PNAU i Empire Of The Sun łączą siły w nowym kosmicznym singlu

Australijscy wykonawcy udostępnili swój długo wyczekiwany singiel.

„Ja chcę być autentyczny, ja chcę mówić to, co myślę w danym momencie.” Wywiad z tomashem

tomash w Dzień Dobry TVN
tomash jest polskim piosenkarzem oraz aktorem, który swoją największą popularność osiągnął w pierwszej edycji programu The Voice Kids. Od 2018 do 2021 roku był jednym z wokalistów grupy 4Dreamers. Od dwóch lat działa muzycznie solo wydając przy tym kolejne utwory. 27 września 2023 roku wydał piosenkę w prawo i z tej okazji spotkałam się z tomashem, aby porozmawiać o samym singlu, jego dotychczasowej działalności muzycznej, studiach, a także planach na przyszłość.

Julia Maciąg: Przede wszystkim gratulacje wydania najnowszego singla w prawo.

tomash: Dziękuję!

JM: Zastanawia mnie, co Cię skłoniło, żeby napisać tę piosenkę?

tomash: To jest piosenka o miłości, mojej miłości poznanej na Tinderze. Byłem wtedy bardzo zakochany i napisałem love song po prostu dla tej osoby. Powiem szczerze, że też chciałbym dostać kiedyś od kogoś taką piosenkę. Myślę, że to był fajny gest z mojej strony. Spodobała się. 

JM: O to super!

tomash: Tak. I opowiada historię naszego pierwszego spotkania.

JM: Ze szczegółami jest właśnie ta piosenka: konkretna linia autobusowa, Warszawa, czerwiec, po północy. To jest takie szczegółowe.

tomash: Opisałem tak, jak było. Kropka w kropkę. Cieszę się, że ostatecznie ma taki kształt, bo te szczegóły fajnie podbijają cały ten przekaz. Ta 517, czy śniadanie w Maku. To są takie rzeczy, które mogą nam się też wydarzyć. 

JM: Czyli możesz powiedzieć, że jesteś przykładem osoby, której Tinder pomógł, tak?

tomash: Tak, chociaż inne spotkania często były ciężkie, nieinteresujące, dziwne, przerażające, tak 95% z nich. Natomiast tutaj było warto przesunąć w prawo.

JM: To się cieszę. W ogóle ta okładka daje mi taki vibe piosenki hip-hopowej wydanej w latach 2000. Szczerze mówiąc, myślałam, że będzie w takich klimatach. A tu się okazuje, że to jest kolejny taki taneczny, przyjemny pop. Bardzo lubisz brylować w tym gatunku.

tomash: To jest mój styl, więc ja chcę tak dalej w to iść. Nie chcę go za bardzo zmieniać na razie. Chcę poeksperymentować z innymi gatunkami muzycznymi, ale bardziej jako dodatek do tego popu, który jest moją podstawą.

JM: Odbiegając od tematu, dlaczego akurat wybrałeś kierunek organizacji produkcji filmowej i telewizyjnej, a nie na aktorstwo? Wiem, że grasz w Na Wspólnej, a to jest stricte związane z aktorstwem. Czy będąc aktorem tam, ułatwiło Ci start w szkole filmowej?

tomash: Ja w tym momencie w Na Wspólnej już mniej gram niż na przykład w Klanie, w którym jestem w głównej obsadzie.

JM: Jesteś w Klanie? Tego nie wiedziałam *śmiech*.

tomash: Tak, to nowa rzecz, ale parę odcinków jest już ze mną w telewizji i tam jestem dużo częściej. Był też jeden film, w którym grałem na Netflixie. Czy to ułatwiło start? Myślę, że więcej jednak dała mi muzyka i sama wiedza na temat telewizji, jak to działa i też rynek muzyczny, bo jest dosyć podobny do tego filmowego, w sumie się łączą. Raczej tutaj większą wiedzę, która przydała mi się w starcie do szkoły, zdobyłem podczas kariery muzycznej niż aktorskiej. Chociaż na pewno aktorstwo dało mi to, że mogłem być na tych planach, które już nie są planami teledyskowymi, czy planami telewizyjnymi tylko filmowymi. Pomogło mi to zrozumieć, jak to działa trochę, bo nie miałem wcześniej z tym do czynienia i na pewno było to fajne doświadczenie.

