Alicja Szemplińska stale informuje o pracy nad swoim debiutanckim albumem, a w międzyczasie dzieli się ze swoimi fanami najnowszym singlem promującym to wydawnictwo.
Kawałek zatytułowany Ostatni Dzień Lata ukazał się premierowo w piątek 11 sierpnia i jest już oczywiście dostępny we wszystkich serwisach streamingowych. Numer został nagrany w lekkim, letnim klimacie.
“Ostatni Dzień Lata” jest poświęcony chwilom, które kocha wielu z nas. Piękne dni na łonie natury, ciepłe noce, paczka najlepszych przyjaciół – powstałe w takich okolicznościach momenty zostawiają uśmiech na twarzy, ale jest jeden dzień, w którym te chwile powodują mocniejszy ucisk serca.
Alicja
Warto wspomnieć, że niespełna miesiąc temu artystka wspomniała na swoich social mediach, że obecnie jest pochłonięta pracą nad nadchodzącym albumem. Ogłosiła również, że wszyscy szczęśliwcy, którzy pojawią się na festiwalu Great September, będą mogli przedpremierowo usłyszeć kilka brzmień pochodzących z debiutanckiej płyty, która zbliża się wielkimi krokami. Śledzicie karierę Alicji? Czekacie na jej pierwszy album?
Po styczniowej premierze płyty włoski zespół Måneskin zrobił sobie przerwę od muzycznych nowości. Jednak nie na długo. Fanów na całym świecie na pewno ucieszy fakt, że światło dzienne ujrzał nowy singiel formacji.
Piosenka zatytułowana jest HONEY (Are you coming?) i jej premiera odbyła się 1 września. Do utworu powstało również lyrics video, które zobaczyć można na kanale YouTube Måneskin. Za jego reżyserię odpowiedzialni są Michele Formica oraz Alessio Hong. Już w kilka godzin po premierze zebrało ono bardzo dużo pozytywnych komentarzy od internautów.
Piosenkę najprawdopodobniej będzie można usłyszeć na żywo podczas trasy koncertowej zespołu Måneskin The Rush! World Tour, która rozpoczyna się już 3 września w Niemczech.
Węgierski festiwal Sziget to spełnienie marzeń każdego pasjonata muzyki, a tegoroczny line-up już od stycznia rozgrzewał moją wyobraźnię. Sześć dni wypełnionych występami największych gwiazd z całego świata porozrzucanych po 60 (sic!) scenach, a na czele tego orszaku stoi nie kto inny, jak Florence Welch.
Zdanie „słuchałam tego zanim to było modne” napawa większość ludzi dumą i podobnie czuję się z zespołem Florence and the Machine. Słuchałam go od wydanej w 2009 roku płyty „Lungs” i moje losy przeplatały się z kolejnymi erami brytyjskiej grupy. Poszczególne single kojarzą mi się z wydarzeniami z przeszłości, ze wspomnieniami, zapachami i miejscami. Pamiętam Florence Welch w kusych strojach, garniturach i długich sukniach. Byłam na premierze jej płyty „High as Hope”, na imprezie „What the Hell” organizowanej przez polski fanclub, a także brałam udział w świętowaniu kilku jej urodzin i organizowaniu prezentów na koncerty. Tak jak Flo powiedziała ze sceny, wokół tej muzyki powstała piękna wspólnota ludzi, którzy wspierają się nie tylko podczas wydarzeń muzycznych. Kiedy tracimy wiarę w ludzi, wspominamy wspólne skandowanie „Love is Love” do piosenki Spectrum, płaczemy do „The End of Love” a na kacu krzyczymy „Shake it out!”. Widząc jak długą drogę Florence Welch przeszła nie tylko jako Artystka, ale również jako człowiek, jestem niezwykle dumna z tego, że została na tyle doceniona przez organizatorów największego festiwalu muzycznego w Europie, żeby otwierać line-up artystów na Main Stage.
W Budapeszcie Florence słuchało około 400 000 ludzi i z każdej strony słyszałam te same słowa zachwytu, tylko wyrażane w różnych językach. Występ na Szigecie był pierwszym z ostatnich dziewięciu koncertów, jakie wokalistka wykona w erze Dance Fever. W zeszłym roku byłam z kolei na pierwszym jej show z tej ery i mimo że Flo startowała z wysokiego poziomu, to widać, jakie postępu poczyniła. Na węgierskiej scenie czuła się bardzo swobodnie i pewnie. Nie tylko bezbłędnie śpiewała, jednocześnie biegając i tańcząc, ale też nawiązywała relację z tłumem i wirowała między barierkami, co jakiś czas przytulając wiernie oddane fanki. Z jednej strony występy Florence and the Machine stają się coraz bardziej profesjonalne i brakuje tam czasu i miejsca na spontaniczność, a z drugiej strony po jej uśmiechu widać, że nadal sprawiają jej wielką frajdę. Mimo że widziała już mnóstwo światełek do „Cosmic Love”, ludzi niesionych na barana do „Rabbit Heart” i fali rąk w górze (bez telefonów!) do „Dog Days are Over”, mam wrażenie, że nadal dobrze się bawi w tych momentach i za każdym razem coś ją może zaskoczyć. A co jeszcze ważniejsze, dobrze się wtedy bawi pół miliona osób, które nierzadko przebyły długą drogę (dosłownie i w przenośni), żeby ją zobaczyć.
