Kolejny singiel z nowej ery Natalii Nykiel

Wokalistka Natalia Nykiel świętuje w tym roku 10-lecie swojej kariery. Z tej okazji przygotowała dla fanów wiele niespodzianek, a główną z nich jest nowa, piąta już w dorobku artystki, płyta. Wydawnictwo promują trzy single, z czego najnowszy z nich nosi tytuł Do It Again.

Piosenka jest już dostępna na platformach streamingowych. Jest to kolejny ukłon ze strony artystki w stronę złotej ery elektropopu. Cały najnowszy materiał Natalii Nykiel powstał zagranicą, w wyniku współpracy z producentami z Panela Rec.

Nowe piosenki będzie można usłyszeć na żywo podczas trasy koncertowej Trasa X, która rozpocznie się 1 grudnia w Szczecinie. Bilety na poszczególne wydarzenia cały czas są dostępne.

Natalia Nykiel,. fot. Tomek Kudlak

Muzyczne propozycje Teatru Rampa

Październik to miesiąc, w którym Teatr Rampa po raz kolejny udowadnia swoją muzyczną wszechstronność. Już od przyszłego czwartku, 19 października, rusza bowiem z kolejnym sezonem jednej ze swoich wizytówek, którą jest widowisko teatralno-koncertowe „Rapsodia z Demonem”. Zespół Queen, jak żaden inny, zapisał się w historii muzyki swoją stylistyczną różnorodnością, przenikaniem gatunków (od rocka, poprzez pop a nawet gospel, na operze kończąc). Do tego dochodziły niebanalne i zróżnicowane pomysły aranżacyjne i rozbudowane, czasem niemal wirtuozerskie partie instrumentalne. Wspomniane powyżej widowisko skutecznie oddaje fenomen tego niezwykłego zespołu.

Najbliższe, pierwsze w tym sezonie, spektakle odbędą się 19, 20, 21 i 22 października.

Zupełnie inna muzyczna estetyka zagości w Teatrze Rampa kilka dni później. Pierwszym w tym sezonie koncertem na Scenie Kameralnej będzie wyjątkowy występ. „Rap Magister” jest bowiem rapowaną pracą magisterską, w której Olek Talkowski opowiada o pracy aktora, na przykładzie ról Tomasza Kota w filmach „Skazany na bluesa”, „Bogowie” i „Zimna wojna”. „Rap Magister” jest laureatem Grand Prix na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej OFF we Wrocławiu (2022) oraz wielu innych nagród teatralnych.

Zapraszamy do Rampy już 25 października.

Loïc Nottet w nowym singlu Beaux rêves

To kolejny singiel po wydanym w maju albumie. Tym razem gościnnie na kawałku pojawił się Prinzly.

Loïc Nottet nie zwalnia tempa. W sieci pojawił się jego utwór singiel Beaux rêves. U boku belgijskiego artysty pojawił się Prinzly, obiecujący młody raper na początku muzycznej kariery. Popowy kawałek oznacza dosłownie „słodkich snów”. Na jego łamach Nottet rozprawia się ze swoimi demonami, które spędzają mu sen z powiek.

26 maja ukazał się trzeci album studyjny Belga. Addictocrate to pierwsze w pełni francuski wydawnictwo w wykonaniu Loïca. Płyta w charakterystyczny dla artysty sposób łączy elementy popu z muzyką klasyczną, a także electro i alternatywę.

Smutny uśmiech też bywa zaraźliwy. Kwiat Jabłoni – Pokaz Slajdów, 2023 (recenzja)

Na wydany 12 października album Pokaz Slajdów składa się 12 utworów. Wśród nich są te, już znane słuchaczom tak, jak na przykład otwierający wydawnictwo numer – Od Nowa, który zdążył już zadomowić się na radiowych playlistach, więc wszystko wskazuje na to, że udało mu się udźwignąć rolę singla.

„Ile jeszcze będzie można żyć” pyta rodzeństwo w utworze Czarny Pył. Ta kompozycja to dowód na to, że muzycy lubią mieszać style i gatunki. W tym przypadku udało im się stworzyć interesującą fuzję.

Lego to propozycja, która zagra na emocjach tych, do których Kwiat Jabłoni przemawia od początku istnienia. Jest harmonia, jest delikatność i tekst, który zapada w pamięć nie tylko dzięki refrenom.

Byłominęło to kolejny utwór, z którym zdążyła już zapoznać się szersza publiczność. Opowiadając o swoim najnowszym dziele Kasia i Jacek wspominali, że miejscami bywa tanecznie. I ten rytm, który sprawia, że mimowolnie kiwamy głową w takt można znaleźć właśnie chociażby w tym miejscu.

Jeśli szukacie mocniejszego brzmienia to i takie znajdziecie na tym krążku. Nie oznacza to, że rodzeństwo rezygnuje z delikatniejszych tonów. Zabawa natężeniem dźwięku sprawia, że Był Tam Gdzie Był, zdecydowanie zasługuje na uwagę.