JM: Czy inspirujesz się filmem albo sztuką samą w sobie w swoich piosenkach? Na przykładzie powiem, że Julia Rocka jest po szkole filmowej i stworzyła praktycznie cały album na podstawie doświadczeń ze szkoły filmowej, z teatru, aktorstwa. Z racji, iż też jesteś na tej filmówce, to ciekawi mnie faktycznie, czy też czerpiesz coś z tej sztuki, czy raczej nie?

tomash: Ja myślę, że jest ona dużą częścią mnie. Spędzam tam dosyć dużo czasu w ciągu roku akademickiego. Wydaje mi się, że jednak Julia Rocka ma większe możliwości mówienia o szkole w swoich piosenkach, z tego względu, iż studiowała aktorstwo, które cieszyło się różną opinią w ostatnich latach i działy się tam różne rzeczy. U nas na wydziale produkcji tego nie było, przynajmniej ja się z tym nie spotkałem. Ja raczej z dobrymi rzeczami miałem do czynienia. Chociaż to jest szkoła, także każdy ma tam swoich ulubionych i znienawidzonych wykładowców. Czy się inspiruję sztuką? W pewnym sensie tak. Film czy też seriale, które oglądamy, często potrafią tak zainspirować do napisania czegoś przez tematykę i styl, w jaki pójdzie piosenka. Miałem tak parę razy. Nie wiem, czy mogę podać przykłady?

JM: Możesz. Na spokojnie.

tomash: No właśnie jest tak, że mam tego strasznie dużo i czasami ciężko jest mi powiedzieć z czego, co się wzięło.

JM: To pierwsze, co Ci przyjdzie do głowy.

tomash: Sex Education na przykład albo Euforia. Te tematy mocno ciało pozytywne, toleracji społeczności LGBTQiA+ i praktycznie młodzieżowy język też stąd się czasami brał. Myślę, że mniej się inspiruję obrazami i taką sztuką malowaną. Bardziej fotografiami, a zdarzyło mi się być wielokrotnie na tych wystawach fotograficznych w tym roku. Także ta szkoła dosyć mocno mnie rozwija w takim kierunku artystycznym. Mimo tego, że studiuję organizacyjny kierunek, to muszę mieć wiadomości, jak to wszystko działa, też artystycznie i to też bardzo pomaga.

JM: Wspomniałeś o tej akceptacji ciała, więc nie sposób było nie wspomnieć o piosence ciała. Chciałam powiedzieć, że to jest naprawdę świetna piosenka, a te hiszpańskie wstawki dodały tego czegoś. Nie ukrywam, że dalej się uczę tego języka, ale nie jest na jakimś wybitnym poziomie, mimo to lubię ten język. A dodanie tej wstawki to było ciekawe zagranie i raczej niespotykane na polskim rynku muzycznym. Skąd ten pomysł na taki zabieg?

tomash: To jest raczej głupie, co powiem, ale po prostu siedzieliśmy w studio i zastanawialiśmy się, co tam dodać do tej piosenki jak była skończona. I mówię tam „ej, a zróbmy tak, że ja zacznę gadać po tym hiszpańsku”. Jakoś tak emitować. I napisałem sobie jakieś słówka „halo, halo, cześć, wchodzimy do klubu, mamy tequilę ze sobą, lalala” i tak wyszło. Ostatecznie wykorzystaliśmy to w teledysku i były głosy, aby usunąć te wstawki i zostawić je tylko tam. Ale myślę, że fajnie dopowiadają.

JM: No naprawdę nadają klimatu dla takiej typowej imprezy. W porównaniu z Twoimi innymi piosenkami ona ma tę oryginalność w sobie. Ja nie spotkałam się z tym, żeby ktoś łączył polski z hiszpańskim. Może Carla Fernandes, ale przyznam bez bicia, że nie zapoznałam się z jej twórczością, więc powinnam nadrobić zaległości *śmiech*. Tak ogólnie w 2023 nie spotkałam się z tym.

tomash: Ja też się nie spotkałem. Jeżeli już to Carla, ale poza nią myślę, że nie. To był w sumie taki eksperyment, czy to się przyjmie, czy nie, bo nie mam nic wspólnego narodowościowo z Hiszpanią ani z Ameryką Południową, ale widzę, że się przyjęło.

JM: Natalia Nykiel lubi eksperymentować po hiszpańsku to moglibyście się dogadać.

tomash: To wiem. Pamiętam, jak mówiła, że studiuje, to fajnie. Też myślałem o iberystyce, chociaż jakoś bliżej mi do tej produkcji.