Florence Welch w wywiadach mówi, że jest przede wszystkim performerką i dąży do tego, żeby robić najlepsze show na świecie. W trakcie realizacji tego celu cierpiało jej życie prywatne – jak sama śpiewa, nie jest matką ani żoną. W przeszłości mierzyła się między innymi z zaburzeniem odżywiania i z uzależnieniami. Jej idolem jest Nick Cave, który również wiele stracił, a teraz swoją żałobą porusza na koncertach miliony. Z kolei jego guru ponoć był Elvis, który elektryzował kobiety w latach 60. i 70., a potem wszyscy wiemy, jak skończył. Mając te historie w pamięci zastanawiam się, jaka przyszłość czeka Florence Welch i jak daleko może jeszcze zajść. Skąd będzie czerpać inspirację, o czym napisze nowy album i jak będzie go pokazywać live? Czy sztuka jej wystarczy? Co zrobi, kiedy poczuje się muzycznie spełniona?
Podejrzewam, że uwielbiana przez międzynarodową publiczność rudowłosa Brytyjka sama tego nie wie, więc pozostaje nam czekać, w międzyczasie dalej splatając swoją historię z jej indie melodiami.
The Weeknd – czterokrotny zdobywca nagrody Grammy w ostatnią środę, 9 sierpnia, wystąpił na PGE Narodowym w Warszawie. W ramach swojej trasy „After Hours Til Dawn” zagrał porywający publikę dwugodzinny koncert. Oprócz utworów pochodzących z albumów „After Hours” i „Dawn FM”, muzyk zaśpiewał również nieco starsze numery takie jak „The Morning” czy „Wicked Games”. Jako support przed koncertem The Weeknda wystąpił Kaytranada oraz Mike Dean. Organizatorem koncertu była agencja Live Nation, której dziękujemy za współpracę. Zapraszamy do fotorelacji Jana Klecińskiego.
The Weeknd – a four-time winner of the Grammy Award last Wednesday, August 9, performed at the PGE Narodowy in Warsaw. As part of his „After Hours Til Dawn” tour, he played a thrilling two-hour concert. In addition to songs from the albums „After Hours” and „Dawn FM”, the musician also sang slightly older numbers such as „The Morning” or „Wicked Games”. Kaytranada and Mike Dean performed as support before The Weeknd’s concert. The organizer of the concert was Live Nation agency, which we thank for their cooperation. We invite you to the photo report of Jan Kleciński.
Olivia Rodrigo rozpoczęła promocję swojego nowego muzycznego projektu. Wstawiła na swoje social media krótki filmik z ukrytymi wiadomościami wraz z zapowiedzią nowego singla.
Olivia Rodrigo w 2021 roku wydała debiutancki album SOUR, który opowiadał o pierwszym złamanym sercu i dorastaniu. Artystka twierdzi, że przez ostatnie dwa lat bardzo dorosła. Ma wrażenie jakby minęło 10 lat. Dlatego płyta GUTS ma być bardziej odważna zarówno lirycznie, jak i muzycznie.
Na filmiku fani piosenkarki znaleźli tracklistę nowego albumu, książki z prawdopodobnymi tekstami piosenek oraz zbiór kartek zanotowanych „Olivia R. 25B get him back drive”, różnym charakterem pisma. Jednak to utwór bad idea right? stał się następnym singlem.
Piosenka vampire, była pierwszym singlem zapowiadającym nowy album Olivii Rodrigo. Jest bardzo emocjonalna zaczyna się spokojnie, aby następnie wraz z drugim wersem nabrać tempa.
Piosenka bad idea right? przypomina utwór brutal z debiutanckiej płyty Olivii Rodrigo, w którym wokalistka jest narratorem swojej historii. Singiel opowiada o powrocie do swojego ex na jeszcze jedno spotkanie. Wokalistka okłamuje samą siebie i swoich przyjaciół, że jej były jest teraz tylko „przyjacielem”.
Teledysk do piosenki idealnie oddaje absurd i groteskowy charakter tej sytuacji. Olivia Rodrigo jest w nim dość zadziorna i odważna, ale zarazem bardzo zagubiona. W teledysku wzięły udział jej prawdziwe przyjaciółki. Jego estetyka jest wystylizowana na jeden z ulubionych filmów piosenkarki, Zabójcze ciało z Megan Fox.