Na wydanym niedawno albumie Jacek i Kasia gościli między innymi Adama Baldycha, z którym stworzyli niemal w całości instrumentalny smaczek pod tytułem Polcia.

Na Pokazie Slajdów możemy usłyszeć też Igora Herbuta, który towarzyszy Sienkiewiczom w utworze Głośniej. Trzy głosy tworzą niesamowity klimat. O bezradności, złości, zmęczeniu – to tylko kilka emocji, które zostały zamknięte w tekście.
Instrumenty, które usłyszałam w utworze Dom, sprawiają, że jakoś podświadomie pomyślałam o sile natury. Jeśli szukacie opowieści, która wzruszy was jakąś prawdą, to zatrzymajcie się przy Szczęśliwego Nowego Roku. Piosenka o Słońcu ma w sobie coś z dusznego poranka. Jest to też kolejna pozycja, która wycisza, by wzruszyć. Szał w wykonaniu Kwiatu Jabłoni? Zasnąłem Na Trawniku. Ta kompozycja ma w sobie coś prosto elektrycznego i nie chodzi tylko o gitarę… Najnowszy album w dyskografii Kwiatu Jabłoni zamyka utwór Kwiat w doniczce. To nie pierwszy raz, kiedy rodzeństwo wysyła w stronę słuchacza smutny uśmiech.

Kasia i Jacek przyzwyczaili nas do brzmień z pogranicza popu i folku, ale na swoim najnowszym albumie wypłynęli na znacznie szersze stylistycznie wody.

Pokaz Slajdów, na który zaprasza nas rodzeństwo tworzące Kwiat Jabłoni ma słodko-gorzki smak nostalgii. 

Z pewnością znajdą się tacy, którzy zechcą do niego powrócić.

Do kina czy na koncert? The Eras Tour. Felieton

Od swojego drugiego albumu Taylor Swift regularnie wydawała nagrane koncerty w formie filmów. Cieszyły się one – podobnie jak sama Taylor – popularnością zwiększającą się w miarę samych piosenek. Bo – chociaż filmy przetykane były nagraniami zza kulis, czy z trasy – to piosenki grały w nich główną rolę. Piosenki do tańczenia, piosenki do krzyczenia, piosenki do płakania. Wszystkie te funkcje można było przeżywać we własnym pokoju, za cenę dużo niższą niż bilet na koncert, nie wspominając o bilecie na samolot.

Ostatnia trasa Taylor o normalnej wadze społecznej, długości, czy ilości albumów odbyła się pięć lat temu. Wtedy jeszcze nie miała pozycji potwora na platformach – jak sama śpiewa – a przynajmniej miała dużo mniej powodów, żeby się tak czuć. Potem przyszła pandemia, a wraz z nią zupełnie odmieniony status społeczny Swift. Dla swifities pojawił się po prostu materialny dowód na to co powtarzały wszystkim od 2006 roku. Dla wszystkich zaczął się natomiast Czas Taylor Swift – co jest nie lada fenomenem, jeśli wydarza się już ponad dekadę po debiucie tak popularnej twórczyni.

Taylor pisała i wydawała więc muzykę, ale nie zabierała jej w trasy koncertowe, trwała przecież pandemia. Jej piosenki nie trafiały jak do tej pory na wielkie afery, zamiast tego lądowały bezpośrednio w małych pokojach, małych mieszkań. Stały się ścieżką dźwiękową lockdownu, jego smutku i bezsilności, tak jak wcześniej towarzyszyły miejskiej bieganinie.

Niezależnie jednak od miejsca słuchania – fenomen Taylor Swift polega na opowiadaniu o najbardziej prywatnych historiach w szczegółowy, a jednocześnie zuniwersalizowany sposób. Jej historie są uniwersalnie rozpoznawane jako nasze, własne, a przy tym powszechne – w swojej głupocie, bezpodstawnej nadziei i szczęściu.

Teraz nic, co dotyczy Taylor Swift nie jest regularnych rozmiarów – jej katalog muzyczny, długość jej popowych piosenek, liczba miesięcznych odsłuchań, czy zainteresowanie koncertami. I właśnie w związku z tym niesamowitym zainteresowaniem Taylor postanowiłą swój najnowszy film transmitujący The Eras Tour przenieść na ekrany kin. W ten sposób w tydzień pobiła dotychczasowy rekord finansowy filmów koncertowych i dała swoim fankom i fanom możliwość krzyczenia jej piosenek wszędzie.

W ten sposób pandemiczne kompozycje o bezsilności, stworzone by słuchać ich w izolacji społecznej, albo nocnym pociągu przeniesione zostały do sal kinowych, w których nikt nie siedzi, i nikt też nie płacze. Wszyscy za to tańczą, śpiewają, wymieniają bransoletki przyjaźni i czynią z marginalizowanego tak długo w kulturze doświadczenia dziewczyńskości hymn, który można i trzeba śpiewać dumnie, ile sił w płucach i stojąc na baczność – to znaczy skacząc bardzo wysoko.