JM: Zostając przy temacie [ciał], a konkretniej teledysku. Nie będę mówić, co tam się działo, ale bardzo wypromowałeś to na Tik Toku. Myślisz, że jeśli piosenka lub teledysk nie wzbudzają jakichś skrajnych emocji, jakiejś sensacji to trudno się wybić przez ten polski target? Wiadomo, że głównie mainstream jest stawiany głównie pod rap. Myślisz, że takie popowe piosenki, które ktoś doda na Tik Toka, wybijają się z łatwością, czy musi być tam coś pikantnego, żeby ta piosenka wzbudziła zainteresowanie?

tomash: To był mój powrót po półtorarocznej przerwie te ciała. Zaplanowałem sobie, jak chcę, żeby to wyglądało i skorzystałem bardzo z pomocy Kacpra (Jasperrra) i Piotrka (Charazinsky) przy tym, żeby wypromować tę piosenkę. Chociaż to też nie było tak, że promowałem ją i powiedziałem „ej słuchajcie, bo wydaję piosenkę i musi stać się hitem”. Nie. Oni też bardzo chcieli pomóc w tym.

JM: Widać to w szczególności u Jasperrra na Tik Toku.

tomash: Ta piosenka mówi o ważnych dla nich sprawach i pokazywała to w teledysku bardzo mocno. Myślę, że to jest też niespotykane na polskim rynku muzycznym, żeby ktoś pokazał dwie pary homoseksualne całujące się podczas klipu. Ja od nich miałem ogromne wsparcie i myślę, że bez to by się nie wybiło. Wszyscy wiedzieliśmy, że to pomoże bardzo tej piosence, nie spodziewaliśmy się, że aż tak. Ale to był zaplanowany zabieg i chcieliśmy tak to zrobić. Ostatecznie wyszło to naprawdę fajnie, bo fani Kacpra i Piotrka przyszli i mówili, że „hej, ja przyszedłem tylko dla nich, ale piosenka jest super i już zapisuję na playliście”. Mi to dużo dało, ale oczywiście spotykaliśmy się z hejtem, dlaczego pokazujemy takie rzeczy itd.

JM: Ja uważam, że to jest potrzebne na polskim rynku muzycznym, żeby pokazywać, jakie są problemy osób gen Z. Jesteśmy w tym samym wieku i uważam, że takie kwestie powinny być poruszane przez innych artystów tego pokolenia, bo jesteśmy tym pokoleniem, które ma zmienić świat itd. Jeżeli nie my, to kto za nas to zrobi?

tomash: Jestem zdania, że trzeba mówić otwarcie o ważnych sprawach dla społeczeństwa. Ostatnio wziąłem udział w kampanii promocyjnej do wyborów i spotkałem się z negatywnymi komentarzami, hejtem, że się upolityczniam, że widać od razu po mnie, na kogo będę głosować. Zawsze mówię, że to nie jest tak, że się upolityczniam, bo nigdy nie powiedziałem, na jaką partię zagłosuję i nigdy tego nie zrobię.

JM: Ale to było neutralne wideo. Ja właśnie nie rozumiem, jak można od razu wywnioskować w takim wideo, na kogo się głosuje. To było neutralne, a ty nie powiedziałeś wprost, że głosujesz na tych i na tych. Tylko powiedziałeś swoje oczekiwania. 

tomash: Myślę, że mogę być posądzony o jakieś mocne więzi bardziej ze środowiskiem liberalnym i lewicowym. To nie jest tak, że się opowiadam za którąś z tych partii. Powiedziałem to, co uważam, jeśli chodzi o kwestie społeczne, a nie polityczne. Nie chcę być artystą, który śpiewa wesołe piosenki albo smutne i nie mają one większego wpływu na ludzi. To jest dla mnie ważne, żeby robić coś, co będzie pamiętane za parę miesięcy, nie ze względu na to, że leciało w radiu bardzo często itd., tylko że coś wniosło. I ciała były momentem, w którym bardzo mocno powiedziałem, w co ja chcę iść. Chociaż kolejny singiel jest zupełnie inny i zupełnie inaczej opowiada historię, ale również mówi o takich dosyć ważnych sprawach, które spotykają bardzo często nas, szczególnie w kwestiach randek online i tego, co prawdopodobnie wszyscy kiedyś zrobiliśmy lub zrobimy, albo robimy. Ten nowy singiel jest o czymś innym, ale dalej jakby dotyka tego, jak żyjemy. To jest dla mnie ważne, żeby po prostu mieć wpływ i mówić o tym, co się dzieje. Wtedy piosenki inaczej Cię dotykają, jak je słuchasz.

