie nieco ponad minutę. Nawet tyle wystarczyło, żebym gdzieś pomiędzy dźwiękami usłyszała inspiracje Aerosmith, zresztą do tego worka z inspiracjami, dzięki The Indigo Streak, może nie do końca wprost, ale, jak na moje ucho, można dorzucić też chłopaków z Liverpoolu.
Pośród 10 utworów tworzących krążek znajdziemy rytmiczny Frozen Light.
The Archer oraz Meeting The Master to kawałki, przy których wróciła do mnie pewna myśl. Kto z nas nie chciałby, chociaż na chwilę, stać się mityczną gwiazdą rocka? Tego nieposkromionego, tego pełnego poezji, z okładek starych muzycznych pism. Taki świat próbuje na tym krążku wskrzesić Greta van Fleet. Jeśli wracają do korzeni to do tych wyjętych z marzeń.

Cały album brzmi trochę tak, jakby miał być demonstracją mówiącą – nawet jeśli czerpiemy, to z pewnością nie z jednego źródła.
Starcatcher to prawie 43 minuty niezłej muzyki, która koniec końców zostawiła mnie z niezbyt przyjemnym poczuciem, że w świecie rocka i pochodnych najwyraźniej rzeczywiście wszystko zostało już wymyślone…

Lindsey Stirling prezentuje wyjątkowy cover

Znana na całym świecie skrzypaczka, która swoimi działaniami wprowadziła skrzypce do mainstreamu prezentuje cover utworu legendarnego zespołu rockowego Led Zeppelin. Koniecznie posłuchajcie!

W piątek 21 lipca Lindsey Stirling podzieliła się ze światem swoją wersją utworu Kashmir, który pierwotnie pojawił się na albumie Physical Graffiti zespołu Led Zeppelin w 1975 roku. Poza mocnymi brzmieniami gitary elektrycznej w utworze możemy usłyszeć także charakterystyczne dla Linsdey, odważne partie skrzypiec.

Lindsey Stirling jest cenioną skrzypaczką, która swoich sił próbowała początkowo w programie America’s Got Talent, gdzie dostała się do półfinału. Charakterystyczną cecha artystki jest połączenie tańca z grą na skrzypcach. Artystka zarówno na scenie jak i w teledyskach prezentuje śmiałe i energiczne układy choreograficzne.

Skrzypaczka na swoim koncie ma 6 albumów studyjnych, w tym dwa świąteczne wydawnictwa, a także jeden krążek live, który został zarejestrowany podczas koncertu w Londynie w 2016 roku. Artystka jeszcze w lipcu wystąpi w Polsce, 23 lipca będziemy ją mogli zobaczyć w Operze Leśnej w Sopocie.

Jak wam się podoba ta wersja Kashmir?