JM: Powiedziałeś coś o smutnych piosenkach i od razu, jak usłyszałam „smutna piosenka” — Recepty. Nie ukrywam, że to jest moja ukochana piosenka i bardzo się z nią utożsamiam. Nie dlatego, że mam ataki paniki, tylko interpretuję ją po prostu inaczej, ale dużo wniosła mi do życia. A czy dla Ciebie było w ogóle trudne wydać tę piosenkę i podzielić się z nią?

tomash: Bardzo. Była napisana jeszcze podczas tego, jak była końcówka 4Dreamers. To był moment, w którym bardzo źle się czułem. Naprawdę miałem duży problem i już ciężko było mi funkcjonować cały dzień z tymi atakami. Ona też przeleżała. Nie wiem, jak to się dzieje, że wszystkie moje piosenki muszą jak wino nabrać trochę miesięcy, trochę lat, żebym je wydał. Ale było mi bardzo ciężko. Ja się bardzo bałem. Ostatecznie ta piosenka spotkała się bardzo ogromnym wsparciem od fanów i słuchaczy w związku z tym, co powiedziałem. Nigdy się tak nie bałem, wydając piosenkę, bo to był moment, w którym ja bardzo siebie odkryłem i odkryłem to, co wcześniej ukrywałem, czego nie chciałem mówić, czego nie chciałem, żeby było po mnie widać. Żyłem wcześniej przeświadczeniem, że ja muszę być super wesołym chłopcem, żeby moi fani, nasi fani zespołu mogli czerpać energię do codziennego życia. Rzeczywiście myślę, że tak było w pewnych przypadkach. Ja chcę być autentyczny, ja chcę mówić to, co myślę w danym momencie. To nie jest tak, że ja bardzo długo przez cały zespół udawałem, że jestem super szczęśliwy, a nie byłem. Po prostu były momenty już pod koniec, kiedy mogłem coś powiedzieć, ale tego nie zrobiłem, bo się bałem. Ponad rok, że tak powiem, działania solowego pozwolił mi się odezwać, dał mi taką siłę do tego, żebym to zrobił. Ta piosenka bardzo mocno mnie odkryła. Ja się strasznie bałem. Też miałem wiele rozmów z moją mamą, która mówiła „słuchaj, oczywiście to jest zawsze Twoja decyzja. Nie wiesz, czy nie powiedzą, że jesteś chłopakiem z zamożnej rodziny, który ma problemy takie i takie, które są tak na dobrą sprawę w ogóle nieistotne w porównaniu do problemów większości ludzi”. Nawiązując do piosenki Margaret Xanax „Wiem, że inni mają gorzej ode mnie”, ale to nie zmienia faktu, że mogę mówić o tym, co czuję i myślę, że jestem trochę zobowiązany do tego, żeby mówić, co czuję, kiedy jestem artystą i tworzę. Nie da się zmierzyć problemu, który się ma. Ja zawsze odpowiadałem mojej mamie „słuchaj, jeżeli ta piosenka miałaby pomóc chociaż jednej osobie, (w sensie, żeby uporać się z atakami paniki), ja to wydam. Pomimo konsekwencji, jeżeli ta piosenka obróci się przeciwko mnie, że to powiedziałem, to ja to zrobię, bo nie chcę być nieautentyczny”. Chcę mówić wprost, bo to jest coś, co mnie mocno wyróżnia na rynku muzycznym. W zespole zdarzało się tak, że ja mówiłem coś, co dziennikarze, czy wytwórnia chcieli usłyszeć, i trochę się podporządkowywałem. W tym momencie nie chcę się podporządkowywać, ale też nie chcę mi się udawać. Dlatego biorę przykład z Dody i mówię tak, jak jest. Jak zapytasz mnie o cokolwiek kontrowersyjnego, to ja Ci powiem to, co myślę, a nie „no comment”, choć czasami i się to zdarzy *śmiech*.

JM: Szczerze mówiąc, wzruszyłam się, jak ty o tym mówiłeś. Może dlatego, że bardzo kocham tę piosenkę, naprawdę.

tomash: Bardzo dziękuję. To jest serio bardzo miłe.

JM: Co byś powiedział Tomaszowi z Kidsa teraz w 2023 roku? Nie z 2022 (kiedy piosenka została wydana), tylko z tej chwili.

tomash: Co bym powiedział „Tomaszowi z Kidsa”? Bądź silny, nie daj sobie wmówić, że jesteś niewystarczający i nie poddawaj się. Nawet kiedy coś jest naprawdę bardzo pilnego i ludzie przekonują Cię, że coś, co Ci się nie podoba w danym momencie kariery, a ludzie mówią, że to nie jest tak na dobrą sprawę całkiem istotne. Powiedziałbym mu, nie rób tego, jeśli nie chcesz. Nie rób tego, co jest dla Ciebie niekomfortowe i nie rób rzeczy, których musiałbyś się wstydzić. Bądź silny i czasami podnieś głowę i walcz, nawet jeśli mogą być z tego jakieś kłopoty, to idź w to, co czujesz, bo ta autentyczność Cię stworzy.

JM: Właśnie chciałam też spytać, jak na przestrzeni lat postrzegasz całą swoją przygodę w The Voice Kids oraz otoczkę? Co Cię nauczył ten program?

tomash: Nauczył mnie kreatywności, działania pod presją czasu, ale też takiej uniwersalności. Rynek muzyczny w Polsce jest dosyć mocno trudnym miejscem dla dzieci szczególnie. Ale Kids dał mi taką też moc do działania i mnie tak zachęcił, żebym robił rzeczy muzycznie. Gdyby nie to, to moje życie potoczyłoby się inaczej. Myślę, że poszedłbym na prawo lub weterynarię *śmiech*. Także zupełnie inaczej by to wyglądało. Dobrze wspominam program, mimo tego, że to był bardzo stresujący czas w moim życiu i nie chciałbym drugi raz przeżywać.

JM: Czyli o Eurowizji nie ma mowy?

tomash: A to jest co innego *śmiech*. Nie marzę o The Voice of Poland, ale o Eurowizji już jak najbardziej!

JM: Eurowizja porusza też takie dosyć ważne tematy, na przykład ostatni występ Rosji z 2021 roku opisujący sytuację kobiet w tym kraju oraz o sile kobiet. Albo piosenki Ukrainy o wojnie, Jamala w 2016. A jaką piosenkę mógłbyś dać na Eurowizję, żeby dotarła do pokolenia Z z całej Europy?

tomash: Ja myślę, że taka piosenka powstanie *śmiech*. Mam nadzieję, że uda mi się z nią dumnie reprezentować mój kraj. Natomiast będę chciał, żeby była ona o tym, co mnie dotyka i cały ten Z, czyli mental health issues, czy kwestie języka inkluzywnego, tak samo kwestie tolerancji, szczególnie wobec osób nieheteronormatywnych oraz innych ras czy narodowości. Ciało Pozytywność też jest fajnym tematem.

JM: Teraz mi to przypomniało, że Netta w 2018 o tym śpiewała.

tomash: Tak, ale myślę, że w ogóle to wszystko było. Ciało Pozytywność była. Tolerancja jako sama tolerancja była. Ja myślę, że potrzeba takiej piosenki, która mówiłaby wprost o tym, w jakiej sytuacji znajdują się osoby nieheteroromantywne w krajach Europy środkowo wschodniej, czy wschodniej. 

JM: Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Kończąc już dziękuję Ci za rozmowę.

tomash: Dzięki bardzo. 

Beata Kozidrak i Roxie Węgiel łączą siły

Współpraca Roxie oraz Beaty Kozidrak to prawdziwa wymiana pokoleniowa. Artystki pod koniec tygodnia zaprezentowały wspólnie nagrany singiel.

Mowa o kawałku zatytułowanym Łobuz, który ujrzał światło dzienne w czwartek 12 października. Wraz z numerem wyszedł także teledysk promujący, w którym pojawiły się oczywiście obydwie wokalistki. Warto podkreślić, że ta współpraca z pewnością mogła zaskoczyć zarówno fanów Roxie, jak i Beaty.

Jeśli spojrzymy na obecne działania muzyczne prowadzone przez Kozidrak to zauważymy, że gwiazda nie unika współpracy z młodszymi wykonawcami. Wygląda na to, że gwiazda idzie z duchem czasu, a najlepszym tego przykładem jest właśnie singiel Łobuz.

Celebracja życia w każdej chwili. Troye Sivan — Something To Give Each Other, 2023 (recenzja)

W końcu nadszedł czas, kiedy Troye Sivan powraca ze swoim najnowszym wydawnictwem. Jego poprzedni projekt, czyli EPka IN A DREAM zawiała negatywnymi emocjami, nie tylko w życiu personalnym Troye’a, ale także towarzysząca w tym czasie pandemia koronawirusa. Australijczyk pokazał się wtedy z najszczerszej swojej odsłony — samotnego mężczyzny potrzebującego bliskości, który nie kryje swoich uczuć. Z czasem zaczęło się poprawiać u Sivana, czego dowodem jest Angel Baby, które było zapowiedzią zmiany nastroju z ponurej, depresyjnej EPki, na jej przeciwieństwo.

Wraz z wydaniem Something To Give Each Other postanawia wziąć się w garść i czerpać z życia jak najwięcej, a także rozlicza się z demonów towarzyszące mu przez ostatni czas. Owszem, jest to nadal szczere wydawnictwo, jednak momentów do płakania w poduszkę jest zdecydowanie mniej i dosłownie przez pół godziny można doświadczyć tego przynajmniej raz. Something To Give Each Other to jest zabawa, ryzyko, przy którym można chwytać dzień, ale też marzenie o zbudowaniu długotrwałej relacji oraz finalnym końcu samotności. A wszystkie te dobre, jak i złe chwile ceni sobie na swój sposób. W tym przypadku ukazuje to muzyką.

Rush stał się hitem lata i hitem Tik Toka. Nic dziwnego, skoro pobudza wszystkie endorfiny w jakże tanecznym stylu. Chwytliwy refren, tryskająca z tekstu oraz teledysku energia społeczności LGBT+ stały się przepisem na sukces i śmiało zaliczam tę pozycję jako najmocniejszy akcent na płycie. 

Zrobotyzowany głos One Of Your Girls dodaje kobiecości dla żeńskiej wersji Troye’a w teledysku. Zobrazował w nim swoją wizję na tę piosenkę i jestem wręcz zachwycona tą pozycją. Miłym zaskoczeniem okazał się In My Room z Guitarricadelafuente. Dzięki obecności języka hiszpańskiego (który okazał się głównym sprawcą mojego szoku) na pewno dużo zyskuje, a także dodaje odrobiny sensualności. Choć jestem zdania, że jest to bardziej utwór dla tych osób ze złamanym sercem.

Wspomniałam o tym, że tylko raz można zalać się łzami. Tym oto sposobem cofamy się do czasów IN A DREAM, a konkretniej do ballady Still Got It. Nie brakuje w niej wspomnień o Australii, wspomnień dobrych chwil, a tym razem wszystkie przeżyte momenty przypominają o tej jednej osobie. Ostatecznie Troye wychodzi na prostą, a Still Got It staje się jego katharsis po tamtej relacji.

Nie jestem za to zwolenniczką Can’t go back, baby pomimo sampla Jessici Pratt. Jest ładnym przerywnikiem od tych skoczniejszych, szybszych piosenek, ale brakuje mi w nim efektu wow. Natomiast następujący Got Me Started porywa nas znowu w wir tańca, z którego Can’t go back, baby nas porywa w rytm memicznego Bad Raiders. Mimo to utwór nie odstrasza, a wręcz przyciąga ze sobą kolejnych potencjalnych słuchaczy swoim dyskotekowym, hyperpopowym charakterem.

Album Troye’a jest bardziej nastawiony na mainstream od poprzednika, ale nadal nie brakuje szczerości w tym, co chce nam przekazać artysta. Jest to idealne połączenie popowego, komercyjnego Bloom z tekstami do refleksji z Blue Neighbourhood, czy IN A DREAM. Troye z każdą kolejną piosenką odkrywa siebie na nowo i na nowo porusza w głównej mierze społeczność LGBT+, tak jak to zrobił na początku swojej kariery. Mogę przyznać z czystym sumieniem, że to jest jeden z lepszych popowych wydawnictw tego roku.

Meduza prezentuje najnowszy album

Artyści właśnie zaprezentowali album, który nazwali tak jak sami się nazywają – Meduza.

Nowa EP-ka włoskiego tria to brzmienia, które zdecydowanie odniosą sukces na światowych parkietach tanecznych po dobrze nam znane stacje radiowe. Znajdziemy na niej ostatnie hity grupy, w tym porywający Piece Of Your Heart i wywołujący śpiew Bad Memories.

Meduza jest pełna inspiracji zaczerpniętych z rytmów z rave’u z lat 90-tych, techno i trance’u. Fani znajdą wiele utworów pełnych emocji do przeżywania, Obsession, który łączy hipnotyczne haki z nawiedzającymi chóralnymi wokalami i pierwotnymi, inspirowanymi techno liniami basowymi. Ecstacy jest podobnie świecącą atrakcją, która pokazuje naturalną zdolność grupy do zachwycania parkietów tanecznych na całym świecie.